Szpitale pytają: nadchodzące miesiące tylko dla nagłych przypadków?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 06 września 2013 06:30

Szpitale wstrzymują planowe przyjęcie, bo kończą się im kontrakty. Z braku pieniędzy przyjmują tylko przypadki zagrażające życiu, gdyż jest szansa, że za nie NFZ zapłaci dodatkowo. Mają dość takiego funkcjonowania i wychodzą na ulice. Tak było w czwartek (5 września) w Warszawie, gdzie przed siedzibą mazowieckiego NFZ pikietowali pracownicy Szpitala Powiatowego w Wołominie.

Szpitale pytają: nadchodzące miesiące tylko dla nagłych przypadków?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
W piątek ( 6 września) dyrekcja wołomińskiego szpitala i jego zespół wybierają się pod siedzibę Ministerstwa Zdrowia. Powód? Zadłużony na ponad 30 mln zł szpital miesiąc temu wykonał w 147 procentach kontrakt z NFZ. Pacjenci planowi nie mogą liczyć już na przyjęcie, bo pieniędzy wkrótce może tu zabraknąć nawet dla ratowania nagłych przypadków.

Jak przekonuje dyrekcja w oświadczeniu opublikowanym na stronie szpitala, obecny kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia - wyraźnie zaniżony w stosunku do liczby ludności objętej ,,obszarem zaopatrzenia medycznego" - uniemożliwia zabezpieczenie stale rosnących potrzeb zdrowotnych pacjentów.

Pacjenci odsyłani
- Warunki kontraktu stawiają pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie Szpitala Powiatowego w Wołominie. Tylko w 2012 roku koszty świadczeń wykonanych ponad limit wyznaczony przez płatnika wyniosły około 12 mln zł, a w pierwszym półroczu 2013 r. już 5 mln zł - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Urszula Starużyk, z-ca dyrektora Szpitala Powiatowego w Wołominie.

Dyrekcja szpitala i starostwo wielokrotnie występowały do Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ z wnioskami o renegocjację umowy kontraktowej, niestety dotąd bezskutecznie.

- Na ostatnim spotkaniu wskazywaliśmy, że skoro co roku generujemy nadwykonania to znaczy, że nasz kontrakt jest za mały. Dziwi nas, że otrzymujemy taka samą pulę pieniędzy co powiat makowski czy łosicki, które otaczają opieką medyczną zdecydowanie mniejszą populację - podkreśla dyrektor i dodaje, że jedyne co udało się szpitalowi uzyskać w mazowieckim oddziale NFZ, to zapewnienie, że oddział przyjrzy się sytuacji lecznicy.  

Jak zaznacza nasza rozmówczyni, obecnie w wołomińskim szpitalu przyjmowani są tylko pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Pozostali są odsyłani. W efekcie kolejka do przyjęć planowych np. na okulistyce sięga już 3 lata. 

Inni też wstrzymują
SP ZOZ Szpital nr 2 im. dr. Tadeusza Boczonia w Mysłowicach wstrzymał już z początkiem sierpnia planowe przyjęcia na oddziale rehabilitacji. Teraz już wiadomo, że  do końca roku i na inne oddziały trafiać będą tylko chorzy z zagrożeniem życia i zdrowia.

Ewa Fica, dyrektor szpitala mówiła nam, że decyzję o wstrzymaniu przyjęć podjęła wspólnie z kierownikami poszczególnych poradni i oddziałów. A krok ten podyktowany był obawą utracenia płynności finansowej szpitala.

- Jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej. Już obecnie mamy problem z niektórymi płatnościami i nie możemy sobie pozwolić na dalsze zadłużanie. Obecny kontrakt z NFZ był podpisany 5 lat temu i to z czym dzisiaj szpital się ściera to efekt tego, że był on całkowicie niedoszacowny do naszych potrzeb. Obecne nadwykonania sięgają ok. 1,3 mln zł - wyjaśniła Fica.

Nasza rozmówczyni przyznała, że rozmawiała o sytuacji szpitala z przedstawicielami NFZ.

- Płatnik zapowiedział nam, że w przypadku nadwykonań wypłacone będą nam pieniądze tylko za przypadki nagłe, zagrażające życiu pacjenta. Z tego powodu zdecydowaliśmy, że do końca roku - do rozpoczęcia nowej umowy z NFZ - wstrzymujemy przyjęcia pacjentów, za których nie otrzymalibyśmy pieniędzy - wyjaśniła dyrektor.

Płatnikowi się dostaje
Europejskie Centrum Zdrowia w Otwocku już pod koniec kwietnia br. informowało o wstrzymaniu przyjęć planowych pacjentów onkologicznych do chirurgii onkologicznej, urologii.

Dyrekcja szpitala wskazuje palcem na płatnika, jako winowajcę, który "przyznał na 2013 rok kontrakt na leczenie szpitalne o ok. 30 proc. niższy niż w roku 2012". Według informacji zawartych w oświadczeniu wydanym przez placówkę pacjenci planowi zgłaszający się do Europejskiego Centrum Zdrowia nie są do szpitala przyjmowani, choć szpital dysponuje możliwością podjęcia się ich leczenia. "Na oddziałach stoją puste łóżka, blok operacyjny wyposażony w nowoczesne sale operacyjne nie pracuje, a pacjenci czekają w kolejkach" - napisało ECZ w oświadczeniu.

Z podobnymi problemami boryka się wiele placówek. ZOZ w Suchej Beskidzkiej wyrobił już nadwykonania na ponad 2 mln zł. Podlaskie szpitale po pierwszym półroczu 2013 roku wykazały nadwykonania na kwotę 36 mln zł.

Szpitale zdają sobie sprawę, że wyegzekwowanie od NFZ wydanych ponadplanowo pieniędzy nie jest sprawą łatwą. Dlatego ograniczają przyjęcia pacjentów do przypadków nagłych, ale to często nie wystarcza by zmieścić się w limicie określonym w umowie. 

Minister nie pomaga...
W lipcu br. ponad setka polskich szpitali podpisała się pod listem do Donalda Tuska, w którym skarży się na Bartosza Arłukowicza. To efekt odmowy ministra wszczęcia postępowania w sprawie rozliczania kontraktów przez NFZ.

Wniosek dotyczył kolejności zwracania środków za wykonane świadczenia. NFZ wypłaca szpitalom najpierw koszty leczenia przypadków kwalifikowanych jako pilne, związanych z ratowaniem życia, a dopiero później przekazuje pieniądze za świadczenia planowe. Wszystko to jednak w ramach ustalonych limitów.

Ten sposób rozliczeń powoduje, że przekazanych szpitalom przez NFZ pieniędzy nie starcza na wykonanie zabiegów planowych i za część z nich płacą z własnych środków. Tzw. nadwykonania obciążają ich konta powodując narastanie długu.

Konsekwencją przyjętego przez NFZ systemu rozliczeń jest też to, że szpitale nie mogą dochodzić swoich roszczeń za zaplanowane zabiegi ponadlimitowe na drodze sądowej.

Szpitale prosiły ministra zdrowia o interwencję w tej sprawie w styczniu. Resort odpisał, że nie widzi podstaw do badania regulacji NFZ.

Dyrektorzy 109 szpitali z całej Polski złożyli skargę do premiera na sposób załatwienia sprawy. Ponieważ szpitale nie mogą odmówić pomocy osobom, których życie lub zdrowie jest zagrożone, w skardze piszą, że jedynym wyjściem jest całkowite powstrzymanie się od przyjęć planowych pacjentów, co niektóre podmioty lecznicze właśnie czynią. 

Szpitale walczą przed sądami
Pozostawione sobie szpitale coraz częściej o pieniądze muszą walczyć z Funduszem w sądzie. Tak o zwrot nadwykonań zamierza walczyć Wielkopolski Związek Szpitali Powiatowych, który planuje wkrótce wystąpić z pozwem grupowym przeciwko NFZ. Ogółem chodzi o 185 mln zł.

Z danych NFZ wynika, że łączna wartość roszczeń za 2012 roku dotyczących tzw. nadwykonań w zakończonych postępowaniach sądowych opiewa na przeszło 267 mln zł.

Jak przekazał nam Andrzej Troszyński, rzecznik Centrali NFZ wartość świadczeń zapłaconych z tytułu nadwykonań za rok 2012 (dane z kwietnia br.) na podstawie prawomocnych wyroków sądowych wyniosła ok. 96 mln zł. Co stanowi ok. 36 proc. wartości zgłoszonych roszczeń.

W 2011 roku placówki ochrony zdrowia domagały się w sądach od NFZ wypłaty blisko 110 mln zł, NFZ wypłacił zaś ok. 50 mln zł. Ale to i tak zdecydowana zmiana, porównując z tym, co jeszcze 4-5 lat temu otrzymywały skarżące lecznice. W 2009 r. z kwoty 294 mln zł, o które w sądach walczyli świadczeniodawcy, NFZ wypłacił ok. 12 proc.

Obecnie przed sądami toczy się ok. 50 procesów o zwrot pieniędzy z tytułu nadwykonań. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum