Rządowe reformy grożą zawałem systemu

Autor: Ireneusz Kwiatkowski • • 12 stycznia 2011 10:06

W dwa lata od weta prezydenta i odrzucenia przez sejm ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, rząd proponuje nową ustawę, o innej nazwie, ale nadal z komercyjnymi fakultatywnie, a nie obligatoryjnie, zasadami przekształcenia szpitali z samodzielnych publicznych ZOZ-ów w spółki prawa handlowego - pisze doktor nauk ekonomicznych Ireneusz Kwiatkowski z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie.

Rządowe reformy grożą zawałem systemu
Minister zdrowia Ewa Kopacz nie wyciągnęła należytych wniosków, wynikających z braku akceptacji społecznej dla przekształceń szpitali, po odrzuceniu przez sejm ustawy o ZOZ-ach w grudniu 2008 roku, ani z klęski w realizacji rządowego planu B w latach 2009-2010.

Z analizy cech charakterystycznych dla modeli zdrowotnych WHO wynika, że nasz system ma cechy charakteryzujące mieszankę różnych modeli. Właśnie ta mieszanka – stanowiąca podstawy systemu ochrony zdrowia w Polsce – tworzy hybrydę, polegającą na połączeniu ze sobą przeciwstawnych i wykluczających się cech oraz wynikających z nich zasad organizacji, funkcjonowania i finansowania.

Jestem przekonany, że to głównie ta wada powoduje trudne do akceptacji społecznej działania reformatorskie. Zaciążyła też na podejmowaniu przez rząd prób reform systemu ochrony zdrowia w oparciu o błędną diagnozę stanu istniejącego. Ocena ta dotyczy całego systemu, a w szczególności miejsca oraz charakteru organizacyjno-prawnego i własnościowego szpitali w tym systemie.

Ta błędna diagnoza opiera się na założeniu, że główną przyczyną trudności w polskim systemie ochrony zdrowia jest ułomna, nieefektywna forma prawna, w jakiej funkcjonują zakłady opieki zdrowotnej. Towarzyszą jej również czynniki drugorzędne – niewystarczające kwalifikacje kadr zarządzających publicznymi jednostkami opieki zdrowotnej i mocno ograniczona odpowiedzialność podmiotów tworzących SPZOZ-y za ich zobowiązania.

Czynniki te, jak wynika z uzasadnienia minister zdrowia do projektu ustawy o działalności leczniczej, stanowią o tym, że podjęto się nowej regulacji. Jednak zakreślony cel tej regulacji ograniczony jest już tylko do uporządkowania i ujednolicenia form prawnych podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych. Do błędów w tej diagnozie zaliczyć trzeba fakt, że pomija się problem finansowania ochrony zdrowia w Polsce.

Nasuwa się więc podstawowa wątpliwość, czy ten ograniczony cel projektu ustawy o działalności leczniczej jest gwarantem, że nowa regulacja sprawi, iż znikną dotychczasowe problemy obciążające system. Chodzi głównie o lepszą niż dotychczas dostępność obywateli do świadczeń zdrowotnych finansowanych z limitowanych środków publicznych.

Corocznie bowiem widoczny jest ogromny niedobór pieniędzy, tworzący lukę pomiędzy potrzebami placówek a możliwościami wynikającymi z planu finansowego NFZ.

Skoro ustawa o działalności leczniczej ma być podstawą zmian systemowych, to nasuwają się pytania. Czy zmiany proponowane w ustawie poprzedziła odpowiednio ulokowana w czasie konsultacja obywatelska? Czy rząd przekazując ten projekt do sejmu uwzględnił w nim opinie i oceny obywateli co do zakresu rzeczowego zmian w systemie, a w szczególności przekształceń szpitali? Czy planowane zmiany spowodują lepszą dostępność do świadczeń zdrowotnych w szpitalach, bez naruszenia art. 68 Konstytucji w zakresie równego dostępu obywateli, bez względu na ich status materialny?

Minister zdrowia nie przedstawiła do konsultacji społecznych założeń ogólnych i szczegółowych do ustaw zdrowotnych, przed publikacją ich projektów, już zatwierdzonych przez rząd. Nie było więc odpowiedniego czasu dla obywateli na dyskusję o projektowanej regulacji.

Dlatego sądzę, że warto rozważyć wycofanie tego projektu z sejmu i podjęcie prac nad nowelizacją obecnie obowiązującej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, jako metodę rozwiązania dotychczasowych problemów, choćby na najbliższe 2-3 lata. Byłby to czas na nowe otwarcie reformy systemu ochrony zdrowia w ujęciu kompleksowym (organizacja, funkcjonowanie oraz finansowanie).

Wnioski i propozycje z konsultacji obywatelskich powinny być dla minister zdrowia i rządu istotnymi przesłankami do utrzymania lub zmiany wcześniejszych założeń. Kompleksowe i spójne zasady funkcjonowania zreformowanego systemu ochrony zdrowia w Polsce z jednej strony powinny być zgodne z kierunkami i wymogami opracowanymi przez WHO, z drugiej strony winny mieć akceptację pacjentów, świadczeniodawców, samorządów, pracodawców i państwa.

Dalsze prace w sejmie nad projektami ustaw zdrowotnych, a w szczególności nad ustawą o działalności leczniczej, nie mają logicznego uzasadnienia, bo nie rozwiążą istniejących obecnie problemów. Błędna diagnoza ministerialna dotycząca szpitali – SPZOZ-ów, w moim przekonaniu, może tylko skomplikować, zagmatwać i pogorszyć istniejący już stan.

Warto, aby minister zdrowia, rząd i jego zaplecze polityczne, za główną przyczynę problemów obecnego systemu opieki zdrowotnej w Polsce uznali znaczny w nim niedobór środków. Szacuję, że wynosi on od 30 do 40 procent obecnego budżetu NFZ przeznaczonego na świadczenia.

Pełna treść komentarza doktora Ireneusza Kwiatkowskiego – w lutowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum