Ratownicy: projekt rozporządzenia o dodatkach nas dzieli, będziemy rozmawiać z ministrem

Autor: KL, PW, RZ/Rynek Zdrowia • • 05 czerwca 2018 05:50

Ratownicy medyczni otrzymają prawne gwarancje wypłacenia dodatków do wynagrodzenia. Ale nie wszyscy. - To, co pojawiło się na stronach Rządowego Centrum Legislacji jest dla nas zaskoczeniem - mówi o projekcie ministerialnego rozporządzenia Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Zapisy konsultowanego rozporządzenia nie obejmują ratowników pracujacych w izbach przyjęć i oddziałach szpitalnych. Fot. PTWP/Andrzej Bęben

Jak już pisaliśmy Ministerstwo Zdrowia opublikowało w środę (30 maja) projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, który ma usankcjonować wypłaty dodatków dla ratowników medycznych, dyspozytorów i pielęgniarek systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

Wypłatę dodatków wynika z porozumienia między Ministerstwem Zdrowia a ratownikami medycznymi zawartego w lipcu ubiegłego roku, które zakładało m.in. średni wzrost miesięcznego wynagrodzenia - wraz ze wszystkimi innymi składnikami i pochodnymi w przeliczeniu na etat - o 400 zł od 1 lipca 2017 r. oraz o kolejne 400 zł od 1 stycznia 2018 r.

Ratownicy z izb przyjęć i oddziałów - ich rozporządzenie nie obejmie?
Jak zauważa w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr n. o zdr. Jarosław Madowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych (PTRM), projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej dotyczy tylko ratowników w ambulansach i szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz dyspozytorów. Poprawia też sytuację pielęgniarek pracujących u podwykonawców, gdyż nie otrzymywały one dodatku "zembalowego" - teraz będą dostawały dodatek na równi z ratownikami.

Jednak, zdaniem prezesa PTRM, projekt "bardzo źle potraktował ratowników pracujących w izbach przyjęć". Zapisy konsultowanego rozporządzenia ich bowiem nie obejmują.

- Mamy taką oto sytuację, że np. w Katowicach, gdzie nie ma szpitalnego oddziału ratunkowego, cała pilna pomoc pacjentom oparta jest o izby przyjęć, które faktycznie pracują tak, jak szpitalne oddziały ratunkowe. I to tam zespoły ratownictwa medycznego przewożą pacjentów. Pracujący tam ratownicy zostają bez gwarancji wypłacenia dodatków - zaznacza Jarosław Madowicz.

Projekt pominął też ratowników pracujących na oddziałach. - Ustawa o PRM łącznie z aktami wykonawczymi uprawniła ratowników do pracy nie tylko w systemie ratownictwa, ale też w oddziałach szpitalnych i tam również są kierowani przez dyrektorów szpitali - przypomina Jarosław Madowicz.

Ślą uwagi
Dodaje: - Środowisko ratowników medycznych powinno rozmawiać z dyrektorami szpitali, by również wyrazili swój niepokój dotyczący proponowanych rozwiązań.

Przekonuje, że jest niemal pewne, iż zaraz po tym, gdy ratownicy medyczni w systemie otrzymają dodatki, ratownicy medyczni pozostający poza systemem, czyli na izbach przyjęć i w oddziałach szpitalnych, będą również słusznie domagać się pieniędzy od dyrektorów szpitali. - I pewnie pracodawca będzie musiał te pieniądze znaleźć, nie mając źródła finansowania - przewiduje Jarosław Madowicz.

- Uważamy, że projekt dyskryminuje niektórych przedstawicieli tej samej grupy zawodowej, uzależniając dodatki od tego, kto gdzie pracuje. Nie rozumiemy rozróżnienia w tym wypadku izby przyjęć i szpitalnego oddziału ratunkowego, gdyż to są właściwie bardzo podobne miejsca w systemie - słyszymy od prezesa PTRM.

PTRM w związku z ukazaniem się projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej z dnia 24 maja 2018 r. wystosowało do Ministerstwa Zdrowia pismo z uwagami do projektu w ramach konsultacji społecznych.

"Zachęcamy wszystkich ratowników medycznych oraz osoby, którym zawód ratownika medycznego jest bliski, do skopiowania pisma oraz przesłania bezpośrednio do MZ w formie elektronicznej lub papierowej. Tylko w ten sposób możemy pokazać, że nie jesteśmy gorszym zawodem od zawodu pielęgniarki i nie pozwolimy dzielić Naszego środowiska"- czytamy na stronie Towarzystwa.

Minister zapowiadał rozporządzenie
Projekt rozporządzenia, o którym mowa jest odpowiedzią Ministerstwa Zdrowia na uwagi zgłaszane przez środowisko ratowników po wejściu w życie porozumienia z lipca 2017 r. Nie wszędzie zapowiadane podwyżki dla ratowników były wypłacane przez dyrektorów szpitali. Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych w marcu br. roku groził w piśmie do ministra zdrowia strajkiem, zwracając uwagę, że nie są realizowane punkty porozumienia, m.in. ten dotyczący wypłat dodatku.

- Jestem po rozmowie z prezesem NFZ Andrzejem Jacyną, który zapewnił, że pieniądze na podwyżki dla ratowników zostały przekazane dyrektorom przez Fundusz, zwiększając wyceny świadczeń - odpowiadał w marcu ratownikom minister zdrowia Łukasz Szumowski,

Dodawał, że sam jest zaskoczony i nie rozumie, czemu te pieniądze nie zostały wypłacone. - Dlatego przygotowujemy akt prawny zobowiązujący do wypłaty podwyżek, a jeżeli to nie poskutkuje, jesteśmy gotowi na współpracę z inspekcją pracy, by je wyegzekwować - mówił minister zdrowia. Ministerstwo Zdrowia przyznawało jednocześnie, że z danych przekazanych ministerstwu przez wojewodów wynikało, że podwyżki otrzymała średnio połowa ratowników medycznych zatrudnionych w szpitalach.

Projekt rozporządzenia przedstawiony do konsultacji 30 maja jest - jak należy sądzić - właśnie tym aktem prawnym, o którym wspominał minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Jaka była obietnica?
Przypomnijmy, że jeszcze marcu br. w odpowiedzi na apele środowiska minister spotkał się z ratownikami i przedstawił im projekt rozporządzenia, które ma prawnie zagwarantować wypłatę dodatków, jakie ratownicy powinni otrzymywać. - Mam nadzieję, że już więcej nie będzie problemów z tym, żeby te pieniądze trafiły do osób, którym one się po prostu należą - powiedział wtedy minister zdrowia na wspólnej konferencji z ratownikami.

- Minister Szumowski jest pierwszym ministrem, który tak aktywnie i w tak zdecydowany sposób prowadzi z nami rozmowy, że widać tego efekty - mówił w marcu Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM), wyraźnie zadowolony z osiągniętego wtedy uzgodnienia.

Zapowiadał, że w połowie maja ratownicy będą rozmawiali z MZ "o następnych transzach" dodatków, a także o wzroście roli ratownika medycznego i podwyższeniu prestiżu tego zawodu. Optymistycznie przewidywał, że dodatkowe pieniądze trafią do ratowników w czerwcu.

Ratownicy zaskoczeni
W czerwcu, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Badach-Rogowski zauważa, że "ratownicy oczekują nadal zrealizowania złożonych im obietnicy i wejścia w życia rozporządzenia, które regulowałoby sprawę tamtego i obecnego roku, jeżeli chodzi o dodatki dla ratowników medycznych wynegocjowane 18 lipca ubiegłego roku".

- I to rozporządzenie teoretycznie miało się pokazać do końca maja. My go wciąż nie widzimy. Rozporządzenie miało zamknąć temat wypłacania dodatków dla ratowników medycznych, którzy są poza systemem ratownictwa medycznego, czyli właśnie szpitalne oddziały ratunkowe, transporty medyczne i inne oddziały szpitalne - mówi nam przewodniczący KZZPRM.

Twierdzi, że dla środowiska zaskoczeniem "było to, co pojawiło się na stronach Rządowego Centrum Legislacji".

- Byliśmy na koniec maja umawiani na spotkanie z ministrem Szumowskim, jako komitet protestacyjny, ale to spotkanie obecnie jest umówione na połowę czerwca. Opublikowany projekt zmiany ustawy nie był z nami w żaden sposób konsultowany czy nawet nie został nam przedstawiony. Jest to swego rodzaju niespodzianką, bo my chcieliśmy dopiero rozmawiać jakie dodatki będą od 1 stycznia 2019 r. - tłumaczy Badach-Rogowski.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że środowisko ratowników, biorąc pod uwagę wysokość kwot w dodatkach dla pielęgniarek ustalonych w postaci rozporządzenia "zembalowego", czyli 4x400 zł, chciało dodatków w postaci co najmniej 3x400, później 4x400 .

- W tym projekcie ustawy jest mowa tylko o transzy 2x400. Więc według nas jest to temat do rozmów. Tak samo jak to, że w projekcie jest mowa tylko o pewnych grupach ratowników - zaznacza. Dodaje: - Fakt, iż niektóre grupy ratowników są w proponowanych przepisach pominięte, to zaskoczenie.

"Projekt można zmienić"
Na tym stwierdzeniu przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego nie poprzestaje.

Mówi: - Nie zgadzamy się też na umiejscowienie ratowników w grupie najniżej opłacanych zawodów medycznych. Bo ratownicy z wieloletni stażem medycznym z dużym doświadczeniem nie mają możliwości awansu - od lat jest nam to blokowane, podobnie jak blokowana była kwestia samorządu zawodowego, czy krótka ścieżka do licencjata, II stopnia studiów, czy specjalizacji dla ratowników.

Jak podkreśla ratownicy będą chcieli w przyszłości rozmawiać o tym, by dać im możliwość zdobycia pewnych specjalizacji, tak, by np. mogli kierować zespołami chociażby w czasie katastrof, pełniąc funkcję kierownika zespołów. - Obecnie czekamy na spotkanie z ministrem i dalsze rozmowy, bo rozumiem, że coś, co nazywa się projektem, można jeszcze zmienić - mówi nam Badach-Rogowski, odnosząc się do najpilniejszej kwestii, którą ratownicy chcą podjąć podczas zapowiadanego spotkania w resorcie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum