Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 09-04-2011 08:00

Pustki na turnusach: uzdrowiska dziecięce rezygnują z leczenia małych pacjentów

W Polsce działa obecnie 12 placówek uzdrowiskowych dla dzieci. Większość z nich ma poważne problemy finansowe. Ich przyczyną jest fakt, że do lecznic z roku na rok trafia coraz mniejsza liczba małych pacjentów. Ta tendencja jest obserwowana od około pięciu lat i wydaje się utrwalać. Część placówek już podjęła decyzję o rezygnacji ze świadczenia usług dla dzieci.

– Liczba skierowań na leczenie uzdrowiskowe dzieci istotnie od kilku lat maleje – potwierdza Andrzej Troszyński, rzecznik Centrali NFZ. I dodaje, że w 2005 r. z leczenia w sanatoriach skorzystało przeszło 33 tys. dzieci, w 2007 r. było ich około 27 tys., a w 2009 r. już zaledwie 25 tys.

Robert Moskwa z zarządu spółki Uzdrowiska Cieplice przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że regres w dziecięcym lecznictwie uzdrowiskowym wynika z kilku czynników.

– Owszem, skierowań jest coraz mniej, ale mamy przecież do czynienia z niżem demograficznym, który musi wpływać na zmniejszenie liczby dzieci w uzdrowiskach – mówi Robert Moskwa.

Jednocześnie zwraca uwagę, że rozwój farmakologii także ogranicza zapotrzebowanie na leczenie uzdrowiskowe: stosowane obecnie specyfiki w wielu przypadkach umożliwiają skuteczną terapię w warunkach domowych.

Rodzice niechętni sanatoriom?
Okazuje się również, że rodzice, mimo wystawionego skierowania, często nie wysyłają dzieci do sanatoriów. Jak przyznaje rzecznik NFZ, liczba „niedojazdów” na leczenie uzdrowiskowe z każdym rokiem wzrasta. I tak: w 2005 r. było ich ok. 4 proc., obecnie dwa razy więcej.

– W ostatnim turnusie miało uczestniczyć 60 pacjentów, przyjechała połowa – zaznacza Robert Moskwa. – Pełne obłożenie mamy tylko w okresie ferii zimowych i wakacji. To z kolei wpływa na kondycję finansową uzdrowiska, które musi przez cały rok utrzymać zespół specjalistów i bazę.

Moskwa wskazuje też na fakt powstania wielu konkurencyjnych do sanatoriów ośrodków, które podobny program terapeutyczny świadczą w dużych miastach. Rodzice mając do wyboru wysłane dziecka w odległy zakątek kraju i rozstanie z nim na klika tygodni, wybierają program leczenia dostępny w najbliższym otoczeniu.

– Problemem jest również brak refundacji pobytu w sanatorium dla opiekuna małego pacjenta. Jest rzeczą oczywistą, że z małym dzieckiem przyjeżdża jedno z rodziców, ale na wydatek około 2,5 tys. zł nie każdy może sobie pozwolić. To jedna z poważniejszych barier – podkreśla Robert Moskawa.

Czas zmienić profil...
Coraz mniej pacjentów ma także Śląskie Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowe w Rabce-Zdroju.

– Cztery lata temu leczyliśmy prawie 5 tys. dzieci z całej Polski, w tym roku będzie ich 1800 – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jan Pyka, dyrektor placówki.

Aby ośrodek mógł normalnie funkcjonować, musiałby rocznie przyjmować 3500 małych pacjentów. Dlatego zapadła decyzja o leczeniu uzdrowiskowym dorosłych. W ŚCRU powstały: szpitalna rehabilitacja ogólnoustrojowa dla dorosłych (25 łóżek), oddział sanatoryjny i szpitalny dla dorosłych (50 łóżek) oraz poradnia rehabilitacyjna.

Zdaniem Roberta Moskwy z obecnie istniejących kilkunastu ośrodków uzdrowiskowych dla dzieci przetrwa zaledwie kilka.

– Pozostałe muszą zrezygnować ze względu na brak zapotrzebowania. Wszystkie ośrodki nie mogą w tych warunkach działać nie generując strat – zaznacza Moskwa. I dodaje, że dyrekcja ośrodka Cieplice podjęła decyzję o zaprzestaniu działalności od września br.

Również zarząd państwowej spółki Przedsiębiorstwo Uzdrowisko Ciechocinek, do której należy Szpital Uzdrowiskowy nr III im. dr. Stanisława Markiewicza – sanatorium wraz ze szkołą dla chorych dzieci – postanowił zlikwidować dziecięcą lecznicę. Decydujący był argument ekonomiczny: PUC jest spółką prawa handlowego i musi wypracowywać zyski, a do sanatorium regularnie dopłaca. Tylko w styczniu 2011 r. była to kwota 140 tys. zł.

Pomysł zarządu negatywnie zaopiniowała rada nadzorcza spółki. Ostateczna decyzja należy do Ministerstwa Skarbu Państwa i zostanie podjęta pod koniec roku. Los wspomnianych ośrodków może wkrótce podzielić szpital uzdrowiskowy w Busku-Zdroju i Rabce.

Sprawa zmniejszającej się liczby dzieci korzystających z leczenia uzdrowiskowego oraz planów likwidacji kolejnych sanatoriów dziecięcych zaniepokoiła Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka. W piśmie wysłanym 31 grudnia 2010 r. zwrócił się parlamentarzystów z prośbą o podjęcie działań zmierzających do oceny stanu opieki sanatoryjnej i uzdrowiskowej dla dzieci i młodzieży.

Na apel rzecznika nikt dotychczas nie odpowiedział.