Rząd uruchamia premie za szczepienia na Covid-19. Lekarze POZ mają jednak wątpliwości

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia25 lipca 2021 07:00

Lekarze rodzinni obawiają się, aby dodatkowe finansowe gratyfikacje za wyniki szczepień nie okazały się próbą przerzucenia na POZ odpowiedzialności za brak pełnego powodzenia programu szczepień przeciw Covid-19.

Szczepienia przeciw Covid-19. Czy gratyfikacje dla POZ zwiększą wyszczepialność? Fot. Shutterstock
  • Medycy obawiają się, że gratyfikacje proponowane przychodniom doprowadzą do przerzucenia na POZ odpowiedzialności za ewentualny brak zadowalających wyników programu szczepień przeciw Covid-19
  • Doktor Wojciech Pacholicki zwraca uwagę, że zainteresowanie szczepieniami maleje każdego dnia i bez dużej rządowej kampanii edukacyjnej statystyki się nie poprawią
  • Doktor Zabielska-Cieciuch właśnie dzisiaj skończyła szczepić pacjentów w prowadzonej przez siebie przychodni w Białymstoku. Nie ma chętnych

Dodatkowe pieniądze dla personelu przychodni POZ mają poprawić znacząco wyniki programu szczepień przeciw Covid-19

Lekarze POZ: czy to my będziemy winni niskiej wyszczepialności?

W piątek Ministerstwo Zdrowia i NFZ przedstawiło plan przewidujący dodatkowe gratyfikacje dla przychodni POZ, które uzyskają dobre wyniki w zakresie tempa szczepień przeciw Covid-19 i liczby wyszczepionych osób zapisanych do przychodni.

Czytaj więcej: Premie dla POZ za szczepienia. "Na koniec roku nawet 10 tys." Prezes NFZ podał wyliczenia

Medycy obawiają się jednak, że gratyfikacje proponowane przychodniom doprowadzą do przerzucenia na POZ odpowiedzialności za ewentualny brak zadowalających wyników programu szczepień przeciw Covid-19. Już teraz są hejtowani, choć z innego powodu.

Szczepienia przeciw Covid-19 nie są obowiązkiem lekarzy POZ

W mediach społecznościowych pojawia się hejt z zarzutami, że przychodnie POZ mają otrzymać pieniądze za coś co jest ich obowiązkiem.

- Nie jest - mówi doktor Jolanta Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny, kierownik przychodni POZ w Białymstoku, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego. 

Jak podkreśla obowiązkiem lekarzy rodzinnych jest realizacja szczepień obowiązkowych. Szczepienia przeciw Covid-19 do takich nie należą.

- Fakt, że Polska jest krajem z 95 proc. populacji dziecięcej wyszczepionej w ramach szczepień obowiązkowych, to jest robota lekarzy rodzinnych, która chyba dobrze świadczy o pracy POZ - podkreśla.

Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę, że i bez zachęt finansowych lekarze POZ szczepili, przekonywali do szczepień przeciw Covid-19.

 - Od początku, bez zachęt finansowych, prowadzimy akcje promujące szczepienia przeciw Covid-19 wśród naszych pacjentów, dzwonimy i odpowiadamy na wszelkie wątpliwości osób niezdecydowanych - mówi doktor Wojciech Pacholicki, cytowany w informacji zamieszczonej na stronie Porozumienia Zielonogórskiego, największego związku zrzeszającego lekarzy rodzinnych.

Polecamy: Ile zarabia lekarz POZ? Spytaliśmy szefa przychodni. „Specjaliście proponuję 100 zł brutto"

Zainteresowanie szczepieniami maleje. Lekarze POZ sami nie podołają

Jak zauważa wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie "w tej chwili doszliśmy do ściany - wiele małych punktów z powodu braku chętnych szczepi już tylko drugą dawką lub wycofuje się z zamówień szczepionek".

Pacholicki zwraca uwagę, że zainteresowanie szczepieniami maleje każdego dnia i bez dużej rządowej kampanii edukacyjnej statystyki się nie poprawią.

- Mamy wrażenie, że reklamy rządowe nie są skutecznym narzędziem, dlatego czekamy na przemyślane kampanie edukacyjne, które mogą zmienić nastawienie Polaków do szczepień - dodaje Wojciech Pacholicki.

Podobnie uważa Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny, kierownik przychodni POZ, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego. - My nie zrobimy kampanii medialnych, nie wprowadzimy edukacji w szkole dziewczyny, która pyta mnie pół roku po rozpoczęciu szczepień, czy to prawda, że jeśli się zaszczepi, to będzie w przyszłości miała problemy z zajściem w ciążę - mówi.

Doktor Zabielska-Cieciuch właśnie dzisiaj skończyła szczepić pacjentów w prowadzonej przez siebie przychodni w Białymstoku. Nie ma chętnych. Jak mówi, do przychodni jest zapisanych około 6 tysięcy pacjentów. - Wyszczepiliśmy około 2 tysiące osób, z tym, że niektórzy nie są zapisani do tej przychodni - wyjaśnia.

Zachęcanie do szczepień - zadanie dla pielęgniarek środowiskowych?

Nie zamierza skorzystać z gratyfikacji za tempo i procent wyszczepionych pacjentów.

- Nie czekałam na żadne zachęty ministra, tylko szczepiłam. A i teraz mam po kilka rozmów w tygodniu z pacjentami, którzy zgłaszają wątpliwości i chcą porozmawiać o szczepieniu. Teraz, gdy pacjent do mnie przychodzi, widzę w systemie czy jest zaszczepiony czy nie. Pytam dlaczego się nie zaszczepił, rozmawiamy. Tych, którzy się decydują na szczepienie, kierują do apteki na moim osiedlu, w której szczepienia rozpoczęły się ok. 2 tygodnie temu - mówi.

Dodaje: - Nie przewiduję w moim grafiku pracy wyznaczenia godzin, by dzwonić do pacjentów i ich zachęcać do szczepienia. Przyjmuję ok. 30-40 pacjentów dziennie, i tak mam z kim o tym rozmawiać - stwierdza doktor.

- To raczej zadanie dla pielęgniarek środowiskowych w przychodniach w tych regionach wiejskich, gdzie wyszczepialność jest najmniejsza - ocenia.

- W powiatach, gdzie mamy małą wyszczepialność (są takie, w których sięga tylko ok. 20 proc.) i służby medyczne, i samorząd a także inne ważne dla lokalnej społeczności instytucje powinny wspólnie promować akcje szczepień. Wtedy poprawimy statystyki wyszczepialności - uważa doktor Zabielska-Cieciuch.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum