Rząd chce przejmować powiatowe szpitale. Prezes ZPP: "diaboliczna propozycja"

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 16 lutego 2021 16:22

Centralizacja szpitali i odebranie ich powiatom po prostu pogorszy dostępność do świadczeń. Proponuje się Polakom powrót do systemu, który już obowiązywał i się nie sprawdził - przekonuje Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich.

Rząd chce przejmować powiatowe szpitale. Prezes ZPP: "diaboliczna propozycja"
Proponuje się Polakom powrót do systemu, który się nie sprawdził - uważają samorządowcy Fot. Archiwum
  • 28 lutego mają pojawić się założenia do rozporządzenia i a 31 maja projekt ustawy dot. centralizacji szpitali
  • Andrzej Płonka, prezes ZPP: mieszkańcy lokalnych wspólnot nie będą mieli już żadnego wpływu na dostępność publicznych świadczeń
  • Na 15 mld zł zadłużenia ok. 25-30 proc. to zadłużenie szpitali powiatowych, cała reszta to inne placówki
  • Waldemar Malinowski, prezes OZPSP: może dojść do likwidacji części szpitali, spowodowałoby to protesty mieszkańców w regionach

16 lutego na konferencji prasowej przedstawiciele Związku Powiatów Polskich oraz Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych odnieśli się do rządowych zapowiedzi przejęcia szpitali powiatowych i dalszej centralizacji ochrony zdrowia. Z niepokojem przyjęli informację o powołaniu zespołu ds. przygotowania rozwiązań legislacyjnych dot. restrukturyzacji podmiotów leczniczych.

- Pod tymi pięknymi słowami kryje się zapowiedź przejęcia szpitale, które teraz prowadzą powiaty bądź inne podmioty - komentuje Andrzej Płonka, starosta bielski. - To propozycja z 23 grudnia ub.r. Natomiast 28 lutego mają pojawić się założenia do przygotowywanego rozporządzenia i oczywiście ustawy, której projekt zapowiedziano na 31 maja br.

Powrót do przeszłości

Prezes ZPP zauważył, że w powołanym zespole nie ma żadnych samorządowców - są tylko przedstawiciele ministra, NFZ, jak również Banku Gospodarstwa Krajowego.

W surowej ocenie prezesa Związku Powiatów Polskich system ochrony zdrowia jakoś jeszcze działa nie dzięki, ale mimo tego, co robi minister zdrowia i NFZ.

- Sama idea odebrania powiatom szpitali to w naszej ocenie propozycja diaboliczna, która prowadzi do tego, że mieszkańcy lokalnych wspólnot samorządowych nie będą mieli już żadnego wpływu na dostępność publicznych świadczeń zdrowotnych. Z kolei powiaty stracą tak naprawdę jedyny  prawdziwy instrument, dzięki któremu mogą realizować zadania z zakresu ochrony zdrowia - wyjaśnia.

Jego zdaniem, zamiast realnych prób naprawy ochrony zdrowia, proponuje się Polakom powrót do systemu, który już obowiązywał i się nie sprawdził.

Sieć szpitali nie pomogła

Andrzej Płonka przypomina też, jakie były potrzeby inwestycyjne i restrukturyzacyjne w szpitalach, kiedy samorządy przejęły je 22 lata temu.

- Dzisiaj, gdy ta restrukturyzacja przyniosła efekty i poprawiła dostępność, dowiadujemy się, że to cośmy robili zapewne jest złe, bo tzw. rozproszenie przeszkadza w zawiadywaniu tymi szpitalami. Dlatego dostajemy w liście od ministra zdrowia zapowiedź przejęcia tych szpitali - opisuje starosta bielski.

Prezes ZPP przypomina, że to plany resortu, który odpowiada za to w jakim chaotycznym otoczeniu prawnym i organizacyjnym funkcjonują nie tylko szpitale powiatowe, ale cała służba zdrowia.

- Przypomnę tylko, że NIK opiniowała sieć szpitali wprowadzoną przez ten rząd i nie zostawiła na niej suchej nitki. Miała się poprawić dostępność, miało się oddłużyć szpitale, miała być konsolidacja zadań - nie stało się nic. Już nie wspomnę o zadłużeniu szpitali - wylicza Andrzej Płonka

Jak twierdzi, mało mówi się o szpitalach podległych ministrowi, oraz zadłużeniu klinik, instytutów, ale również samorządów województw,  podczas gdy właśnie w tych placówkach zadłużenie jest największe. - Na 15 mld zł zadłużenia ok. 25-30 proc. to zadłużenie szpitali powiatowych, cała reszta to inne placówki - wskazuje.

Lokalnie pogorszy się dostępność

Można by zapytać, czy to słuszne, że samorządy powiatowe tak bardzo się upierają, aby prowadzić lokalne szpitale?

- Nie będziemy oczywiście za to umierać, ale to nie jest sprawa  samorządów, starostów, ale naszych mieszkańców.

- Reprezentując naszych mieszkańców, na podstawie spotkań z nimi, mówimy wprost, że z powodu takiej centralizacji, czyli odebrania szpitali powiatom, dostępność do świadczeń po prostu się pogorszy - stwierdza Andrzej Płonka.

Jeśli zmieniać ochronę zdrowia, to samorządy podkreślają znaczenie konsolidacji szpitali przez porozumienie oraz wspólnie wypracowanych pomysłów na reformy. Oczywistością są też znacznie większe środki na funkcjonowanie szpitali nie tylko powiatowych.

- Wspomnę, że w roku 2019 nasz poziom wydatków PKB na ochronę zdrowia to tylko 4,3 proc., podczas gdy w krajach OECD - na poziomie ok. 6,4 proc. - dodaje prezes ZPP.

Ministerstwo już teraz ma narzędzia

Z kolei Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, przypomina: obecnie stan prawny jest taki, że to NFZ kształtuje politykę zdrowotną na danym terenie przez zapewnianie świadczeń medycznych dla określonej populacji w regionie. Natomiast jeżeli chodzi o inwestycje, istnieją mechanizmy, które ma do dyspozycji wojewoda.

- Nie można więc powiedzieć, że wszystko jest poza kontrolą, że mamy chaos kompetencyjny, konflikt interesów, i dlatego jest tak źle, ponieważ tam na dole nie można się dogadać. Na dole można się dogadać. Tylko w tym przypadku do rozwiązań potrzeba trzech stron - podkreśla Waldemar Malinowski.

Jego zdaniem w próbach konsolidacji musi wziąć udział jeszcze płatnik. Także na zasadzie szukania rozwiązań również finansowych na poziomie regionów.

- Dlatego uważam, że instrumenty, które obecnie posiada i NFZ i wojewoda i minister zdrowia są wystarczające do nadzoru i tworzenia koncepcji bardziej sprawnej ochrony zdrowia - wskazuje prezes Malinowski.

Nic o nas bez nas

Podkreśla, że jego środowisko bardzo zaskoczyła informacja o stworzeniu 23 grudnia ministerialnego zespołu ds. restrukturyzacji placówek medycznych, ponieważ nikt tej decyzji z nikim zainteresowanym nie konsultował.

- Chcemy jasno powiedzieć, że nic o nas bez nas. Nie pozwolimy na to, żeby zespół złożony tylko z urzędników MZ i NFZ (bez praktyków, bez przedstawicieli organów założycielskich) decydował o kształcie ochrony zdrowia - zapowiada prezes OZPSP.

Przypomina, że system jest w znacznym stopniu niedofinansowany, więc jeśli nie rozwiążemy tej priorytetowej kwestii, to możemy sobie racjonalizować i reformować, ale i tak z tego nic nie będzie.

-  Obawiamy się natomiast, że może dojść do likwidacji części szpitali. A naszym celem jest zapewnienie jak najlepszej opieki dla naszych mieszkańców i myślę że taka decyzja spowodowałaby protesty mieszkańców, pacjentów w naszych regionach. W stanie epidemii jest to zupełnie niepotrzebne - wskazuje.

Dodatkowo, jak argumentuje Malinowski, jeżeli nie byłoby takiej liczby łóżek, jaką system ochrony zdrowia dysponował na początku 2020 r. – kiedy też ciągle mówiło się o redukcji - to nie byłoby ich na tyle wystarczająco, żeby walczyć z epidemią.

Z Warszawy nie widać lepiej

Krzysztof Żochowski, dyrektor SP ZOZ-u w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych wskazuje z kolei na kluczowe znaczenie informacji.

- Chciałbym najmocniej jak tylko potrafię powiedzieć, że informacja czego potrzebują powiaty jest deponowana u nas, a nie na ulicy Miodowej w mieście stołecznym - mówi Żochowski.

- Chciałbym odpowiadać za to co robię, patrząc w twarz moim mieszkańcom, moim przełożonym, staroście a nie ministrowi. Stamtąd naprawdę nie widać lepiej - przekonuje.

Jak zaznacza, współpraca oczywiście musi być, ponieważ ministerstwo ma ważną rolę do spełnienia. Do jego zadań należy kreowanie generalnych zasad polityki zdrowotnej i tu w wielu miejscach jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

- Mówiliśmy wiele o problemach finansowych. Wystarczy zobaczyć jak dramatycznie źle wypada część budżetu poświęcona zdrowiu w Polsce w porównaniu z innymi krajami europejskimi - wskazuje dyrektor SP ZOZ w Garwolinie.

Największym problemem ochrony zdrowia w Polsce powiatowej jest jednak, zdaniem wiceprezesa OZPSP, problem kadr.

- Tych kadr w powiatach często nie ma. Od takich zmian tych kadr nie przybędzie. Ale gdyby np. minister zaczął umiejętnie zarządzać swoimi placówkami i np. tam doprowadził do wyrównania budżetów i do zmniejszenia przyrostów kadrowych, to może byłoby odrobinę łatwiej z kadrami w małych miejscowościach - proponuje dyrektor Żochowski.

- Ale wydaje się że pomysłów na rozwiązanie takich problemów w MZ nie ma, więc jest pomysł, żeby nas cofnąć głęboko do PRL-u - konkluduje pesymistycznie.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum