Radom: związkowcy obwiniają marszałka za trudną sytuację szpitala

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 27 marca 2015 15:55

Zagrożone zamknięciem dwa oddziały Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu mają działać także w kwietniu. Nie wiadomo jednak, jaki będzie ich los od maja. Lekarski związek zawodowy rozpoczął w piątek (27 marca) kampanię społeczną, w której za trudną sytuację w lecznicy obwinia marszałka woj. mazowieckiego.

Radom: związkowcy obwiniają marszałka za trudną sytuację szpitala

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, działający przy Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, przygotował specjalne banery oraz spoty, które będą emitowane w lokalnych rozgłośniach radiowych.

- Chcemy poinformować mieszkańców o zagrażającej bezpieczeństwu pacjentów dramatycznej sytuacji na oddziałach chorób wewnętrznych i pediatrii oraz o przyczynach kłopotów lecznicy - powiedział przewodniczący organizacji terenowej OZZL Lekarzy przy Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, Julian Wróbel.

Zaznaczył, że kampania została zrealizowana minimalnym nakładem środków i własnymi siłami organizacji związkowej.

Problemy w szpitalu na Józefowie rozpoczęły się w lutym, kiedy wypowiedzenia złożyli lekarze z oddziałów: dziecięcego i chorób wewnętrznych. Szpital - ze względu na brak kadry - poprosił wojewodę mazowieckiego o zgodę na czasowe zaprzestanie działalności tych oddziałów, od 1 kwietnia do 31 czerwca. Wojewoda nie zgodził się. Lecznica wycofała wniosek o czasowe zamknięcie oddziału dziecięcego, bo udało jej się znaleźć nowych lekarzy.

Jak poinformowała dyrektor lecznicy Bożenna Pacholczak, jest duża szansa na to, że pediatria będzie działać nie tylko w kwietniu, ale także - dzięki na nowo skompletowanej kadrze - w kolejnych miesiącach.

Gorzej jest z interną, gdzie lekarzy do pracy nadal brakuje. Pacholczak zaznaczyła, że medycy zaproponowali ograniczenie oddziału internistycznego do odcinka diabetologiczno-endokrynologicznego.

Jak podkreśliła, wiązałoby się to ze zmniejszeniem liczby łóżek z 42 do 30 oraz ograniczeniem kontraktu z NFZ z 4,6 mln do 3,5 mln zł. Według niej, oznaczałoby to ograniczenie miejsc dla chorych z innymi schorzeniami, leczonymi na internie. Istniałoby także ryzyko – jak powiedziała - że ze względu na mniejszą liczbę pacjentów diabetologiczno-endokrynologicznych - szpital mógłby nie zrealizować kontraktu z NFZ.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy za trudną sytuację w Radomiu obciąża marszałka woj. mazowieckiego Adama Struzika, któremu podlega lecznica w Radomiu. W spotach radiowych słychać płacz dzieci, które nie mogą zrozumieć, dlaczego ich bliscy są przewożeni do innych szpitali poza Radom.

Według rzeczniczki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego Marty Milewskiej, trudno w merytoryczny sposób odnieść się do kampanii związków zawodowych. - Przekracza ona nie tylko granice dobrego smaku, ale też przyzwoitości. To próba manipulowania opinią publiczną i dezinformowania jej - oceniła Milewska. 

W ocenie rzeczniczki lekarze odeszli ze szpitala, bo dostali lepsze pensje w podstawowej opiece medycznej. - Trudno mieć do nich pretensje, że wybrali lepiej płatną i mniej wymagającą pracę w POZ - przyznała.

Milewska zaznaczyła jednak, że szpitala nie stać na dalsze podwyżki, bo już dziś wynagrodzenia lekarzy np. na oddziale chorób wewnętrznych pochłaniają blisko 40 proc. kontraktu z NFZ. Lekarze podkreślali jednak, że to nie o pieniądze chodzi, ale o fatalne warunki, w jakich muszą leczyć pacjentów na internie, m.in. przepełnione sale, dostawki na korytarzach i świetlicy.

Rzeczniczka zaznaczyła, że przez ostatnie tygodnie władze szpitala robiły wszystko, aby mimo odejścia lekarzy, uratować dwa oddziały. - W przypadku oddziału pediatrycznego, wszystko jest już na dobrej drodze. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum