Rzetelna weryfikacja "pilnych" skierowań skróci kolejki do specjalistów

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 11 maja 2016 05:21

Czy wszystkie skierowania do specjalisty z adnotacją "pilne" rzeczywiście dotyczą pacjentów, którzy nie powinni długo czekać na wizytę? Praktyka dowodzi, że ten tryb bywa nadużywany. Być może rozwiązaniem byłoby wdrożenie i stosowanie medycznych kryteriów "pilności".

Kolejki do specjalistów - zmora naszego systemu ochrony zdrowia; FOT. PTWP

Rozporządzenie ministra zdrowia z 26 września 2005 r. w sprawie kryteriów medycznych, którymi powinni kierować się świadczeniodawcy, umieszczając pacjentów na listach oczekujących, przewiduje cztery kategorie przypadków: nagłe, pilne, stabilne oraz pacjentów w trakcie diagnostyki i leczenia.

Pierwszeństwo przyjęcia do specjalisty mają pacjenci w trakcie diagnostyki i leczenia. Tymczasem wielu pacjentów może być z powodzeniem leczonych przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

Wrocławski „pilotaż” w poradni endokrynologicznej
Problem w tym, że pacjenci często trzymają się kurczowo specjalisty. Oczywiście nie jest to jedyny powód długich kolejek w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Równie ważną przyczynę stanowi zbyt mała liczba lekarzy specjalistów w wielu dziedzinach.

- Najdłuższe kolejki obserwujemy w poradniach zajmujących się chorobami przewlekłymi. Istnieje jednak pewna możliwość skrócenia tych kolejek, praktycznie bez angażowania dodatkowych środków finansowych - uważa Maciej Sokołowski, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Specjalistycznej Opieki Zdrowotnej Centrum Medyczne "Dobrzyńska" we Wrocławiu.

Od września 2015 r. w tej placówce - na razie tylko w poradni endokrynologicznej - udaje się ograniczać kolejki poprzez wdrożenie i egzekwowanie kryteriów medycznych przyjęcia w trybie pilnym.

- Zdecydowaliśmy się na to m.in. dlatego, że pacjenci nie zawsze przekazywali nam wyniki badań uzasadniających postawienie rozpoznania będącego podstawą skierowania, a część skierowań pilnych nie posiadała jasnego uzasadnienia medycznego - tłumaczy dyrektor Sokołowski.

Pacjenci wypełniają wniosek dołączając wyniki badań, a lekarz - na podstawie przyjętych w placówce kryteriów medycznych - podejmuje decyzję o ewentualnej zmianie kategorii.

W pierwszym etapie tego swoistego pilotażu, po weryfikacji skierowań „pilnych” okazało się, że naprawdę szybkiej interwencji specjalisty wymagało 53 proc. pacjentów z takimi skierowaniami. Pozostałe 47% to przypadki stabilne, którymi z powodzeniem może zająć się lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.

Decydują udokumentowane kryteria medyczne
We wrocławskiej placówce (w poradni endokrynologicznej) przyjęto:
• Kryteria medyczne uzasadniające przyjęcie pacjenta w trybie pilnym
• Kryteria medyczne uzasadniające wypisanie pacjenta pod wyłączną opiekę lekarza POZ.
• Zalecenia dotyczące leczenia chorób tarczycy w POZ.

Kryteria kwalifikujące pacjentów jako "pilnych" to, między innymi (w skrócie): jawna, udokumentowana nadczynność tarczycy; niedoczynność tarczycy ze wzrostem TSH > 10; kobiety w ciąży z udokumentowaną nadczynnością tarczycy lub niedoczynnością tarczycy; podejrzane zmiany ogniskowe w tarczycy wykazujące istotną progresję w badaniach USG; potwierdzone cytologicznie nowotwory tarczycy; inne szczególne przypadki zakwalifikowane przez lekarza do przyjęcia w trybie pilnym na podstawie przedstawionej dokumentacji.

Bardzo szczegółowo opisane są także kryteria wypisania pacjenta pod opiekę lekarza rodzinnego. Dotyczą pacjentów, których stan może być skutecznie kontrolowany za pomocą metod diagnostycznych dostępnych w POZ (głównie USG, TSH, FT3, FT4), a także osób ze stabilnym przebiegiem choroby endokrynologicznej.

- Nie chcemy wychodzić przed szereg. Wprowadziliśmy jedynie rozwiązanie usprawniające pracę jednej z naszych poradni. Być może w przyszłości podobnymi zasadami obejmiemy poradnie innych specjalności, zajmujące się schorzeniami przewlekłymi - zapowiada dyrektor Sokołowski.

Zastrzega przy tym, że to nie świadczeniodawcy, ale resort zdrowia i NFZ, we współpracy m.in. z konsultantami medycznymi, mają możliwość wprowadzenia na powszechną skalę zasad kwalifikowania pacjentów do leczenia w poszczególnych segmentach systemu ochrony zdrowia.

- Myślę, że warto opracować spójne kryteria wypisywania pacjentów z AOS do POZ, przeprowadzić odpowiednią akcję medialną. Należałoby też premiować finansowo specjalistów za - zgodne z kryteriami medycznymi - wypisanie pacjenta do podstawowej opieki. Można to zrobić w ramach przesunięcia obecnie dostępnych środków - zapewnia dyrektor CM "Dobrzyńska".

Podwójna weryfikacja
Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, skupiającego lekarzy rodzinnych uważa, że rzetelne weryfikowanie tzw. pilnych skierowań do specjalisty jest dobrym rozwiązaniem.

- Tryb pilny jest wprawdzie dość jasno określony w przepisach i powinien być stosowany rzeczywiście w sytuacjach, kiedy pacjent nie zbyt długo może czekać na wizytę u specjalisty. Niestety, zdarza się, że pacjenci wpisanie adnotacji "pilne" niejako wymuszają - stwierdza prezes Janicka.

Uważa jednak, że kolejki do AOS wymagają dwojakiej weryfikacji. Chodzi nie tylko o jasne określenie i egzekwowanie kryteriów "pilności" przy wejściu do leczenia specjalistycznego. Z drugiej jednak strony należy dokładnie sprawdzić, czy osoby już od dłuższego czasu korzystające z AOS nie powinny trafić do opieki podstawowej.

- Generalnie, system AOS nadal jest przeciążony wieloma pacjentami, którzy w tym systemie nie powinni się znajdować - przyznaje prezes PPOZ.

Zamienimy się pacjentami
Dodaje, że miarodajnemu weryfikowaniu wskazań miały sprzyjać m.in. skierowania elektronicznie. Niestety, wprowadzenie tego rozwiązania, podobnie jak i innych elementów informatyzacji ochrony zdrowia, wciąż się opóźnia.

Bożena Janicka wskazuje, że specjaliści, przekazując pacjentów z AOS do lekarzy podstawowej opieki, powinni dostarczać zalecenia, m.in. dotyczące dalszego leczenia. - Niestety, rzadko od specjalistów otrzymujemy takie pełne opisy. Bywa, że nic nie dostajemy. To kolejny efekt "przeładowania" opieki specjalistycznej - stwierdza Bożena Janicka.

Dyrektor Sokołowski jest jednak optymistą: - Możemy zamienić się z lekarzami rodzinnymi pacjentami: specjaliści zaopiekują się niezdiagnozowanymi chorymi z kolejki, a lekarze POZ przejmą „stabilnych" pacjentów chorujących przewlekle - tłumaczy.

- Dzięki kryteriom pilnego przyjęcia, w razie kłopotów specjalista błyskawicznie ponownie przejmie leczenie, co zapewni komfort i bezpieczeństwo zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Dzięki lepszej wycenie świadczeń specjaliści przestaną uciekać do sektora prywatnego. Całość dokona się bez wzrostu nakładów ze strony NFZ - podsumowuje Maciej Sokołowski.

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum