Samorządy pozywają Skarb Państwa i NFZ ws. zadłużenia szpitali. "Niech minister udowodni nam złe zarządzanie"

Autorzy: Ryszard Rotaub; Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia15 grudnia 2022 06:00

Milionów złotych domagają się od Skarbu Państwa i NFZ marszałkowie woj. wielkopolskiego oraz mazowieckiego. Samorządy chcą odzyskać pieniądze, które wydały na pokrycie ujemnego wyniku finansowego szpitali. Pierwsza rozprawa w lutym. "Zobaczymy, jak mocne są argumenty ministra zdrowia o złym zarządzaniu".

Samorządy pozywają Skarb Państwa i NFZ ws. zadłużenia szpitali. "Niech minister udowodni nam złe zarządzanie"
Samorządy pozywają skarb państwa i NFZ ws. zadłużenia szpitali. Pierwsza rozprawa w lutym. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik
  • Zwrotu ponad 100 mln zł domaga się od Skarbu Państwa i Narodowego Funduszu Zdrowia marszałek województwa mazowieckiego. O 100 mln sądzić się będzie również samorząd woj. wielkopolskiego
  • Marszałkowie oczekują odzyskania pieniędzy wydanych z budżetów samorządów na pokrycie ujemnego wyniku finansowego podległych im szpitali
  • Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada pomoc lecznicom na Mazowszu w postaci wysłania "specjalistów, którzy przeanalizują finanse szpitali i wskażą błędy zarządcze"
  • - Już chyba wszystkie samorządy w Polsce usłyszały od ministra, że przyczyną zadłużenia szpitali jest ich złe zarządzanie - odpowiada mecenas Aneta Gęsiarz-Krasucka, prowadząca sprawę wezwania do zapłaty przez samorząd mazowiecki. Zapowiada, że przy braku zwrotu żądanej kwoty, sprawa trafi na salę sądową
  • Już wcześniej na taki krok zdecydował się marszałek woj. wielkopolskiego. Pierwsza rozprawa w lutym

Marszałek woj. mazowieckiego wzywa NFZ do zwrotu ponad 100 mln za długi szpitali

- Dość wyręczania państwa i NFZ przez samorządy - grzmiał marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik w trakcie konferencji prasowej, na której wezwał Skarb Państwa i Narodowy Fundusz Zdrowia do zwrotu ponad 100 mln zł.

Chodzi o ponad 83 mln zł (plus ponad 18 mln odsetek), które w latach 2017-2019 Mazowsze wydało na pokrycie ujemnego wyniku finansowego ośmiu szpitali wojewódzkich działających w formie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej.  

Marszałek, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2019 roku, który "jasno ustalił, że finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej nie jest zadaniem samorządu", w przypadku braku zwrotu pieniędzy zapowiada wejście na drogę sądową.

W lutym pierwsza rozprawa w sądzie o zadłużenia szpitali

Pomysł marszałka województwa mazowieckiego, żeby dochodzić od skarbu państwa i NFZ zwrotu pieniędzy wydanych przez samorząd na ratowanie szpitali nie jest nowy. Przed nim sprawę do sądu skierowały trzy szpitale z województwa wielkopolskiego i Urząd Marszałkowski w Poznaniu, który je nadzoruje. Na luty wyznaczono termin pierwszej rozprawy.

- Szpitale wyliczyły sporną należność, uwzględniając niedoszacowanie świadczeń zdrowotnych wypłacanych przez NFZ, który jest stroną sporu. Urząd Marszałkowski żąda zaś od płatnika kwoty, którą przekazał szpitalom z powodu przekroczenia przez nie poziomu amortyzacji, czyli za pokrycie różnicy zadłużenia i amortyzacji - powiedziała Rynkowi Zdrowia Paulina Stochniałek, Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

 - Uważamy, że zapewnienie szpitalom bieżącego funkcjonowania jest obowiązkiem płatnika, a nie organu prowadzącego - podkreśliła i dodała, że roszczenie szpitali dotyczy roku 2018 (4 placówki marszałkowskie) ponad 40 mln zł i 2019 (3 placówki) blisko 25 mln. Natomiast roszczenie Urzędu Marszałkowskiego wyliczono na ponad 35 mln zł.

"Zła sytuacja finansowa szpitali to pokłosie działań naszych poprzedników"

Z problemem zadłużenia szpitali boryka się znacznie więcej samorządów wojewódzkich. Różnica polega na skali zadłużenia i ocenie jego przyczyn.

Na przykład w województwie lubelskim zadłużenie wszystkich zakładów opieki zdrowotnej podległych marszałkowi wyniosło na koniec czerwca tego roku blisko 1,2 mld, a spośród 17, po pierwszym półroczu, na plusie było dziewięć jednostek.

- Dynamika wzrostu zadłużenia naszych szpitali teraz spada, a ich zła sytuacja finansowa to pokłosie działań naszych poprzedników - powiedział marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski (PiS) w październiku na nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa. 

- Słabych dyrektorów zaczęliśmy wymieniać dopiero stopniowo. To była kadra zarządzająca jeszcze starej koalicji: Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. To, co się wydarzyło, jest też pokłosiem słabego zarządzania - wyjaśnił.

"Wyślemy specjalistów, którzy przeanalizują finanse szpitali i wskażą błędy zarządcze"

Narrację o złym zarządzaniu szpitalami od dłuższego czasu prowadzi minister zdrowia Adam Niedzielski. Na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej pytany o wezwanie wysłane przez marszałka woj. mazowieckiego podkreślił, że obecnie "samorządy nie muszą pokrywać straty finansowej", a "jeżeli pan marszałek chciałby skorzystać z naszej pomocy, wyślemy specjalistów, którzy przeanalizują finanse szpitali i wskażą błędy zarządcze".

- Już chyba wszystkie samorządy w Polsce usłyszały od ministra zdrowia, że przyczyną zadłużenia szpitali jest ich złe zarządzanie. Ta argumentacja jest niezmienna od lat i spotkaliśmy się z nią już w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Wówczas nie było możliwości, abyśmy mogli się dowiedzieć, na czym dokładnie to złe zarządzanie polega, czym je zmierzyć i jak oddzielić od pozostałych przyczyn zadłużenia - mówi Rynkowi Zdrowia mecenasa Aneta Gęsiarz-Krasucka, prowadząca sprawę wezwania do zapłaty przez samorząd mazowiecki.

- Teraz zapewne się tego dowiemy, bowiem jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia i Wojewoda Mazowiecki nie zwrócą Mazowszu żądanej kwoty, sprawa trafi na salę sądową, gdzie ciężar udowodnienia twierdzenia o złym zarządzaniu w mazowieckich szpitalach, spoczywał będzie na tym, kto tak będzie twierdził -podkreśla.

- Zobaczymy więc, jak mocne są argumenty ministra zdrowia i czy obronią się na tle przedstawionych przez nas dowodów. Sprawa dotyczyć będzie ujemnych wyników finansowych szpitali za lata 2017-2019, kiedy obowiązujący art. 59 ustawy o działalności leczniczej nakazywał samorządowi województwa pokrycie ujemnego wyniku finansowego lub likwidację szpitala. Innej drogi nie było - tłumaczy mecenas.

Jak podkreślają przedstawiciele innych samorządów, zrzucanie na nich winy, to "spychologia i udawanie, że nie ma problemu braku pieniędzy w systemie".

- Jeżeli winni są tylko dyrektorzy, to skąd wielkie zadłużenia szpitali centralnych, podległych Ministerstwu Zdrowia? - słyszymy w dwóch województwach z południa kraju.

"W 2023 roku zadłużenie szpitali może wzrosnąć"

W zachodniopomorskim natomiast samorząd nigdy nie dopłacał do podległych mu jednostek medycznych, ale jak podkreśla Dorota Łabinowicz, dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, "wniosek mazowieckiego marszałka z pewnością ma podstawy".

- Koniecznym i uzasadnionym rozwiązaniem jest zwiększenie środków z NFZ, adekwatnie do faktycznie ponoszonych kosztów przez podmioty lecznicze. Niedostateczna wycena świadczeń zdrowotnych skutkuje brakiem bilansowania się wielu jednostek medycznych w Polsce, a to z kolei kończy się coraz większym ich zadłużaniem - tłumaczy Łabinowicz.

Paulina Stochniałek przestrzega natomiast, że w 2023 roku zadłużenie szpitali może wzrosnąć, gdyż od lipca planowana jest regulacja wynagrodzeń. Nawet jeśli NFZ zwiększy wycenę świadczeń, to nie pokryją one wzrostu płac. Będziemy bowiem mieli do czynienia ze spiralą żądań płacowych. Osoby zatrudnione na kontraktach zażądają podwyżek takich, jakie otrzymają pracownicy etatowi. - Poza tym podwyżki pożera inflacja i wzrost opłat za media - stwierdziła.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum