Sprawiedliwy algorytm podziału pieniędzy na zdrowie. Co to takiego?

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 23 lipca 2009 06:25

Lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie szpitale z niecierpliwością czekają na zapłatę za nadwykonania. Na razie w kasach oddziałów NFZ tych województw wieje pustką. Nie wiadomo, kiedy szpitale dostaną należne im pieniądze i w jakiej części.

Sprawiedliwy algorytm podziału pieniędzy na zdrowie. Co to takiego?

Sto procent? Siedemdziesiąt? A może mniej? A cała ta niepewność przez algorytm podziału środków na leczenie, który jest zależny od dochodów gospodarstw domowych w danym województwie.

Biedniejsze regiony dostają więc mniej pieniędzy na leczenie. Te bardzo bogate - jak województwo śląskie też mniej. Rośnie niezadowolenie, trwa poszukiwanie jego winowajców... Algorytm zawsze był punktem zapalnym w podziale pieniędzy z NFZ. Jednak po raz pierwszy doszło do sytuacji, kiedy zdesperowane szpitale z biedniejszych regionów zapowiadają akcje protestacyjne z tego powodu, a także skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Choć można byłoby pomyśleć, że taka zależność jest niedorzeczna, to jednak jej ideą było to, aby ci, którzy płacą więcej na składkę zdrowotną, dostawali też więcej pieniędzy na leczenie. Niestety, tam gdzie obywatele mało zarabiają, to wcale proporcjonalnie do tych dochodów nie chorują mniej. I stąd biorą się problemy.

Kiedy na Mazowszu czy na Śląsku płacone są wszystkie nadwykonania i jeszcze w kasach oddziałów zostają pieniądze, to np. na Lubelszczyźnie szpitale ograniczają przyjęcia na oddziały i obawiają się, że zabraknie im pieniędzy na normalne funkcjonowanie.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada działania, które uzdrowią sytuację. Jednak nie wiadomo, kiedy i jakie rozwiązania zostaną przyjęte. Należałoby jednak postawić pytanie: czy w ogóle istnieją rozwiązania, które będą sprawiedliwe i korzystne dla wszystkich regionów?

Bo nie ma dobrego rozwiązania
Obecny algorytm został ustalony za poprzedniej ekipy rządzącej, czyli wówczas, kiedy wiceministrem zdrowia był Bolesław Piecha, dziś poseł PiS i przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia.

– Algorytm został zmieniony wówczas by brać pod uwagę migrację pacjentów, uwzględnić pojawiające się wtedy kwestie płacowe. Jako kryterium dodano też siłę dochodową danego regionu. Ustalony wówczas algorytm obowiązuje od kilku lat. Skąd wzięły się teraz takie dysproporcje trudno stwierdzić – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Bolesław Piecha.

Co do spornego kryterium dochodowości uważa, że jest ono logiczne.

– Województwa nie płacą takich samych kwot składek. Trudno żeby Mazowsze czy Śląsk, które płacą więcej od innych, dostały mniej – tłumaczy poseł Piecha. – Województwa, które dostają mniej pieniędzy to te, które mają dużą ilość terenów wiejskich, czyli wielu płatników KRUS-u, a jak wiadomo kwota ubezpieczenia zdrowotnego w KRUS-ie jest niższa.

Były wiceminister pytany o to co należy zrobić, aby algorytm nikogo nie dyskryminował odpowiada, że nie ma dobrego rozwiązania. – Bo mamy różne zarobki, zmienia się baza opieki zdrowotnej. Mamy równe żołądki, ale nierówno płacimy – podsumowuje.

Zabrać jednym, dać drugim?
Może więc powrócić do wcześniejszego algorytmu, który obowiązywał za czasów, kiedy ministrem zdrowia był Marek Balicki, dziś poseł niezrzeszony, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie?

– Wiele się zmieniło w systemie opieki zdrowotnej od tamtego czasu, powrót do takiego algorytmu jest niemożliwy – mówi nam Marek Balicki. – Choć, to był dobry algorytm. Dlaczego? Bo był obiektywny. Niepowiązany z dochodami gospodarstw. Uwzględniał świadczenia specjalistyczne, które miały podwyższoną wagę oraz migrację. To było optymalne rozwiązanie, a za rządów PiS algorytm został zmieniony...

Poseł Marek Balicki w obecnej sytuacji rozwiązanie problemu widzi tylko w jednym: w zwiększeniu nakładów na opiekę zdrowotną.

– Zabieranie jednym i dawanie drugim nic nie da. Podzielenie pieniędzy po równo też nie. Spowodowałoby to jedynie destabilizację systemu. Zmiany podziału środków są potrzebne, ale nie należy ich dokonywać teraz, podczas kryzysu. Nie powinno się przesuwać środków pomiędzy województwami, tylko ewentualne extra dodatkowe pieniądze pojawiające się w kasie Funduszu – uważa Marek Balicki.

Czy i kiedy zmieni się algorytm podziału środków nie wiadomo, Ministerstwo Zdrowia na razie nie informuje o konkretach poczynionych w tym względzie. Pewne jest jednak, że zmiany są konieczne.

Błędne koło
Dariusz Hankiewicz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Radzyniu Podlaskim jest rozgoryczony sytuacją z nadwykonaniami.

– Nie dostałem pieniędzy za nadwykonania za ubiegły rok czyli 1,7 mln zł, dlatego 2008 r. zakończyłem kwotą 1,5 mln zł na minusie. Poprawiły się wyniki szpitala, ale przez niezapłacone nadwykonania zamiast 200 mln zł na plusie mamy problemy. Boję się sytuacji, w której nasi dostawcy przestaną tolerować naszą trudna sytuację – przyznaje nam dyrektor radzyńskiego szpitala.

Dodaje, że tworzy się błędne koło, ponieważ teraz kiedy brakuje pieniędzy, szpitale ograniczają działalność i może dojść do sytuacji, w której kiedy dostałyby wyższe kontrakty, to ich nie zrealizują i w rezultacie później znowu dostaną mniej środków.

Przypomnijmy, że według obecnego podziału środków na leczenie na jednego ubezpieczonego dostaje:

• Mazowsze – 1628 zł,
• Lubelszczyzna – 1329 zł,
• Podkarpacie – 1219 zł.

Zmiany do zmian
Ministerstwo Zdrowia zapowiadało na początku lipca, że od 2010 roku nowy algorytm ma zastąpić obecny, według którego są dzielone środki na leczenie z NFZ. Projekt ustawy w tej sprawie ma być przesłany do konsultacji zewnętrznych w ciągu miesiąca. Resort zapowiadał też, że przedstawi trzy symulacje nowego podziału pieniędzy.

Według wstępnych założeń projektu w przyszłym roku te województwa, które obecnie dostają najmniej pieniędzy na leczenie, otrzymają ich więcej. Zapowiadana przez resort zdrowia zmiana podziału środków NFZ ma także dofinansować najbardziej deficytowe świadczenia.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum