Szpital tonie w długach. Wypłacił tylko część pensji. Pożyczka pomoże tylko na chwilę

Autor: oprac. MCD • Źródło: Rynek Zdrowia, GW, Dziennik Wschodni17 października 2022 19:00

Szpital w Kraśniku na Lubelszczyźnie tonie w długach. Wypłacił pracownikom tylko część pensji. Aby ratować placówkę, radni powiatu zgodzili się na 3 mln krótkotrwałej pożyczki dla lecznicy. To zabezpieczy potrzeby szpitala do końca roku. Co potem, nie wiadomo. Placówka generuje miesięcznie nawet 2,5 mln złotych straty, informuje Gazeta Wyborcza.

Szpital tonie w długach. Wypłacił tylko część pensji. Pożyczka pomoże tylko na chwilę
Szpital powiatowy w Kraśniku tonie w długach. Wypłacił pensje tylko częściowo Fot. AdobeStock
  • W październiku pracownicy szpitala w Kraśniku nie dostali pełnych wynagrodzeń
  • Aby ratować tonącą w długach lecznicę, rządzący powiatem kraśnickim politycy PiS zwołali w trybie nagłym sesję rady powiatu, podczas której przegłosowano 3 mln pożyczki dla placówki m.in. na zapłatę wynagrodzeń
  • To jednak nie rozwiązuje kłopotów. Jak wyliczył dyrektor szpitala Michał Jedliński, SPZOZ zadłuża się miesięcznie na 2,5 mln złotych 

Dramatyczna sytuacja szpitala w Kraśniku. 720 pracowników nie otrzymało pełnej wypłaty

Pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę w kraśnickim szpitalu otrzymali tylko wynagrodzenie zasadnicze, bez dodatków stażowych, funkcyjnych i godzin nadliczbowych. Jak donoszą dziennikarze lubelskiego oddziału "Gazety Wyborczej", w całości wypłacone zostały jedynie umowy-zlecenia i to tylko te do kwoty 4 tys. złotych. Zarabiający powyżej tej sumy, otrzymali tylko 70 proc. wynagrodzenia. 

W uproszczeniu, pielęgniarki otrzymały 80 proc. pensji, a lekarze nie więcej jak połowę. Placówka tonie w długach. Aby ją ratować, radni powiatu zgodzili się w minionym tygodniu na zaciągnięcie 3 mln krótkotrwałej pożyczki dla lecznicy. To zabezpieczyć powinno potrzeby szpitala do końca roku i pozwolić wypłacić zaległą część pensji personelu.

Nie rozwiąże jednak jego kłopotów finansowych. Jak wyliczył podczas sesji dyrektor Michał Jedliński, szpital zadłuża się miesięcznie na 2,5 mln złotych.  

Andrzej Maj, radny PSL i były starosta kraśnicki, zwrócił natomiast uwagę, że od 2020 roku placówki zadłużyła się już na 30 mln zł. - Sytuacja finansowa z każdym miesiącem wygląda coraz gorzej. Dlatego chcemy chcemy wiedzieć, czy zarząd powiatu z PiS ma jakiś plan na nasz szpital - dopytywał radny. 

Winna zmiana władzy w powiecie? Dyrektor za problemy finansowe wini COVID i niskie wyceny

Jak przypomina GW, powiatem kraśnickim do wyborów w 2018 roku rządziła koalicja PO-PSL. Koalicja wygrała również ostatnie wybory, zdobywając w 21-osobowej radzie powiatu 11 mandatów. Były członek Platformy Obywatelskiej Jarosław Czerw niespodziewanie jednak przeszedł na stronę Prawa i Sprawiedliwości, dając tym samym politykom PiS władzę w powiecie. 

Po przejęciu władzy przez PiS dotychczasowy dyrektor szpitala Marek Kos, chirurg i radny wojewódzki PSL, pod którego wodzą placówka była na plusie, nie stanął w ogóle do konkursu na dyrektora. Zarządzana przez obecnego szefa zaczęła natomiast generować straty.

Michał Jedliński w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" jako powód takiego stanu rzeczy wymienił pandemię COVID i ograniczenia w przyjęciu pacjentów na zabiegi w trakcie pandemii oraz niskie wyceny świadczeń przez NFZ.

- Miała nastąpić podwyżka kontraktu, tak by pokryć koszty wyższych od 1 lipca wynagrodzeń w naszym szpitalu. Niestety pieniędzy dostajemy mniej, stąd wspomniane kłopoty z wypłatą wynagrodzeń - tłumaczył.

Zapowiedział, że w najbliższym czasie spotka się z personelem szpitala i związkami zawodowymi. Zapewnił także, że o redukcji zatrudnienia nie ma mowy, bo kadra już została graniczona do minimum.

Rentowne tylko trzy oddziały. Pozostałe przyniosły od początku roku 13,5 mln straty

Podczas sesji Jedliński przyznał, że obecnie rentowne są tylko trzy oddziały lecznicy,  anestezjologii i intensywnej terapii, kardiologii i oddział chorób wewnętrznych.

Pozostałe są nierentowne w różnym stopniu. Najwięcej trzeba było dołożyć, jak wyliczył "Dziennik Wschodni", do ginekologii i położnictwa, bo aż 3,1 mln zł.

- Od początku roku trzy oddziały zarobiły 2,5 mln zł a pozostałe oddziały przyniosły stratę w wysokości 13,5 mln zł - zestawił dyrektor Jedliński.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum