Szpital zamknął chirurgię. Inny otwiera, "podbierając" lekarzy. Brakuje aż 8 mln zł na podwyżki

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia17 sierpnia 2022 16:00

Szpital w Rybniku wznowił działalność oddziału chirurgii, co zbiegło się z informacją o... zamknięciu chirurgii w Wodzisławiu Śląskim. Dyrektor wodzisławskiej lecznicy tłumaczy zawieszenie oddziału przejściem lekarzy do Rybnika, gdzie otrzymali wyższe pensje. Przyznaje, że nie był w stanie konkurować, ponieważ na same podwyżki wprowadzone od 1 lipca brakuje mu w tej chwili aż 8 mln zł.

Szpital zamknął chirurgię. Inny otwiera, "podbierając" lekarzy. Brakuje aż 8 mln zł na podwyżki
Szpital w Wodzisławiu musiał zamknąć chirurgię. Lekarze przeszli do placówki w Rybniku. Fot. Shutterstock
  • Szpital w Wodzisławiu Śląskim działalność oddziału chirurgii wstrzymał na trzy miesiące i poszukuje lekarzy
  • Informacja ta zbiegła się ze wznowieniem - wcześniej zawieszonej - chirurgii w rybnickiej lecznicy
  • - Ówczesna pani dyrektor szpitala w Rybniku zaproponowała moim lekarzom wyższe stawki i zdecydowali się na przejście - rozkłada ręce Krzysztof Kowalik, dyrektor lecznicy w Wodzisławiu
  • Nie był w stanie konkurować z powodu braku pieniędzy. Obecnie wylicza, że na samo wdrożenie podwyżek obowiązujących od lipca brakuje mu około 8 mln zł

Szpital w Wodzisławiu Śląskim zamyka chirurgię

Dyrekcja Powiatowego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu Śląskim poinformowała o czasowym, trzymiesięcznym zawieszeniu oddziału chirurgii ogólnej w szpitalu w Wodzisławiu. 

- Dotychczasowi lekarze złożyli wypowiedzenia i odeszli z pracy. Przez to nie mamy możliwości zabezpieczenia pacjentów i byliśmy zmuszeni do zawieszenia oddziału - tłumaczy Rynkowi Zdrowia Krzysztof Kowalik, dyrektor zarządzający placówkami zlokalizowanymi w obu miastach. 

- W tej chwili trwają rozmowy z zainteresowanymi lekarzami, którzy mogliby utworzyć zespół, pozwalający na dalsze poprowadzenie oddziału. Na ten moment nie mogę jednak przedstawić żadnych szczegółów i konkretów - dodaje szef placówek.

"Wielokrotne rozmowy nie przyniosły efektu"

Informacja zamknięcia chirurgii w Wodzisławiu Śląskim zbiegła się z informacją - oddalonego o kilkanaście kilometrów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku - na temat wznowienia funkcjonowania wcześniej zawieszonego oddziału chirurgii.

Stało się bowiem to, o czym wspominał jeszcze w kwietniu Kowalik, który już wtedy zwracał uwagę, że dyrekcja z Rybnika "próbuje przekupić jego lekarzy".

Dziś potwierdza, że lekarze z jego placówki zostali skuszeni przez pobliską lecznicę wyższymi pensjami.

- Ówczesna pani dyrektor szpitala (obecnie w Rybniku są nowe władze - przyp. red.) zaproponowała lekarzom wyższe stawki i zdecydowali się przejść do Rybnika - tłumaczy.

- Próbowaliśmy dojść do porozumienia, ale wielokrotne rozmowy z kierującym oddziałem i poszczególnymi lekarzami nie przyniosły pozytywnego efektu - rozkłada ręce Kowalik.

Na wdrożenie podwyżek brakuje 8 mln

Szef lecznicy przyznaje, że miał ograniczone pole manewru w negocjacjach z racji sporych braków w budżecie, związanych m.in. z wprowadzonymi od lipca podwyżkami dla pracowników. Nie mógł proponować wyższych stawek niż konkurencja, gdyż nie posiadał wolnych środków.

Dziś, po podpisaniu aneksu z Narodowym Funduszem Zdrowia, dotyczącego podwyżek, wciąż brakuje mu pieniędzy na realizację ustawy.

- Porozumieliśmy się ze związkami zawodowymi, że na ten moment wypłacimy pensje do wysokości puli otrzymanej z NFZ, co starczyło na 50 proc. tego, co gwarantuje pracownikom ustawa. Takie pensje 10 sierpnia przelaliśmy na konta, a z wypłaceniem drugiej połowy czekamy na odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia i NFZ, do których wysłaliśmy - wraz ze starostą powiatu wodzisławskiego - pismo wskazujące na brakujące fundusze - tłumaczy dyrektor.

Szef placówki wylicza, że na podwyżki brakuje około 1,4 mln zł miesięcznie. - Te kwoty są płynne w każdym miesiącu, ze względu na zmieniającą się liczbę odpraw emerytalnych, liczbę wypłacanych dodatków jubileuszowych itp., ale brakuje około 8 mln zł do końca roku - podsumowuje Kowalik.

"Utrata płynności szpitali spowoduje ich likwidację"

We wspominanym piśmie do MZ i NFZ podkreślono, że brak przekazania pieniędzy na podwyżki w wymiarze stuprocentowym "spowoduje utratę płynności szpitali, skutkując niemożnością dalszego udzielania świadczeń zdrowotnych, a w konsekwencji - likwidacją zakładu".

Wyliczono, że "mimo podejmowanych od lat działań restrukturyzacyjnych i oszczędnościowych, zadłużenie szpitali osiągnęło poziom ponad 60 mln zł, zaś strata za tylko sześć miesięcy bieżącego roku wyniosła ponad 3 mln zł".

- W przesyłanych do powiatowych szpitali aneksach nie tylko nie ma wystarczającego finansowania wprowadzonych odgórnie podwyżek, ale też po raz kolejny nie zweryfikowano cen i kosztów procedur medycznych - zwrócił uwagę w piśmie starosta wodzisławski Leszek Bizoń.

- Wszystko jest coraz droższe, a Narodowy Fundusz Zdrowia problemu zdaje się nie zauważać. Nie uwzględniono wzrostu kosztów funkcjonowania placówek spowodowanych inflacją oraz szalejącymi cenami nośników energii. Wszystko to powoduje, że szpitale znajdują się w coraz gorszej sytuacji - dodał.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum