Przyszłość szpitali rehabilitacyjnych stanęła pod znakiem zapytania

Autor: Zbigniew Eysymontt, MAK/Rynek Zdrowia • • 28 lipca 2017 08:14

Po wejściu w życie przepisów o systemie szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), przyszłość szpitali rehabilitacyjnych stanęła pod bardzo dużym znakiem zapytania - mówi dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu, przewodniczący Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Przyszłość szpitali rehabilitacyjnych stanęła pod znakiem zapytania
Dr Zbigniew Eysymontt; FOT. PTWP

Szpitale rehabilitacyjne zostały wyłączenie z tzw. sieci szpitali. Byłoby to uzasadnione, gdyby wprowadzono mechanizmy gwarantujące ich dalsze funkcjonowanie. Niestety, tak się nie stało. Nie określono, na jaką pulę środków mogą liczyć szpitale niesieciowe, w tym rehabilitacyjne.

Brak konkretnych i precyzyjnych informacji w tej kwestii nasuwa podejrzenie, że albo nie ma pomysłu na zasady, według których szpitale rehabilitacyjne mają funkcjonować w całym systemie, albo dąży się do tego, by ich zadania przejęły szpitale sieciowe.

Wydaje się, że bardziej prawdopodobny jest jest ten drugi wariant. Z przepisów regulujących podstawowe szpitalne zabezpieczenie świadczeń (PSZ) oraz wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia pośrednio wynika, że świadczenia w zakresie rehabilitacji leczniczej mają zapewnić oddziały szpitali wchodzących do sieci.

Taki kierunek jest bardzo niepokojący, ponieważ większość szpitali wielospecjalistycznych nie dysponuje odpowiednio liczną kadrą specjalistów w zakresie rehabilitacji. Biorąc pod uwagę liczbę osób bezwzględnie wymagających rehabilitacji, m.in. po udarach, zawałach czy wypadkach, nie ma żadnych szans, aby właściwą opiekę zapewniły tym pacjentom wyłącznie oddziały szpitali sieciowych.

Nasz szpital realizuje świadczenia obejmujące m.in. rehabilitację pacjentów po zawałach serca i operacjach kardiochirurgicznych znacznie ponad niewielki kontrakt z NFZ. Rocznie wartość naszych nadwykonań w tym zakresie sięga ok. 1,5 mln zł. Przypomnę, że w Polsce notuje się rocznie ok. 90 tys. zawałów serca, wykonywanych jest ok. 40 tys. operacji kardiochirurgicznych. Znaczny odsetek tych pacjentów wymaga rehabilitacji kardiologicznej.

Tymczasem widzimy, że zamysł decydentów jest taki, aby ograniczać wartości kontraktów dla niesieciowych szpitali rehabilitacyjnych. Spowoduje to, między innymi, „wyssanie” z tych jednostek nie tylko pieniędzy, ale i kadry medycznej, aby zasilić nimi placówki, które znalazły się w sieci.

W PSZ nie znalazło się kilka znakomitych placówek rehabilitacyjnych, jak chociażby GCR „Repty”, słynące m.in. z rehabilitacji poudarowej oraz powypadkowej. Konsekwencją takich działań będzie zniszczenie obecnej, sprawdzonej już w praktyce struktury szpitali rehabilitacyjnych.

Z całym szacunkiem, np. dla dużych szpitali wojewódzkich - nie będą one w stanie zapewnić świadczeń rehabilitacyjnych na tak wysokim poziomie jak szpitale od lat specjalizujące się w tym zakresie.

W przypadku pacjentów kardiologicznych pewną nadzieję daje program opieki koordynowanej po zawale serca. Jednak szpital rehabilitacyjny - który miałby taką opiekę zapewniać - działając poza siecią i bez odpowiedniego finansowania, będzie się borykał z dużymi problemami ze zbilansowaniem swojej działalności.

Z drugiej strony wiele szpitali sieciowych, w tym klinicznych, nie będzie w stanie zapewnić pełnej koordynacji opieki pozawałowej (m.in. odpowiednich świadczeń rehabilitacyjnych), chociażby z powodu ogromnej liczby pacjentów w tych placówkach.

Dr Zbigniew Eysymontt
dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu,
przewodniczący Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku
Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum