Śląski NFZ dostanie mniej pieniędzy, będą problemy

Autor: Gazeta Wyborcza, JJ/Rynek Zdrowia • • 10 lipca 2009 12:30

W przyszłym roku wszystkie oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia, poza śląskim, otrzymają więcej pieniędzy na leczenie. Tak wynika z projektu planu finansowego NFZ na 2010 rok.

Zgodnie z zapisami, mimo kryzysu, wydatki na leczenie wzrosną. W porównaniu z rokiem poprzednim: o 2-3 proc. w najmniejszych województwach i o 4,25 proc. w oddziale mazowieckim. Tylko Śląski Oddział Wojewódzki  NFZ, ma zgodnie z założeniami planu ma otrzymać tyle samo pieniędzy, co w tym roku.

Takie założenia planu finansowego na przyszły rok oznaczają, że nakłady na leczenie chorych na Śląsku, przede wszystkim w szpitalach, nie tylko nie wzrosną, ale wręcz zmniejszą się. Powodem jest fakt, że NFZ przejął finansowanie przeszczepów: od kwietnia rogówki, a od lipca szpiku, trzustki i nerek.

Śląski oddział NFZ, na którego terenie działania znajdują się największe w kraju ośrodki transplantacji, zarówno rogówki, jak i szpiku, generalnie potrzebuje na przeszczepy w skali całego roku dodatkowych 60 mln zł. Jednak nie otrzymał na ten cel ani jednej dodatkowej złotówki i musi wygospodarować potrzebne pieniądze z budżetu którym dysponuje. Słowem: za te same pieniądze musi zapłacić za większy zakres świadczeń. A to oznacza, że choć pieniędzy nominalnie będzie tyle samo co w tym roku, to w praktyce będzie ich mniej.

Problemy mogą generować przeszczepy serca i płuc. Płaci za nie co prawda jeszcze Ministerstwo Zdrowia, ale już miesiąc po zabiegu finansowanie kontynuacji leczenia przejmuje NFZ, płacąc między innymi za leki zapobiegające odrzutom. Im więcej więc przeszczepów tym większe wydatki Funduszu.

Prof. Marian Zembala zwraca uwagę na to, że obok województwa mazowieckiego Śląskie to najważniejszy region dla całej polskiej medycyny. Na Śląsk trafiają chorzy, których nie chcą leczyć gdzie indziej. Tu znajdują pomoc, ale trzeba za ich leczenie płacić.

W centrali NFZ tłumaczą, że wyliczenia przyszłorocznego planu finansowego i podziału środków na oddziały wojewódzkie opierają się na algorytmie, który jest niezmienny od 2007 roku. Problem polega na tym, że wśród wielu czynników, jakie mają wpływ na jego kształt dla oddziałów Funduszu jest wskaźnik dynamiki wzrostu przeciętnego miesięcznego dochodu na jednego mieszkańca regionu przez ostatnich pięć lat. I to właśnie on zadecydował o tym, że Śląsk nie otrzyma w przyszłym roku więcej pieniędzy.

Zdaniem urzędników centrali NFZ w województwie śląskim dynamika wzrostu wynagrodzeń była niższa niż gdzie indziej. Tak więc matematyka, ścisłe wyliczenia poszczególnych elementów algorytmu wygrywa z logiką i rzeczywistymi potrzebami Sląska, tak silnie nasyconego klinikami, które obsługują pacjentów nie tylko z tego regionu.

– Ja mam ciągle jeszcze nadzieję, że propozycje dotyczące podziału przyszłorocznych środków to jest plan, że klamka jeszcze ostatecznie w tej kwestii jeszcze nie zapadła – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego Oddziału Funduszu. – Mam nadzieję, że jeszcze coś się w tej materii zmieni. Jest natomiast prawdą to, że jeżeli ten plan wejdzie w życie, to w przyszłym roku będziemy mieli nie tyle samo pieniędzy, ale mniej. Do naszego finansowania weszły przeszczepy, inaczej finansowany jest lekarz rodziny, są dosyć duże migracje - to są koszty, które nie były przewidziane w planie na 2009 rok. Każde z tych nowych obciążeń to jest dodatkowych, czasami kilkadziesiąt milionów złotych. Jeśli dodamy do tego wzrastające finansowanie leków rocznie o ok. 8 do 10 procent. to pieniędzy będziemy sporo mniej.

W środę (8 lipca) propozycję przyszłorocznego planu finansowego NFZ negatywnie zaopiniowała rada Śląskiego Oddziału NFZ. Podjęła dwie uchwały. W pierwszej negatywnie oceniła wielkość przyznanych środków przez centralę NFZ na 2010 rok śląskiemu oddziałowi. Zdaniem rady, jeśli poziom finansowanie nie pozostanie niezmieniony, w województwie pogorszy się dostęp do leczenia. W drugiej uchwale odniesiono się do podziału przyznanych środków. Z opinią rady centrala NFZ nie musi się liczyć. Aby go zmienić pomóc mogą jedynie posłowie oraz ministrowie finansów i zdrowia.

– Plan jest dla Śląska zły, bo w centrali NFZ nie ma nikogo, kto reprezentowałby jego racje, ale wierzę, że da się go jeszcze zmienić. Będziemy mobilizować parlamentarzystów i już wkrótce spotkamy się w tej sprawie z wicepremierem Grzegorzem Schetyną – obiecuje dziennikarzom wicewojewoda Adam Matusiewicz.

– Jeśli finansowanie pozostanie na poziomie jaki zakłada plan to może to skutkować niższymi kontraktami. I będą to kontrakty niższe o 10 procent, a może i czasami  o więcej procent. Dostępność do wszystkich procedur ratujących życie będzie bez zmian. Siłą rzeczy jednak wszystkie planowe zabiegi, planowe  hospitalizacje, wizyty na poziomie specjalistycznym rozciągną się w czasie. Wydłużą się znacznie kolejki – dodaje Jacek Kopocz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum