Radom: dwa szpitale, dwa królestwa

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 26 września 2008 07:24

W Radomiu działają dwa wielkie szpitale specjalistyczne. Wydaje się oczywiste, że w czasach, gdy organy założycielskie wielu lecznic realizują ideę wspólnego zarządu dla wielu placówek, dwa szpitale w jednym mieście powinny rozpocząć owocną kooperację...

Taka współpraca zracjonalizuje lokalny system ochrony zdrowia i przyniesie spore oszczędności. Okazuje się jednak, że to nie takie proste w sytuacji, gdy jeden szpital należy do marszałka, a drugi do miasta.

W miejskim Radomskim Szpitalu Specjalistycznym od połowy września trwa zaplanowana na sześć miesięcy modernizacja bloku operacyjnego, który ostatni generalny remont przeszedł w 1991 r. Jednostka zostanie w pełni dostosowana do standardów. Zamiast sześciu sal operacyjnych będzie miała cztery, za to super nowoczesne, z niezbędnym zapleczem. Prace budowlane oraz zainstalowane na stałe wyposażenie, tj. kolumny chirurgiczne, lampy i panele, będą kosztowały 10 mln zł. Dojdzie do tego sprzęt mobilny: stoły operacyjne, szafy, aparatura do znieczuleń, w sumie kolejne 4-5 mln zł. Inwestycję sfinansuje miasto, choć szpital będzie się także ubiegał o środki unijne.

- Gdyby mazowiecki urząd marszałkowski dogadał się z samorządem miasta i gminy, być może okazałoby się, że na potrzeby Radomia, obecnego powiatu radomskiego liczącego 400 tys. mieszkańców, a nawet dawnego województwa, tj. obszaru na którym mieszka około 700 tys. osób, wystarczyłby nasz 9-salowy blok operacyjny (w lecznicy jest w sumie 13 sal operacyjnych) – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Zając, dyrektor do spraw eksploatacyjno-administracyjnych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.

Janusz Puton, dyrektor do spraw administracyjnych i technicznych Radomskiego Szpitala Specjalistycznego także widzi pole porozumienia.

- Mamy sporo oddziałów zabiegowych, np. chirurgię ogólną, naczyniową, szczękową, okulistykę, ortopedię i urologię – wymienia. – Niektóre z nich, np. naczyniówka lub chirurgia szczękowa, nie mają swoich odpowiedników w szpitalu wojewódzkim, dlatego pewne rozwiązania nie byłyby do końca możliwe. Na pewno jednak przydałaby się współpraca. Gdy w lecznicy wojewódzkiej powstawała okulistyka, analogiczny oddział istniał już w naszym szpitalu. Zamiast niego potrzebny byłby inny, oferujący zakres leczenia, którego na południowym Mazowszu brakuje.

Oba radomskie szpitale to prawdziwe molochy. WSS ma 900 łóżek i hospitalizuje 3 tys. pacjentów miesięcznie. W RSS łóżek jest 740.

- Sądzę, że decyzja o przejściu jednej z placówek na leczenie zabiegowe, a drugiej na zachowawcze, najlepiej zracjonalizowałaby lecznictwo zamknięte w tym regionie – ocenia dyrektor Puton. – Jednak nawet obecnie możliwe wydaje się wspólne rozwiązywanie wielu problemów, dotyczących głównie sfery pozamedycznej. I tak na przykład: kuchnia w WSS, potężna, jak sam szpital, mogłaby żywić także naszych pacjentów. WSS nie jest jednak zainteresowany sprzedażą na zewnątrz tej usługi, dlatego budujemy własną kuchnię. To samo dotyczy centralnej sterylizacji. Czeka nas niedługo potężna inwestycja w tym zakresie. Tymczasem jedna centralna sterylizatornia spokojnie obsłużyłaby oba szpitale. Potrzebne jest jednak porozumienie obu organów założycielskich.

- Dobrze, że coraz częściej dostrzegana jest potrzeba racjonalizacji w ochronie zdrowia – mówi Michał Ekkert, dyrektor zarządzający trzema szpitalami na Śląsku. – Na razie każdy szpital chce być samowystarczalny, a różna struktura własnościowa od gmin, przez powiaty, województwa, akademie medyczne i ministerstwo zdrowia dodatkowo utrudnia współpracę. Dlatego często w jednym mieście mamy do czynienia z czterema różnymi organami założycielskimi i oddziałami powielającymi się we wszystkich szpitalach. A oszczędności wynikające ze współpracy mogą być przecież ogromne, zarówno w zakresie kosztów jak i koniecznych inwestycji. Największym zagrożeniem dla takich operacji jest pokonanie ludzkiej mentalności, przyzwyczajeń, braku chęci zmian, strachu przed likwidacją niektórych oddziałów, rezygnacją z planowanych inwestycji oraz innymi  niepopularnymi decyzjami. Warto jednak próbować, może się bowiem okazać, że uda się w ten sposób zdobyć środki na realizację programów dostosowawczych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum