Szpitale powiatowe grożą wypowiedzeniem umów z NFZ. Jest lista postulatów

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 31 sierpnia 2018 05:55

W czwartek (30 sierpnia) podczas spotkania w Warszawie Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związek Powiatów Polskich przyjęły wspólne stanowisko ws. pogarszającej się kondycji lecznic w powiatach. Brak realizacji postulatów zawartych w tym dokumencie może skutkować wypowiadaniem przez szpitale powiatowe umów z płatnikiem - zapowiadają.

"Widzimy ogromne pogorszenie się warunków finansowych lecznic powiatowych ". Fot. archiwum

Stanowisko zawiera trzy punkty.

"Zwiększenie wartości umów we wszystkich rodzajach świadczeń opieki zdrowotnej wymagających zaangażowania personelu medycznego i niemedycznego. Zmiana ta powinna nastąpić poprzez zwiększenie wyceny świadczeń o co najmniej 15 proc. Stale rosnąca presja płacowa, nasilona przez podpisywanie przez Ministra Zdrowia porozumienia z kolejnymi grupami zawodowymi bez zapewnienia odpowiednich źródeł finansowania wynikających z nich zobowiązań skutkuje pogłębieniem niestabilności finansowej szpitali powiatowych” - czytamy w dokumencie.

„Odroczenie wejścia w życie norm zatrudnienia personelu pielęgniarskiego do czasu zwiększenia liczby pielęgniarek w systemie. Brak personelu pielęgniarskiego na rynku pracy uniemożliwia wypełnienie projektowanych obowiązków prawnych w zakresie norm zatrudnienia, a tym samym spełnienia warunków udzielania świadczeń zdrowotnych. Ministerstwo Zdrowia wprowadzając ww. regulacje przenosi odpowiedzialność prawną wyłącznie na podmioty lecznicze, nie stwarzając im odpowiednich ku temu warunków” - czytamy dalej.

Punkt trzeci dotyczy „zmiany formy kształcenia podyplomowego lekarzy, która spowoduje, że znaczna liczba absolwentów podejmie kształcenie specjalizacyjne w szpitalach powiatowych, co pozwoli na odnowienie kadry w latach kolejnych.”

„Aktualnie szpitale powiatowe nie korzystają z pracy rezydentów, co jest spowodowane przejmowaniem rezydentur przez szpitale kliniczne. Niezbędne jest wprowadzenie zmian, zgodnie z którymi część okresu rezydentury będzie realizowana w szpitalach powiatowych” - wyjaśniają sygnatariusze stanowiska podpisanego przez Waldemara Malinowskiego, prezesa zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) oraz Ludwika Węgrzyna, prezesa zarządu Związek Powiatów Polskich (ZPP).

Oświadczają jednocześnie, iż w razie braku spełnienia tych oczekiwań szpitale powiatowe należące do OZPSP oraz z nim współdziałające nie przyjmą kolejnych propozycji finansowania świadczeń, w tym w ramach tzw. umowy sieciowej i podejmą kroki w kierunku rozwiązania umów z NFZ.

Koszty rosną, ryczałt - nie
- Na podstawie analiz opracowanych przez Związek Powiatów Polskich na bazie ankiet z naszych szpitali oraz przez zespół ekspertów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie widzimy ogromne pogorszenie się warunków finansowych lecznic powiatowych - mówi Waldemar Malinowski.

- Na tę sytuację musimy zareagować bardzo stanowczo. Przypomnijmy, że od roku 2017 funkcjonujemy w nowym systemie, tj. w sieci szpitali, która jest finansowana w formie ryczałtowej. Spodziewaliśmy się, że zgodnie z algorytmami określonymi w rozporządzeniach środki finansowe przekazywane na świadczenia w sieci będą rosły. Mamy jednak inną sytuację: po dwóch okresach rozliczeniowych (obecnie weszliśmy w trzeci) widzimy, że ryczałt cały czas pozostaje na tym samym poziomie. Jak sprawdziliśmy, finansowane naszych szpitali niewiele się obecnie różni od tego z roku 2016 - dodaje prezes OZPSP.

Jak zauważa, jeszcze bardziej niepokojąca jest sytuacja związana z roszczeniami płacowymi. Obecnie szpitale powiatowe oczekują środków na podwyżki dla wszystkich grup zawodowych.

 Zaskakiwani regulacjami
- Jeśli ktoś podejmuje decyzje związane ze wzrostem płac, musi mieć środki finansowe na pokrycie ich konsekwencji. Z naszych szacunków wynika, że koszty tych podwyżek znacznie przekroczą to, co proponuje teraz NFZ. Dlatego domagamy się dodatkowych pieniędzy. Koszty funkcjonowania szpitali rosną coraz bardziej, a sytuację pogarsza jeszcze fakt, że jesteśmy zaskakiwani coraz to nowymi regulacjami, zupełnie niezależnymi od nas - podkreśla Malinowski.

- Nie wykluczamy, że jeśli nie zobaczymy dodatkowych środków finansowych w systemie, nie przyjmiemy propozycji finansowych, które się w stosunku do nas pojawią. Będzie to skutkowało wypowiedzeniem przez szpitale powiatowe umów z NFZ. Żaden odpowiedzialny dyrektor nie zgodzi się na zadłużanie lecznicy w nieskończoność. Musimy ponadto myśleć nie tylko o wynagrodzeniach, ale przede wszystkim o pieniądzach na leczenie pacjentów - wskazuje prezes OZPSP.

Jak zauważa, szpitale powiatowe bardzo negatywnie oceniają również fakt, iż NFZ staje się płatnikiem wynagrodzeń.

- Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wycenia dane świadczenie, a wynagrodzenie jest składową tej wyceny. Co wnosi obecnie, przy dodatkowych środkach na wynagrodzenia, taka wycena świadczeń? Czy jest ona nadal potrzebna? Na podstawie tych wycen NFZ powinien płacić za świadczenia, tymczasem pojawiają się inne strumienie pieniędzy, które nie są przeznaczone na ten cel. W naszej ocenie to bardzo zła praktyka, od której należy odchodzić - mówi Waldemar Malinowski.

Wojny płacowe
Ludwik Węgrzyn, prezes Związku Powiatów Polskich, starosta bocheński zaznacza, że regulacje płacowe zaproponowane obecnie pielęgniarkom nie budzą wątpliwości w tym sensie, że pielęgniarki wykonują bardzo odpowiedzialną pracę, a pracują za niewielkie wynagrodzenia.

- Uważamy, że te pieniądze im się należą, ale jednocześnie stoimy na stanowisku, że na poziomie szpitala powiatowego nie można różnicować pracowników. Bo takie różnicowanie oznacza, że pielęgniarki dostaną pieniądze, a technicy medyczni, transport medyczny czy służby ratunkowe - już nie. Skutkuje to niepotrzebnymi napięciami w szpitalach, a w zasadzie wręcz wojną pomiędzy poszczególnymi grupami zawodowymi - przekonuje prezes ZPP.

Dodaje, że skutki tych regulacji zostały przerzucone na organy założycielskie, bo jeśli szpital ma ujemny wynik finansowy, to jego pokrycie staje się wydatkiem powiatu. Tymczasem w powiatach pieniędzy na taki cel brakuje.

- Uważamy również, że nadszedł czas na radykalne działania. Rok temu byliśmy przekonani, że najgorsze za nami, że szpitale powiatowe zaczną wychodzić na prostą, ale obecnie widzimy, że spirala zadłużenia nakręca się coraz bardziej. A za tym wszystkim stoją pacjenci, których trzeba za coś leczyć. Oceniamy, że minister zdrowia dając 1100 zł pielęgniarkom oszukał ich wszystkich - powiedział mocno Węgrzyn.

Coś się musi wydarzyć
Krzysztof Żochowski, wiceprezes zarządu OZPSP, dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie przypomina, iż minister zdrowia potwierdzał dwukrotnie, że pokryje wszystkie koszty dotyczące podwyżek dla pielęgniarek.

- Na razie jednak nie wiemy, jakie dokładnie będą jego propozycje. Bez takiej wiedzy trudno szacować, jakie skutki finansowe będzie miał ten wzrost płac dla konkretnego szpitala, takiego np. jak placówka w Garwolinie. Nie wiadomo jak będzie, stąd nasz niepokój, bo mówimy przecież o znaczących środkach - mówi Żochowski.

- To, co obecnie wiadomo na pewno, bo już się wydarzyło, to skutki ustawy dotyczącej wzrostu wynagrodzeń minimalnych w opiece zdrowotnej. W ub.r. otrzymaliśmy z tego tytułu wzrost finansowania o 4 proc., choć oczekiwaliśmy wzrostu o 6 proc. - wskazuje dyrektor.

- Dodatkowo uderza w nas coroczny wzrost płacy minimalnej. W naszym szpitalu mamy w ramach outsourcingu firmą sprzątającą. Jej pracownicy nie są wysoko wynagradzani - uposażenia oscylują właśnie wokół płacy minimalnej, dlatego jej każdorazowy wzrost to wzrost tego segmentu. Dla naszego szpitala oznacza to, że trzeba dodatkowo wydać kilkaset tysięcy złotych rocznie - wyjaśnia.

I zauważa, że ustawa sieciowa uniemożliwia bieżący wzrost finansowania, dlatego stosowana obecnie praktyka rozmija się z oczekiwaniami szpitali powiatowych, które tu i teraz nie mają skąd brać pieniędzy na pokrycie rosnących kosztów.

Wiceprezes OZPSP podkreśla, że płace są najważniejszą składową kosztów szpitali, a spirala roszczeń płacowych rozkręca się coraz bardziej od czasu porozumienia ministra zdrowia z rezydentami. Kolejne grupy zawodowe widzą, że innym udaje się coś uzyskać i występują ze swoimi żądaniami. Ale koszty ponoszone przez szpitale rosną także z powodu inflacji: rosną ceny paliwa, serwisowania sprzętu, części zamiennych, co dodatkowo pogarsza sytuację. Niemniej najbardziej dramatyczny dla lecznic jest wzrost kosztów osobowych.

- Jeśli chodzi natomiast o wypowiedzenie umów z NFZ, propozycje związane z dalszym finansowaniem padną na początku września. Jeżeli ich nie przyjmiemy, mamy dwumiesięczny okres wypowiedzenia obejmujący październik i listopad. Pod koniec roku coś się musi wydarzyć - wskazuje Krzysztof Żochowski.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum