SOR w Opolu działał prawie dwie dekady. Będzie zlikwidowany, bo nie spełnia wymogów

Autor: Gazeta Wyborcza, Nowa Trybuna Opolska, JW/Rynek Zdrowia • • 01 października 2019 14:10

Opolski NFZ rozwiązał umowę ze Szpitalem Wojewódzkim w Opolu na prowadzenie tam SOR-u, bo nie spełnia obowiązującego od 1 lipca br. rozporządzenia ministra zdrowia ws. SOR. W lecznicy zamiast szpitalnego oddziału ratunkowego miałaby działać izba przyjęć, ale NFZ na razie takich świadczeń nie zakontraktował.

SOR w Opolu działał prawie dwie dekady. Będzie zlikwidowany, bo nie spełnia wymogów
Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

SOR w tym miejscu działa od 2001 r., rocznie obsługuje ok. 23 tys. pacjentów. Po zmianie rozporządzenia przez ministra zdrowia okazało się, że opolski szpital wojewódzki nie spełnia wymagań koniecznych do prowadzenia oddziału ratunkowego.

Zmiany nastąpią 1 lutego 2020 r. Jak pisze Nowa Trybuna Opolska, zgodziły się na to i szpital wojewódzki, i NFZ - w imię wyższego dobra - choć rozwiązanie jest niezgodne z prawem. Do tego czasu ma się zakończyć rozbudowa i reorganizacja SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Witosa. 

"Jedno z założeń rozporządzenia zakłada określoną liczbę lekarzy medycyny ratunkowej, którzy muszą pracować na oddziale. Szpital nie ma ani jednego. To w najbliższym czasie również się nie zmieni, bo wykształceni lekarze szerokim łukiem omijają SOR-y, w większości decydując się na lepiej płatną pracę w prywatnej klinice" - czytamy w Gazecie Wyborczej.

Opolski NFZ potwierdza, że powodem przekształcenia SOR na izbę przyjęć jest m.in. brak odpowiedniej kadry medycznej i rezygnacja z pracy w SOR dwóch z trzech kluczowych lekarzy systemu, a także brak nowych lekarzy o odpowiednich kwalifikacjach.

Dyrekcja przekonuje, że likwidowany SOR to najbardziej obłożone pracą miejsce na szpitalnej mapie Opolszczyzny, więc lekarze nie chcą pracować tu za jakąkolwiek kwotę. Dla szpitala problematyczne stało się m.in. zapewnienie całodobowej gotowości endoskopowej czy niezwłocznego dostępu do radiologa (brakuje i radiologów, i endoskopistów).

Przypomnijmy: 1 lipca br. weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia ws. SOR. Wprowadza ono m.in. jednolity, obowiązkowy triaż wsparty systemem TOPSOR. Zapytani przez Rynek Zdrowia eksperci zaraz po zaimplementowaniu nowego prawa przyznawali, że zmiany są potrzebne, ale nowe regulacje zawierają tyle błędów, że SOR-om i pacjentom mogą nie tylko nie pomóc, ale wręcz zaszkodzić.

Swoje obawy wyrażało m.in. Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej (PTMR).

„Naszym zdaniem zapisy rozporządzenia zniechęcają lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej do pracy w SOR, a praktycznie podważają konieczność ich funkcjonowania w strukturach systemu ratownictwa medycznego. Przyjęcie rozporządzenia spowoduje dalszą destrukcję systemu ratownictwa medycznego w Polsce i cofnięcie się do czasu sprzed powołania medycyny ratunkowej w naszym kraju” - pisał do wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko prezes PTMR, prof. Adam Nogalski.

Czytaj też: Ministerialna recepta dla SOR-ów weszła w życie. Środowisko ostrzega, że może zaszkodzić

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum