Specjalistów brak, bo dla dobra pacjenta tylko oni mają go leczyć

Autor: Sabina Augustynowicz/Rynek Zdrowia • • 02 czerwca 2010 06:30

Kolejki do specjalistów wydłużają się. Ministerstwo Zdrowia zapewnia jednak, że z czasem prowadzona obecnie polityka kształcenia i szkoleń powinna złagodzić braki kadrowe. Niedostatki widoczne są nawet w Warszawie.

Miejmy nadzieję, że kierunek jest dobry...

To może dziwić, bo przecież stolica jest miastem pełnym klinik, o dużym rynku i dlatego wyjątkowo atrakcyjnym dla specjalistów. Problem wzmógł się, gdy NFZ powołany do pilnowania systemu zaczął wymagać respektowania zapisów rozporządzenia o warunkach świadczenia ambulatoryjnych usług specjalistycznych.

U alergologa dziecięcego w poradni przy Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym im. prof. Jana Bogdanowicza przy ulicy Niekłańskiej w Warszawie czeka się na wizytę siedem miesięcy, u kardiologa – pół roku, a  u laryngologa – trzy miesiące.

Mało nas
Jak wynika z danych Mazowieckiego Oddziału NFZ, na ponad 5 mln ubezpieczonych mieszkańców Mazowsza jest 141 alergologów. Chirurgów naczyniowych, którzy wykonują świadczenia w ramach NFZ jest 82, w tym 14 osób robi specjalizację. Mazowsze ma 12 geriatrów i 16 ginekologów onkologicznych oraz 2 lekarzy epidemiologów. 25 lekarzy, w tym 6 w trakcie specjalizacji, realizuje świadczenia w ramach kardiologii dziecięcej. 10 zaledwie lekarzy jest w regionie specjalistami medycyny paliatywnej.

– Do endokrynologa dziecięcego zapisy są na październik, bo jest jeden specjalista – mówi nam Magdalena Kojder, rzecznik prasowy pediatrycznego szpitala przy Niekłańskiej.

Podobnie jest w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy ul. Litewskiej w Warszawie. Do nefrologa, endokrynologa czy laryngologa limity na kolejne kwartały wyczerpują się błyskawicznie.

Profesor nie może
Wanda Pawłowicz, rzecznik prasowy Mazowieckiego Oddziału NFZ przyznaje, że kolejki to rzeczywiście skutek m.in. braku specjalistów. Obowiązują też nowe standardy dotyczące specjalistyki ambulatoryjnej. Zgodnie z tymi zapisami, w poradni specjalistycznej musi pracować, np. kardiolog, a nie specjalista chorób wewnętrznych, a w poradni alergologicznej zaś musi przyjmować alergolog, a nie pulmonolog.

W Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie zniknęła gastroskopia dziecięca. W Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym okrojono bardzo poradnię okulistyczną. Przyjmuje jeden okulista na pół etatu.

Magdalena Kojder ze szpitala przy Niekłańskiej tłumaczy, że z powodu nowych wymogów dotyczących obsady kadrowej placówka musiała zawiesić w ubiegłym roku do odwołania poradnię nefrologiczną.

– Mieliśmy specjalistę pediatrii, z tytułem profesora, który szkolił z nefrologii pediatrów w całym kraju, ale nie był specjalistą w tej dziedzinie, więc nie mógł już przyjmować w poradni nefrologicznej – wyjaśnia Kojder. Do dzisiaj placówka szuka nefrologa bezskutecznie, bo jak twierdzi Magdalena Kojder, pomimo przyzwoitego już wynagrodzenia, na tak szczupłym rynku kadrowym, trudno znaleźć specjalistę.

Takie braki
W płockich szpitalach brakuje prawie 50 lekarzy specjalistów. Nie są w stanie skusić ich kilkunastotysięczne wynagrodzenia i służbowe mieszkania. Tu mają problem już nie tylko z neurologami czy nefrologami, ale także z lekarzami rodzinnymi i medycyny pracy.

W Pomorskiem dramatycznie brakuje endokrynologów, zainteresowanych współpracą z NFZ. Oddział Dziecięcy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie otrzymał niższy kontrakt z powodu braku specjalistów. Lecznica szuka kardiologa, ale tych brakuje w całym kraju. W Wielkopolsce z cudem graniczy znalezienie neonatologa.

–  My, pracujący w zawodzie, się starzejemy. Długo trwają studia medyczne, trzeba zdać potem LEP, odbyć roczny staż, następnie przez kilka lat robić specjalizację. To wszystko trwa. Jeżeli nowego narybku prędko nie wprowadzi się na rynek i nie pomoże mu w zdobywaniu specjalizacji, to będzie prawdziwy dramat – mówi nam dr Julia Lewandowska, zastępca dyrektora Szpitala Świętej Trójcy w Płocku.

Ponad interesami
Pogląd wicedyrektor płockiego szpitala oczywiście nie jest odosobniony. Dostrzegają go wszyscy, działający na rynku medycznym, w tym samorząd zawodowy.

– Obecnie uczelnie kończy ok. 2,5 tysiąca studentów, a piętnaście lat temu kończyło 6 tysięcy. To ogromna różnica! – mówi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jego zdaniem o ilości miejsc specjalizacyjnych powinien decydować samorząd zawodowy, który – ponad interesami poszczególnych grup osób – może korzystać z rejestru lekarzy i badań naukowych, określających, ilu i jakich specjalistów będziemy potrzebować za 10-15 lat, bo taką perspektywę czasową – w jego opinii – należy uwzględniać przy planowaniu.

Jak zapewnia Jakub Piotrowski, dyrektor gabinetu politycznego ministra zdrowia, resort uruchamia wszystkie zgłaszane wolne miejsca szkoleniowe. Liczba przyznawanych etatów rezydenckich jest jednak uwarunkowana możliwościami finansowymi budżetu państwa oraz liczbą miejsc akredytowanych. Ministerstwo Zdrowia w miarę możliwości stara się zwiększyć środki finansowe na rezydentury.

Miejsc jest więcej
Jakub Piotrowski poinformował nas, że we wszystkich dziedzinach medycyny dostępne są 34 593 miejsca w 4 799 jednostkach szkolących (stan na dzień 26.01.2010 r.). Dla porównania: około dwa lata temu (stan na dzień 1.02.2008 r.) uprawnienia do prowadzenia specjalizacji posiadało 4 376 jednostek, dysponujących 31 336 miejscami szkoleniowymi. Na przykład w dziedzinie kardiologii przyrost liczby miejsc szkoleniowych w tym czasie wyniósł 46,3 proc. (462 miejsca).

Być może przyjęta polityka kształcenia w ochronie zdrowia sprawi, że z czasem liczba lekarzy specjalistów wzrośnie. Tylko, czy wobec szczupłości kadr, warto było wprowadzać obostrzenia w warunkach przyznawania kontraktów świadczeniodawcom i uzależniać je od liczby zatrudnionych specjalistów?

Teraz pacjent ma prawo czuć się trochę jak w bajce Krasickiego, w której wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. Bo przecież to dla jego dobra wprowadzono obowiązek zatrudniania wyłącznie specjalistów. Których brak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum