Przewodnicząca OZZPiP: w całym kraju ruszyły przygotowania do sporów zbiorowych

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 17 listopada 2020 21:55

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych rozpoczął przygotowania do sporów zbiorowych w całym kraju - przekazała przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok.

Przewodnicząca OZZPiP: w całym kraju ruszyły przygotowania do sporów zbiorowych
- Mamy dość ignorowania nas. Stąd decyzja o przygotowaniach do sporów zbiorowych - podkreśla przewodnicząca Krystyna Ptok. Fot. ozzpip.pl

W nagraniu zamieszczonym na profilu związku w mediach społecznościowych Ptok przekazała, że "9 listopada zarząd krajowy podjął decyzję i jednogłośną uchwałę o podjęciu przygotowań do wszczęcia sporów zbiorowych w skali ogólnopolskiej, jak również - jeśli będzie konieczność - to podjęcia decyzji o strajku generalnym".

- Uważamy, że jest to konieczne. Ignorowanie środowiska zawodowego pielęgniarek i położnych w tej chwili staje się coraz częstsze - oceniła Ptok.

Konieczność wynika także - jak dodała - z faktu prac nad ustawą odbierającą dodatki covidowe.

- Uważamy, że jest to karygodne. Apelowaliśmy do premiera o powstrzymanie tych zmian. Odebranie tego świadczenia jest nie do utrzymania wizerunkowego dla rządu, który w okresie stanu epidemii najpierw przyznaje dodatki, a potem mówi, że to była pomyłka - przekazała Ptok.

Tej kwestii - jak oceniła - w żaden sposób nie załatwiają "incydentalne polecenia ministra zdrowia".

- Różnicują nas one na tych, którzy dodatki otrzymują i tych, którzy ich nie otrzymują, na lepszych i na gorszych. Mamy dość ignorowania nas. Stąd decyzja o przygotowaniach do sporów zbiorowych - wskazała.

- Żądamy zagwarantowania bezpiecznych warunków pracy i wypłatę obiecanych dodatkowych wynagrodzeń za walkę z COVID-19. Domagamy się godziwego traktowania pracowników przez kadrę kierownicza w podmiotach leczniczych - podkreśliła Ptok.

- Wzywamy do troski o pozostający w zatrudnieniu, pracujący ponad ludzkie siły personel. Stan epidemii i trudna sytuacja społeczna w kraju nie usprawiedliwiają i nie upoważniają nikogo do poniżania pracowników - kontynuowała.

Nielicznym, jak stwierdziła pracodawcom, którzy wysiłek pracowników doceniają, przewodnicząca związku podziękowała.

- Wezwaliśmy premiera rządu do opublikowania ustawy z 28 października, ponieważ uważamy, że obecny rząd pod przywództwem premiera Morawieckiego stracił zainteresowanie w bezzwłocznym wejściu w życie tej ustawy - powiedziała Ptok.

- Jednocześnie wzywamy ministra zdrowia do opublikowania w Dzienniku Ustaw rozporządzenia (…) gwarantującego wypłacanie pielęgniarkom i położnym na dotychczasowych zasadach ''znaczonych'' środków na utrzymanie poziomu wynagrodzeń po 31 grudnia 2020 - powiedziała.

- Zarząd krajowy przypomina panu ministrowi, że środki te były kompromisem wywalczonym na fali strajków naszej grupy zawodowej w 2015 r. - dodała Ptok.

Przekazała, że resort poinformował związek pismem z 3 listopada 2020 r., że podejmie inicjatywę przedłużającą dotychczasowy sposób dystrybuowania tych środków.

- Oczekujemy natychmiastowego opublikowania tych przepisów tak, by były przedłużone do lipca 2021 r. Oczekujemy, że zyskany czas pozwoli na wypracowanie rozwiązań gwarantujących godny poziom wynagrodzeń naszej grupy zawodowej" - zaznaczyła.

Przypomniała, że związek oczekuje też zmiany współczynników w ustawie o najniższych wynagrodzeniach.

Pod koniec października Sejm przegłosował poprawki Senatu do ustawy dotyczącej przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19. Posłowie poparli - mimo negatywnego stanowiska rządu - poprawkę, zgodnie z którą dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia przysługiwać ma wszystkim (a nie tylko tym skierowanym do pracy) pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na COVID-19 lub podejrzanych o zakażenia.

Sejm krótko potem uchwalił kolejną nowelizację tzw. ustawy covidowej. Jej projekt został złożony przez PiS w celu - jak wskazano w uzasadnieniu - "konwalidacji błędu", który miał miejsce podczas rozpatrywania senackich poprawek do poprzedniej noweli covidowej. Nowela jest procedowana w Senacie.

4 listopada prezydent podpisał ustawę przesłaną mu już z Sejmu po poprawkach Senatu, ale dotąd nie została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Wcześniej, 1 listopada minister Niedzielski wydał polecenie prezesowi NFZ, by osoby z personelu medycznego walczące z COVID-19, wraz z ratownikami medycznymi oraz diagnostami laboratoriów szpitalnych otrzymywały o 100 proc. większe wynagrodzenie w formie świadczenia dodatkowego. Polecenie weszło w życie z dniem podpisania.

W poleceniu przesądzono, że obejmie ono poza wcześniej wskazanym personelem medycznym szpitali II i III poziomu, również podmioty lecznicze, w których skład wchodzą jednostki systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego lub izby przyjęć, a także laboratoria podmiotów leczniczych będących szpitalami I, II i III poziomu, z którymi Narodowy Fundusz Zdrowia zawarł umowę o wykonywanie testów diagnostycznych RT-PCR w kierunku SARS-CoV-2.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapewnia, że lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i diagności laboratoryjni zaangażowani w walkę z epidemią otrzymają dodatki; a zwiększone wynagrodzenia są naliczane od początku listopada.

- Konsekwentnie realizujemy nasz plan i zapowiedź, która została złożona przy okazji przedłożenia projektu ustawy dotyczącego przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, gdzie dodatki dotyczą medyków skierowanych do pracy przez wojewodów - wskazywał szef MZ.

Szef resortu zdrowia w rozmowie z PAP akcentował, że przyznanie dodatków medykom z pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, to "wyraz priorytetów i przejaw pewnej filozofii zarządzania".

- Przyjęliśmy pewne spojrzenie, które mówi o priorytetach państwa, a jest nim w tej chwili walka z COVID-19. W tym obszarze najbardziej potrzebujemy wzmocnienia, wsparcia i zaangażowania personelu - na tej pierwszej linii, gdzie opieka dotyczy wyłącznie osób zakażonych - wskazywał minister.

- Chcemy też, żeby dokonał się pewien naturalny ruch, pewne przesunięcie między działami medycyny ''niecovidowymi'' do tej części lecznictwa, która zajmuje się stricte covidem. Ci ludzie poświęcają całość swojej pracy walce z COVID-19 i stąd wynika istota tego dodatkowego wynagrodzenia. Bo takie jest najważniejsze wyzwanie tu i teraz" - mówił.

- Nie widzimy przesłanek do realizacji pomysłu by dodatkowe wynagrodzenie było dla wszystkich. To byłoby poniekąd niesprawiedliwe wobec tych, którzy całość swej pracy poświęcają walce z COVID-19 - podkreślał minister.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum