Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła projekt ustawy o najniższym wynagrodzeniu

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 17 lipca 2019 15:05

Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła w środę (17 lipca) w pierwszym czytaniu projekt nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Po burzliwej dyskusji, projekt został przyjęty 23 głosami (przy dwóch głosach wstrzymujących).

Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła projekt ustawy o najniższym wynagrodzeniu
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Jak mówiła wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, która prezentowała projekt ustawy przed komisją, dotyczy on pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, zarówno wykonujących zawody medyczne jak i innych, biorących udział w wykonywaniu świadczeń. W projekcie chodzi o zmianę kwoty bazowej, która w dotychczasowej ustawie została ustalona na poziomie 3900 zł brutto na 4200 zł.

- Jakie to będzie miało znaczenie? Zgodnie z ustawą, pracownicy na dzień 1 lipca powinni mieć dokonaną podwyżkę wynagrodzeń o 20 proc. pomiędzy najniższym wynagrodzeniem zasadniczym a wynagrodzeniem zdefiniowanym w ustawie, będącym iloczynem współczynnika określonego w załączniku do ustawy oraz kwoty bazowej 4200 zł  - mówiła wiceminister Szczurek-Żelazko.

- W projekcie przewidujemy także zmianę terminu podpisania porozumienie pracodawców z organizacjami związkowymi w terminie jednego miesiąca, który będzie podstawą do podpisania zmian. W przypadku braku takiego porozumienia pracodawca będzie miał 14 dni na wprowadzenie tej zmiany ustawowej zarządzeniem. Na mocy tego projektu pracownicy będą mogli uzyskać od 1 lipca wyższe wynagrodzenie o kilkaset złotych, w zależności do której kategorii zostali zaliczeni - dodała wiceminister.

Skąd środki?
Poseł Elżbieta Radziszewska w ramach dyskusji pytała, dlaczego w projekcie o podwyższeniu płacy minimalnej nie zabezpieczono na to odpowiednich środków .

- Ustawa nie przewiduje żadnych dodatkowych pieniędzy ze strony NFZ ani MZ na pokrycie wzrostu wynagrodzeń. To oznacza, że podmioty zobowiązane na mocy ustawy do podniesienia wynagrodzeń swoich pracowników będą musiały na to wyasygnować środki własne. Te, które mają kontrakty z NFZ, z tych właśnie pieniędzy, natomiast te które kontraktu nie mają, będą musiały je pokryć ze środków własnych, czytaj: podniesionych wycen usług medycznych - mówiła poseł Radziszewska.

Jak wskazała Urszula Michalska, przewodnicząca Rady Branży OPZZ ''Usługi Publiczne'', mimo że projekt był kilkukrotnie omawiany na posiedzeniu trójstronnego zespołu do spraw ochrony zdrowia, strona związkowa została zaskoczona została zmianą, która została wprowadzona bez żadnego uprzedzenia - przesunięcie daty wprowadzenia kwoty bazowej, która w pierwotnym brzmieniu ustawy miała być wprowadzona 31 grudnia 2019 roku.

- Sądziliśmy, że podnoszona kwota bazowa do poziomu 4200 zł będzie obejmowała drugie półrocze 2019 roku. Od 1 stycznia 2020 roku podstawą do wyliczenia wzrostu wynagrodzeń miało być przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, ogłaszane przez prezesa GUS. Tak się nie stało. Skąd się wzięła taka zmiana, o której ani razu nie było dotychczas mowy - pytała przewodnicząca Michalska.

Gdy zarobki są o 6 zł wyższe...
Jak podkreślała Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, z zawartej w nowelizacji ustawy tabeli wynika, że dzisiaj 18 tys. diagnostów laboratoryjnych, fizykoterapeutów, farmaceutów nie osiągnęło podstawy wynagrodzenia 2847 złotych.

- Zazwyczaj mówiąc o wynagrodzeniach skupiamy się na lekarzach i pielęgniarkach, ale pamiętajmy,  że tworzymy zespół naczyń połączonych. Zwróćmy uwagę, że diagnosta, farmaceuta czy fizykoterapeuta po specjalizacji ma niższą podstawę niż ci bez specjalizacji. Diagności, którzy nie osiągnęli 2847 zł mają średnio podstawę w wysokości 2256 zł, czyli 6 złotych wyższą niż obecna płaca minimalna. Jesteśmy za tym, aby podnosić kwotę bazową w ustawie, ale jej skutkiem dla diagnosty laboratoryjnego, która zarabia o 6 złotych więcej niż płaca minimalna, będzie podwyżka rzędu 162 zł - mówiła prezes Kutkowska.

Jak wyjaśniała, kiedy od stycznia 2020 roku wysługa lat nie będzie wliczana do płacy minimalnej, która ma wynosić 2400 złotych, osoby sprzątające w szpitalu zrównają się albo wyprzedzą podstawą wynagrodzenia na przykład diagnostów laboratoryjnych.

- Grozi nam zapaść. Jeśli od 1 stycznia płaca minimalna będzie wynosiła 2400 zł i pochodne do niej nie będą wchodzić, to siatka płac w szpitalach znowu zostanie wywrócona do góry nogami - mówiła Kłudkowska.

Zadłużenie szpitali wzrośnie?
Zbigniew Masłowski, reprezentujący Związek Pracodawców BCC zwracał uwagę na to, że środki na podwyżki, które mają zostać pokryte ze wzrostu przychodów NFZ, nie pokryją skutków wzrostu wynagrodzeń.

- Pracodawcy pokrywają wszystkie koszty związane ze wzrostem płacy minimalnej. W przyszłym roku ma ona zwiększyć się o 200 złotych, a dodatkowa ma zostać wyłączony z niej dodatek stażowy. Przy zadłużeniu SPZOZ-ów na koniec pierwszego kwartału na poziomie 17,3 mld ogółem i 2,2 mld w zobowiązaniach wymagalnych to zadłużenie się będzie jeszcze zwiększać - mówił Masłowski.

- Dlaczego w projekcie, w punkcie wpływu ustawy na finanse publiczne są same zera, kiedy SPZOZ-y – są jednostką finansów publicznych? Jeżeli koszty wprowadzonych regulacji mają być na poziomie 97 mln zł, to ta kwota powinna się tam znaleźć. Zadłużenie SPZOZ-ów obciąża finanse publiczne - dodał.

Środki zawarte w wycenach
Jak przekonywała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko, odpowiadając na pytania posłów i osób zaproszonych do udziału w posiedzeniu komisji, ustawa jest rozwiązaniem korzystnym dla pracowników.

- Pierwotnie zakładaliśmy, że kwota bazowa zostanie utrzymana do końca 2020 roku na poziomie 3900 zł. Biorąc jednak pod uwagę sytuację gospodarczą kraju, wzrost wpływów do budżetu, zwiększenie przychodów do budżetu NFZ, minister zdrowia i rząd uznali, że jest możliwe podniesienie kwoty bazowej do 4200 zł. Robimy to po to, aby te środki już od 1 lipca wpłynęły do pracowników - mówiła wiceminister.

Mówiąc o środkach na pokrycie podwyżek, minister wskazywała na zawarte w ocenie skutków ustawy dwie kwoty. Koszty wprowadzenia regulacji w bieżącym roku oszacowane zostały na poziomie 97 mln, natomiast w roku przyszłym na 88 mln zł.

- Chcę przypomnieć, że w tym roku nastąpiły kilkukrotnie korekty planu finansowego NFZ i przeznaczono większą ilość środków na świadczenia zdrowotne, na zwiększenie wyceny procedur. 1 kwietnia NFZ przeznaczył na to 680 mln zł, a od 1 lipca jeszcze o 900 mln zł. Te środki zostały przekazane do podmiotów leczniczych. Są one częściowo ''zaszyte'' w wycenie świadczeń. Ich część jest nielimitowana, ale pieniądze za nie też trafiają do podmiotów leczniczych. Te świadczenia wykonują między innymi radiolodzy, technicy, diagności i wielu innych przedstawicieli profesji medycznych - mówiła wiceminister Szczurek-Żelazko.

Jak podkreślała, wielokrotnie wyrażane przez kierowników placówek medycznych oczekiwania, kierowane pod adresem ministra zdrowia, sprowadzały się do tego, aby nie przekazywać tzw. znaczonych pieniędzy dla poszczególnych grup zawodowych, ale we wzroście wyceny świadczeń.

- Tak też się w tej chwili dzieje, środki na podwyżki wynagrodzeń w ten właśnie sposób trafiają do placówek medycznych - przekonywała wiceminister.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze