Szpitale kliniczne też potrzebują planu B

Autor: Gazeta Prawna/Rynek Zdrowia • • 01 czerwca 2009 15:40

Szpitale kliniczne zajmują się kształceniem młodych lekarzy i badaniami, a NFZ płaci im wyłącznie za leczenie pacjentów. Kliniki muszą wprowadzać programy naprawcze, a rząd powinien doprowadzić do zmiany w finansowaniu ich działalności - pisze Gazeta Prawna.

W Polsce tylko 12 z 47 szpitali klinicznych nie jest niezadłużonych. W ciągu ostatnich ośmiu lat ich zadłużenie wzrosło ponaddwukrotnie, a długi rekordzistów sięgają 200 mln zł. Czyli tyle, ile ich roczny kontrakt z NFZ.

Eksperci alarmują, że rząd musi przygotować dla nich tzw. plan B. Inaczej są skazane na zadłużanie się. Nie chodzi jednak o prosty model oddłużenia, w którym budżet spłaca zobowiązania szpitala, bo za kilka lat znów będzie on tonąć w długach.

Lekarstwem może być precyzyjne określenie miejsca klinik w systemie lecznictwa, wprowadzenie trudnych programów naprawczych, przekształcenie w spółki i zmiana ich finansowania. To natomiast wiąże się z koniecznością przejęcia w zdecydowanie większym stopniu obowiązku finansowania nauki przyszłych specjalistów przez budżet. Obecnie jest ono pokrywane ze środków, jakie kliniki dostają z NFZ na leczenie chorych. Tyle że Fundusz nie wlicza tego do kosztów świadczeń - zaznacza Gazeta Prawna.

W 2001 roku, gdy organami założycielskimi klinik stały się akademie medyczne, szpitale te były zadłużone na 667 mln zł. Obecnie ich dług wynosi ponad 1,59 mld zł. W spłacie ich długów niewiele pomogły dodatkowe środki, jakie od trzech lat otrzymują z budżetu w ramach specjalnego rządowego programu. Dzięki niemu od 2007 roku do szpitali trafiło dodatkowo 650 mln zł. Pozwoliło im to na spłatę części zobowiązań wobec kontrahentów czy banków, ale nie spowodowało realizacji programów naprawczych. Większość klinik w ogóle nie wprowadziła zmian w sposobie organizacji swojej pracy.

Te, które na to się odważyły, tak jak np. kliniki wrocławskie, nie żałują. Dzięki restrukturyzacji ograniczyły długi o połowę.

Dyrektorzy szpitali klinicznych najczęściej tłumaczą, że ich placówki są skazane na zadłużanie, bo NFZ płaci zbyt mało za wykonywanie procedur wysokospecjalistycznych.

Resort zdrowia uważa jednak inaczej i podkreśla, że od ubiegłego roku wycena świadczeń wysokospecjalistycznych poprawiła się.

Problem polega jednak na tym, że pieniądze, które kliniki powinny wykorzystywać wyłącznie na leczenie pacjentów, finansują też koszty szkolenia przyszłych lekarzy i specjalistów. Nauczanie młodych lekarzy nie jest dodatkowo opłacane np. z budżetu.

– Rząd musi na nowo określić role szpitali klinicznych w systemie lecznictwa. Jeżeli mają leczyć, uczyć i pracować nad badaniami medycznymi, to należy zmienić też sposób ich finansowania – podkreśla na łamach Gazety Prawnej Jarosław Kozyra, szef Centrum Konsultingowego ds. Szpitali Klinicznych Collegium Medium UMK.

Innym pomysłem jest rozdzielenie funkcji pełnionych przez szpitale kliniczne.

– To wiązałoby się np. z powstaniem odrębnych placówek. Jedna zajmowałaby się leczeniem pacjentów i mogłaby działać w formie spółki, a inna dzięki finansowaniu z budżetu i zdobywanym grantom uczyłaby lekarzy i zajmowała się badaniami naukowymi – dodaje Jarosław Kozyra.

Dyrektorzy, jak i eksperci twierdzą, że musi powstać plan B obejmujący wyłącznie szpitale kliniczne. Obecnie nie mogą one skorzystać z Programu Ratujmy Polskie Szpitale, który w tym roku uchwalił rząd i który zakłada częściowe oddłużenie szpitali w zamian za przekształcenie w spółki. Jest on skierowany tylko do tych placówek, które należą do samorządów regionalnych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum