Szpital w Pabianicach: jest porozumienie z największym wierzycielem

Autor: Luiza Jakubiak/ Rynek Zdrowia • • 29 stycznia 2009 09:44

Dyrektor szpitala w Pabianicach zawarł porozumienie ze swoim największym wierzycielem, spółką Electus. Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl na ugodę złożyło się wiele czynników i działań podejmowanych w ciągu ostatnich czterech miesięcy, czyli od kiedy został dyrektorem zadłużonego na 100 mln zł szpitala. Teraz oczekuje pomocy państwa i liczy na środki na oddłużanie placówek w celu spłaty najpilniejszych zaległości i kolejnych wierzycieli.

Od początku kłopotów ze spłatą, problemem była wysokość odsetek naliczonych od umów zawartych z Electusem. Na dwóch umowach pożyczki w wysokości 16 i 6 mln zł wynagrodzenie dla spółki miało wynieść 24 mln zł.

- To było obciążenie, którego nie chciałem i nie mogłem zapłacić, bo było naliczone wbrew wszelkim kodeksowym normom oprocentowania kredytów czy pożyczek w Polsce - twierdzi Witold Barszcz, dyrektor Szpitala im. E. Biernackiego w Pabianicach, były prezes banku.

Wbrew czy nie wbrew normom - faktem jest, że ktoś taką umowę podpisał, a organ założycielski się nie sprzeciwił...

Druga strona stała na stanowisku, że pacta sunt servanta, czyli umowa zobowiązuje do zapłacenia. Wszak wcześniej poprzednia dyrekcja szpitala złożyła swój podpis na dokumentach i zdecydowała się tym samym przystać na warunki Electusa - jednej firmy, która jeszcze odważyła się pożyczyć szpitalowi pieniądze. Do podpisywania takiej umowy nikt nikogo nie zmuszał.

Umowy zostały przez szpital zaskarżone. Przez ten czas szpital bronił się również przed zajęciami komorniczymi, co oznaczało, że Electus nie dostawał pieniędzy.

W pewnym momencie jednak doszło do egzekucji komorniczej z rachunków bankowych i wierzytelności z NFZ.

- Wtedy wycofałem wszystkie faktury z NFZ - mówi dyrektor Barszcz, wyjaśniając powstały pat: - NFZ nie mając faktur, nie miał podstaw do ich zapłacenia, skoro nie miał faktur, nie mógł przesłać pieniędzy do komornika, komornik z kolei nie mógł zaspokoić roszczeń wierzyciela. Znowu Electus nie dostawał swoich pieniędzy.

Z drugiej strony, szpital znalazł się na skraju najgorszego: ewakuacji pacjentów, zerwania kontraktu z płatnikiem, ogłoszenia likwidacji. W takiej sytuacji Electus dostałby swoje pieniądze, najwcześniej za kilka lat, podobnie jak inni wierzycele.

Zdaniem dyrektora, to wszystko spowodowało, że powstała płaszczyzna do dyskusji: - Zawarliśmy porozumienie, które przywróciło dialog na cywilizowanych warunkach - ocenia.

Ustalono, że kwota wynikająca ze zobowiązań najtrudniejszej dla szpitala umowy, dzisiaj w wysokości 6,3 mln zł, będzie spłacona w ciągu roku, począwszy od tego miesiąca, z oprocentowaniem 18 proc. w skali roku.

- Co oznacza, że mamy do spłaty nie 24 mln odsetek, a najwyżej 1 mln zł – dodaje dyrektor. - Pozostałą należność Electusa, w kwocie prawie 16 mln zł, zmniejszyliśmy do 13 mln zł. Oprocentowanie zamieniono z 40 proc. na 18 proc., z terminem spłaty do końca 2010 roku.

Nadal jednak problemem do rozwiązania jest spłacenie innych wierzycieli. Łącznie szpital ma 100 mln długu. Musi też zapewnić środki na bieżące funkcjonowanie placówki.

Dyrektor zaapelował do wojewody i ministra zdrowia o pilne i niezbędne zasilenie ze środków oddłużeniowych szpitala, by móc spłacić najbardziej pilne zobowiązania.Tym bardziej, że widać pierwsze efekty pracy nowej administracji placówki: obniżenie kosztów działania, zwiększenie o jedną czwartą kontraktu z NFZ, oszczędności, powstaje plan naprawczy.

Zdaniem dyrektora, to jedyny szpital w regionie dla ponad 120 tys. mieszkańców Pabianic i okolicy. To także jeden z największych pracodawców w mieście.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum