Sabina Augustynowicz/Rynek Zdrowia | 03-04-2009 06:45

Są unijne środki na podnoszenie jakości zarządzania w opiece zdrowotnej

Do 2014 roku 220 placówek medycznych nieodpłatnie może wziąć udział w programie "Podniesienie jakości zarządzania w ochronie zdrowia", realizowanym w ramach projektu "Wsparcie procesu akredytacji zakładów opieki zdrowotnej

Ponieważ jakość kosztuje, szpitale liczą, że akredytacje i certyfikaty zostaną przez płatnika odpowiednio docenione

- Głównym celem programu jest podniesienie jakości zarządzania w ochronie zdrowia oraz doprowadzenie do zwiększenia liczby szpitali akredytowanych - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Aleksandra Banaszewska z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Projekt, finansowany jest w 85 proc. ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego oraz w 15 proc. z budżetu państwa.

Program zakłada objęcie wsparciem m.in. szpitali, posiadających kontrakty z NFZ. Oznacza to zmniejszenie kosztów związanych z przeprowadzeniem wizyt akredytacyjnych. SPZOZ są całkowicie zwolnione z kosztów wizyty, natomiast NZOZ mogą uzyskać finansowanie w takim zakresie procentowym, w jakim posiadają kontrakt z płatnikiem publicznym.

Zajrzą do dokumentacji i… do kosza
– Akredytacje, w przeciwieństwie do innych, zewnętrznych systemów jakości, takich jak certyfikacja według norm ISO 9000, od podstaw są związane ze specyfiką placówek medycznych – mówi Roman Lewandowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego dla Dzieci w Ameryce. – Są więc cenne, ale trudniej zdobyć akredytację niż ISO, czego dowodem jest większa liczba szpitali z ISO niż akredytowanych przez Centrum Monitorowania Jakości, których jest obecnie 83.

Kryteria są ostre (222 standardy pogrupowane w 15 obszarach tematycznych). – Wizytatorzy, którzy odwiedzają szpital, gdy ten uzna, że jest gotowy do wizyty akredytacyjnej, sprawdzają wszystko – wspomina Roman Lewandowski. – Kontrolują, m.in., procedury redukowania zakażeń i system szkoleń w tym zakresie, sprawdzają respektowanie praw pacjenta, zagęszczenie łóżek na salach oraz racjonalne stosowanie leków. Dokumentacja medyczna, lekarska i pielęgniarska jest postrzegana jako nieocenione źródło informacji o stanie zdrowia pacjenta.

Zainteresowanie wizytatorów budzą również odpady wytwarzane przez szpital – ich segregacja, składowanie i utylizacja. Już jako legenda krążą opowieści o zaglądaniu do koszy przez wizytatorów dla sprawdzenia, czy nie ma tam opatrunków.

Punktowane są również planowe przeglądy i konserwacje aparatury, aktualizacje atestów i świadectw sprawności oraz szkolenia personelu pod kątem znajomości podstawowych parametrów technicznych używanego w szpitalu sprzętu.

Nie da się oszukać
Akredytacja przyznawana jest:
• na 3 lata, jeśli placówka uzyska co najmniej 75-procentowy poziom spełnienia standardów.
• na rok (akredytacja warunkowa) – przy spełnieniu standardów między 70 a 75 proc.

Spełnienie poniżej 70 proc. standardów oznacza, że placówka otrzymuje odmowę przyznania akredytacji CMJ.

Akredytacje na rok (warunkowe) zdarzają się wcale nierzadko. Przekonał się o tym, m.in. Szpital Powiatowy w Nowej Dębie, który, by uzyskać ostateczną akredytację z komitetu terapeutycznego musiał wyłonić komitet ds. szpitalnej polityki antybiotykowej, a z zespołu ds. zakażeń wewnątrzszpitalnych – zespół ds. kontroli zakażeń oraz powołać komitet transfuzjologiczny.

Roman Dębski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie uważa, że chociaż wprowadzenie procedur związanych z akredytacją jest kosztowne, to warto się o nią pokusić.

– Akredytacja pozwala ocenić, czy dany szpital jest w stanie wykonać usługę przy zachowaniu najwyższej jakości i wyśrubowanych standardów, ustalonych przez jednostkę akredytacyjną dla placówek służby zdrowia – mówi dyrektor Dębski.

– Nie można w żaden sposób oszukać wizytatorów – twierdzi Grażyna Oleksik, koordynator ds. jakości usług medycznych w SZP ZOZ im. dr Józefa Psarskiego w Ostrołęce. – Ich ocena opiera się nie tylko na obserwacji istniejącego stanu, ale także na przeglądzie losowo wybranej dokumentacji, wywiadzie bezpośrednim z personelem, pacjentami i odwiedzającymi.
Przygotowania do wizyty w ostrołęckim szpitalu trwały około 1,5 roku. Po pierwszej wizycie spełnili 74 proc. wymaganych standardów i otrzymali akredytację warunkową na 1 rok, a po roku – na 3 lata.

Newralgiczne obszary
działalności szpitala, w których wyjątkowo trudno o zastosowanie standardów w pełni, to m.in. anestezjologia, gdzie ocenie podlega dokumentowanie 10 standardów. – Najczęściej niska ocena spełnienia standardów wynika z niedostatecznego dokumentowania prowadzonego znieczulenia, braku kompletności historii choroby i braku oceny stanu pacjenta po zabiegu – twierdzi Aleksandra Banaszewska z CMJ.

Problemów przysparza również kategoria opieki nad pacjentem. Tu średni poziom spełnienia standardów wynosi 59 proc. a najbardziej kłopotliwe okazuje się sporządzenie planu tejże opieki przez wielodyscyplinarne zespoły.

Jak podaje CMJ, problemy są również ze spełnieniem standardów, dotyczących analiz zgonów i analiz zgonów okołooperacyjnych. Analiza powinna obejmować zgony pacjentów nie będących w stanach terminalnych oraz takich, którzy nie są przyjmowani bezpośrednio na oddział intensywnej opieki medycznej. Chodzi o skoncentrowanie się na przypadkach zgonów, których być może dałoby się uniknąć.

Korzyści
Ewa Potocka, dyrektor  Szpitala Powiatowego w Chrzanowie, który już dwukrotnie przechodził proces akredytacyjny przyznaje, że pierwsze podejście do akredytacji miało charakter prestiżowy: – Chodziło o podniesienie rangi szpitala. Porównywaliśmy się zawsze ze szpitalem w Suchej Beskidzkiej, który już miał akredytację. Nie mogliśmy pozostać w tyle...

Później szpital liczył na to, że akredytowanym placówkom NFZ podniesie, chociaż minimalnie, wartość punktu. – I był taki moment – mówi Ewa Potocka, kiedy Małopolski Oddział NFZ usługi świadczone przez placówki akredytowane wyceniał nieco wyżej.

Dyrektor chrzanowskiego szpitala zauważa, że w związku z tym, że jakość kosztuje, należałoby się spodziewać, że zostanie to zauważone przez płatnika.

Ewa Potocka uważa też, że akredytacja oraz ISO, które posiada szpital, ułatwią zawieranie umów z firmami ubezpieczeniowymi, gdy wejdą w życie dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.