Śląskie: dyrektorzy szpitali deklarują, że nie będą zwalniać lekarzy

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 06 października 2011 06:30

Akcja protestacyjna Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Śląsku nabiera rozpędu. Lekarze twierdzą, że ostatnie zwolnienia działaczy związkowych, które doprowadziły do protestów, to plan zakładający osłabienie związków zawodowych w szpitalach przed planowanymi zwolnieniami grupowymi, wymuszonymi przez ustawę o działalności leczniczej. Dyrektorzy lecznic są zdziwieni takimi zarzutami i tłumaczą, że nie mają zamiaru zwalniać lekarzy.

Śląskie: dyrektorzy szpitali deklarują, że nie będą zwalniać lekarzy
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Zgodnie z obowiązującymi od lipca br. przepisami samorządy, które nie przekształcą szpitali, będą musiały pokryć ich ujemny wynik finansowy w ciągu trzech miesięcy od upływu terminu zatwierdzenia sprawozdania finansowego. W przypadku niewywiązania się z tego obowiązku samorządy w ciągu 12 miesięcy będą zmuszone do zmiany formy organizacyjno-prawnej szpitala (przekształcenia szpitala w spółkę kapitałową lub jednostkę budżetową) lub jego likwidacji.

Nie ma co ukrywać: wynikający z ustawy nacisk na szukanie oszczędności i zażegnania widma likwidacji jest silny, ale czy na tyle, żeby prowadził do zdziesiątkowania lekarskich etatów?

Pozbywają się związkowców?

- W sytuacji, gdy przekształcenia w spółki są nieuchronne i nie ma perspektyw na poprawę warunków finansowych szpitali, dyrektorzy przygotowują się do trudnych zmian, pozbywając się osób niewygodnych, które wskazują na niebezpieczeństwa takiej wybiórczej reformy i przeciwstawiają się drastycznym ograniczeniom zatrudnienia, obniżaniu wynagrodzeń personelu medycznego i spadkowi jakości leczenia - twierdzi Maciej Niwiński, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, zarazem przewodniczący Zarządu Regionu Śląskiego OZZL.

Dodaje, że dzieje się to w sytuacji, w której ”jeszcze obecnie rządzący zapowiadają, że ani nie zwiększą nakładów publicznych na lecznictwo, ani nie wprowadzą legalnego współpłacenia za niektóre świadczenia.”

Podobne zdanie ma Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL. - W śląskich szpitalach zarządzający wręczają właśnie wypowiedzenia aktywnym związkowcom. Dzięki temu nikt nie będzie im później blokował zwolnień grupowych - tłumaczył dziennikowi Rzeczpospolita.

- Dyrektor placówki w Zabrzu zaznaczył jasno, że zatrudnienie to 70 proc. kosztów lecznicy i musi je ciąć - dodaje Bukiel i podkreśla, że dyrektorzy zwalniają i nie zwracają uwagi, czy nad pacjentami na danym oddziale będzie czuwało trzech dyżurujących lekarzy czy jeden.

Z informacji OZZL wynika, że podobne działania podejmują szpitale w Rudzie Śląskiej, Mysłowicach czy w Zawierciu.

Punkty zapalne będą kontrolowane

Zaniepokojony rozwojem wydarzeń wojewoda Zygmunt Łukaszczyk, po spotkaniu z przedstawicielami Zarządu Regionu Śląskiego OZZL i Śląskiej Izby Lekarskiej (3 października), zapowiedział powołanie jeszcze w tym tygodniu roboczego zespołu analizującego sytuację w szpitalnictwie.

Zobowiązał się też do wykorzystania mechanizmów kontrolnych szpitali przy większym niż dotąd udziale wojewódzkich konsultantów medycznych. W skład roboczego zespołu wejdą też przedstawiciele strony społecznej i organów założycielskich szpitali.

Można się spodziewać, że ów zespół zajmie się w pierwszej kolejności przypadkami zgłaszanymi przez związkowców. Lista punktów zapalnych na szpitalnej mapie województwa śląskiego wymienia 6 lecznic.

Maciej Niwiński mówi, że do tej pory zostali zwolnieni - w większości dyscyplinarnie, z naruszeniem prawa i w związku z prowadzoną działalnością związkową - przewodniczący lub inni członkowie władz OZZL w następujących szpitalach:

- Szpital Miejski Nr 2 w Mysłowicach (przewodniczący zwolniony dyscyplinarnie w dniu 30.09.2010 r. - składa pozew do Sądu Pracy),

- Szpital Powiatowy w Zawierciu (przewodniczący zwolniony dyscyplinarnie ok. 2 tygodnie temu - złożył pozew do Sądu Pracy),

- Szpital Specjalistyczny w Zabrzu (2 członków zarządu i przewodnicząca Komisji Rewizyjnej - złożyli pozwy do Sądu Pracy, czekają na rozprawy),

- Państwowy Szpital dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Rybniku (przewodniczący i wiceprzewodniczący - trwają postępowania sądowe o przywrócenie do pracy),

- Szpital w Rudzie Śląskiej (w tym jedynym przypadku zwolnieni dyscyplinarnie przewodniczący i dwaj członkowie zarządu po interwencjach OZZL i prezydenta Miasta Ruda Śląska powrócili do pracy),

- Państwowy Szpital Kliniczny Nr 1 w Zabrzu (przewodniczący).

Dyrektorzy: zwolnień nie planujemy

Zapytaliśmy dyrektorów wymienionych placówek, co sądzą na temat zwolnień i ich związku z ustawą o działalności leczniczej.

Andrzej Krawczyk, dyrektor Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Rybniku:

- Przewodniczący i zastępca przewodniczącego zostali zwolnieni 18 maja zeszłego roku, a ustawa weszła w życie w lipcu tego roku. Powodem było podejrzenie popełnienia przestępstwa i związane z tym zawiadomienie, które złożyłem w prokuraturze. Prokurator przedstawił zarzuty, a więc moje podejrzenia zostały potwierdzone.

Przyznaje jednak, że ustawa o działalności leczniczej wymusza podejmowanie działań, które doprowadzą do tego, że szpital będzie zarabiał. Zapewnia, że nie ma żadnych planów dotyczących zwolnień grupowych.

- W tej chwili mamy 85 lekarzy. Ale zmieniają się wymogi NFZ co do obsad lekarskich i nie jest wykluczone, że za dwa, trzy miesiące przyjmiemy dwóch lekarzy. Obecnie nie planuje się przekształcenia szpitala w spółkę. Tym bardziej, że wynik finansowy za rok obrachunkowy 2012, stanowiący ewentualny impuls do przekształceń, poznamy w 2013 r. - tłumaczy dyrektor Krawczyk.

Zapewnia też, że nie było żadnych rozmów - ani kuluarowych, ani oficjalnych - na temat przekształceń. - Nie było rozmów, żeby zwalniać lekarzy. To jakiś absurd! Żeby zawrzeć kontrakt z NFZ, muszę mieć lekarzy z odpowiednimi specjalizacjami.

Sergiusz Lendor, dyrektor naczelny Szpitala Powiatowego w Zawierciu:

- Zwolniłem lekarza, który jest przewodniczącym związku, bo kilka razy pan doktor naruszył obowiązki pracownicze, przede wszystkim jako lekarz. Decyzję podjąłem samodzielnie, indywidualnie i bez związku z jakimś kontekstem politycznym czy ekonomicznym. Nie podpisuję się pod żadnym wspólnym działaniem, które miałoby być skierowane przeciwko lekarzom.

Dyrektor Lendor przyznaje, że lekarze w kierowanym przez niego szpitalu stanowią 17 proc. ogółu zatrudnionych i zmniejszenie ich liczby może doprowadzić do niewypełniania podstawowej funkcji, jaką jest leczenie pacjentów. Nie ma zamiaru redukować zatrudnienia personelu lekarskiego.

- A co do ustawy o działalności leczniczej, to my z niej nie skorzystamy. Mamy ogromne zadłużenie - prawie 52 mln zł. Nie mamy możliwości wzięcia kredytu z poręczeniem organu założycielskiego, bo starostwo powiatowe jest za biedne. Przekształcenie szpitala z takim długiem byłoby niemożliwe - samorząd tego nie uniesie. To skończyłoby się wprowadzeniem zarządu komisarycznego w starostwie - mówi nam dyrektor Szpitala Powiatowego w Zawierciu.

Ewa Nowińska, zastępca dyrektora ds. medycznych Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu:

- Konflikt ze związkowcami rozpoczął się w styczniu, kiedy dyrektor przedstawił do konsultacji w grudniu ubiegłego roku listę osób przeznaczonych do zwolnień w związku z restrukturyzacją, wynikającą z czynników ekonomicznych. Zwolniono kilku lekarzy, po jednej osobie z każdego oddziału. Jedną osobę w wieku 70 lat, dwóch lekarzy, którzy pracowali na pół etatu, a byli zatrudnieni w Śląskim Uniwersytecie Medycznym.

Ostatnie zwolnienie z września tego roku dotyczyło co prawda lekarza-związkowca, ale wynikało z poważnego naruszenia obowiązków zawodowych potwierdzonego ustaleniami kontroli nadzoru farmaceutycznego.

- Z tego co wiem, dyrektor nie planuje zwolnień lekarzy - podsumowuje Ewa Nowińska.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze