Szpitale powiatowe organizują się. Razem będą walczyć o lepsze finansowanie

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 01 kwietnia 2016 05:23

Sytuacja finansowa szpitali powiatowych jest coraz trudniejsza - narasta problem ich zadłużenia. Placówki powiatowe muszą się zorganizować aby - wzorem Porozumienia Zielonogórskiego - zyskać większą siłę przebicia - uważają uczestnicy Kongresu Szpitali Powiatowych, który obradował w czwartek (31 marca) w Warszawie.

Spokój społeczny może zostać zburzony, kiedy szpitale (spółki) zaczną padać lub ograniczać działalność poprzez zamykanie oddziałów. Fot. archiwum

W Kongresie wzięło udział wzięło ok. 100 dyrektorów, którzy założyli Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych.

W Polsce działa ok. 350 szpitali powiatowych, pod opieką których pozostaje blisko 80 proc. Polaków, tj. ok. 30 mln osób. Tymczasem dyrektorzy zwracają uwagę na fakt, iż wartość punktu rozliczeniowego (52 zł) jest od sześciu lat taka sama, mimo rosnących kosztów związanych ze wzrostem płac minimalnych oraz cen towarów i usług. Z szacunków wynika, że kontrakty tych lecznic powinny wzrosnąć o 20-25 proc.

Dyrektorzy oceniają także, iż stabilność pracy szpitali powiatowych, do których trafia większość  mieszkańców każdego z powiatów, zapewnia spokój społeczny. Może on zostać zburzony, kiedy szpitale (spółki) zaczną padać lub ze względów finansowych ograniczać działalność poprzez zamykanie oddziałów. Szpitale powiatowe, które są w porównaniu z innymi lecznicami efektywne kosztowo, powinny zatem liczyć na znacznie większe finansowanie.

Odwrócić piramidę
Zbyszko Przybylski, prezes Wielkopolskiego Związku Szpitali Powiatowych i prezes zarządu Szpitala Powiatowego we Wrześni Sp. z o.o. podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia kwestię nierówności traktowania podmiotów.

- Oprócz szpitali powiatowych mamy kliniczne i marszałkowskie. Elementem różnicującym są organy założycielskie i możliwości pozyskania środków finansowych, bo siła ekonomiczna i polityczna tych dwóch ostatnich grup jest o wiele większa. Brakuje natomiast przywództwa, które walczyłoby o interesy szpitali powiatowych - wskazuje.

Dodaje, że dynamika wzrostu przychodów tych trzech grup szpitali wygląda np. w skali Wielkopolski następująco: w 1998 r. 40 proc. środków budżetowych było przeznaczanych na szpitale powiatowe, które też zabezpieczały tyle mniej więcej świadczeń. Szpitale kliniczne otrzymywały ok. 20 środków, a szpitale marszałkowskie - ponad 30 proc. Obecnie dynamika wzrostu przychodów szpitali klinicznych sięga blisko 500 proc., a szpitale powiatowe przekraczają zaledwie 200 proc.

- Naturalnie, wysokospecjalistyczne placówki kliniczne i instytuty są bardzo potrzebne, nikt tego nie neguje, ale wydaje się, że nadszedł czas odwrócenia piramidy. Przeznaczanie ogromnych środków dla tych lecznic jest mało efektywne, ponieważ dotyczy wąskiej grupy i niewielkiej liczby najbardziej kosztownych zdarzeń medycznych - mówi prezes Przybylski.

Dyrektorzy nie mają wątpliwości, że ostoją systemu są jednak szpitale powiatowe, które w kryzysowych sytuacjach stanowią rodzaj bufora. Tak było kilkakrotnie, gdy Porozumienie Zielonogórskie występowało ze swoimi żądaniami, a lekarze rodzinni grozili zamknięciem gabinetów. Opiekę nad pacjentem przejmowały wówczas szpitale powiatowe, lecznice działające w trybie ostrodyżurowym, 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, dające zatem mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa.

Dodatkowo to właśnie one biorą na siebie ogromną część diagnostyki i związanych z tym kosztów, bo przecież chorzy trafiają do wysokospecjalistycznych placówek nie prosto z ulicy, ale już zdiagnozowani, często właśnie w lecznicy powiatowej.

Czas postawić na efektywność
- Mamy ponadto problem z przeregulowaniem systemu. W efekcie obecnie już nie zarządzamy szpitalami, ale administrujemy - zauważa Zbyszko Przybylski.

Dodaje: - Występując o kontrakt musimy spełnić standardy wymagane przez płatnika, dotyczące kadry, sprzętu, organizacji. Jednocześnie wszędzie stosowane są najmniej efektywne wskaźniki struktury. W rezultacie mamy nieefektywnie zatrudnionych ludzi i nieefektywnie wykorzystany sprzęt, który często kupujemy w celu uzyskania kontraktu, a który później okazuje się zbędny. To naturalnie kosztuje, nie mówiąc już o serwisie i kosztach utrzymania - zaznacza prezes zarządu Szpitala Powiatowego we Wrześni.

O wpływie niektórych rozporządzeń ministerialnych i zarządzeń prezesa NFZ podnoszących standardy, które, choć wydawane w słusznej sprawie, to niosą za sobą obciążenia bez dodatkowego strumienia pieniędzy, dyrektorzy mówili już nie raz.

Jako przykład regulacji, na które szpitali powiatowych nie stać, przypominał także Andrzej Bujnowski, prezes zarządu Pro-Medica w Ełku Sp. z o.o., który we wrześniu ub.r. podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku podawał projekt rozporządzenia koszykowego ustalającego normy zatrudnienia pielęgniarek. Rozporządzenie mówi o liczbie łóżek jaką powinna mieć pod swoją opieką dyżurująca pielęgniarka.

- Wolałbym, żeby w rozporządzeniu była mowa o liczbie pielęgniarek w przeliczeniu na osobodzień, czy liczbę pacjentów przebywających na oddziale - rozważał prezes, dodając, że zarządzany przez niego szpital musiałby zwiększyć liczbę zatrudnionych pielęgniarek o 1/4 według nowego wzoru wyliczeń.

Dyrektorzy apelują zatem o przejście na wskaźniki efektu, jakościowe, co wymusiłoby racjonalizację zachowań i umożliwiło organizację pracy w taki sposób, aby była ona bezpieczna dla pacjentów, dobra jakościowo i na pewno tańsza. W ich ocenie taka zmiana podejścia wpłynęłaby także na stabilizację kadrową i istotne złagodzenie deficytu w tym zakresie.

Porozumienie Zielonogórskie pokazało, że można
Idea zrzeszania się szpitali powiatowych powstała kilka lat temu, ponieważ, jak się okazało, problemy, mimo różnic pomiędzy poszczególnym regionami, są wszędzie. Chodziło o możliwość wymiany doświadczeń, ale także zwiększenie siły przebicia.

- Przykład Porozumienia Zielonogórskiego pokazał, że można stworzyć organizację działającą prężnie i skutecznie, współpracującą blisko z resortem zdrowia w zakresie spraw dotyczących tego środowiska, biorącą udział w procesie legislacyjnym. Możemy sobie tylko życzyć, aby także i nam się to udało, bo właśnie o to chodzi - nie ukrywa prezes Przybylski.

- Liczymy na wsparcie Związku Powiatów Polskich, bo powodzenie naszego przedsięwzięcia leży przecież w interesie jego członków. Złożyliśmy także w MZ postulat dotyczący utworzenia zespołu ds. szpitali powiatowych - zaznacza.

Uważamy jako Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, że powinniśmy brać udział w tworzeniu aktów prawnych precyzujących rolę lecznic powiatowych - dodaje.

Dyrektorzy nie mają jednak wątpliwości, że niezależnie od zapisów prawda jest taka, że są to placówki podstawowe, szpitale tzw. pierwszego rzutu. Ponadto to właśnie one prowadzą obecnie opiekę koordynowaną.

- Dobrze widać to na przykładzie odtwarzających się przy szpitalach powiatowych POZ-tów. We Wrześni co miesiąc przybywa nam w przyszpitalnej podstawowej opiece zdrowotnej co najmniej kilkudziesięciu nowych pacjentów. Ludzie wybierają takie rozwiązanie, ponieważ wiedzą, że dzięki temu mają wszystko w jednym miejscu: POZ, diagnostyka i specjaliści ze szpitalnych oddziałów działają w tych samych strukturach. Mając POZ, część szpitalną i rehabilitację możemy zabezpieczyć chorego kompleksowo - mówi Zbyszko Przybylski.

- Biorąc to wszystko pod uwagę wydaje się, że to szpitale powiatowe powinny pełnić rolę koordynatora opieki nad pacjentem, bo POZ proponowany do tej roli nie jest, naszym zdaniem, przygotowany, zarówno ze względu na zbyt małą liczbę lekarzy w stosunku do liczby pacjentów, jak i ze względu na brak możliwości administracyjnych - ocenia prezes Szpitala Powiatowego we Wrześni.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum