Przetargi publiczne: co można zrobić, aby zakupy dla szpitali były tańsze?

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 01 lutego 2018 05:49

Minister zdrowia Łukasz Szumowski przekonywał podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, że jego priorytetem będzie zadbanie o to, aby pieniądze, które trafią do systemu, były dobrze wydane. Podkreślał, że nadal są istotne rezerwy tkwiące w organizacji przetargów szpitalnych. Jaka jest więc rzeczywista skala potencjalnych oszczędności przy zakupach dla lecznic?

Przetargi publiczne: co można zrobić, aby zakupy dla szpitali były tańsze?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- 70 proc. przetargów publicznych w Polsce kończy się jedną ofertą, podczas gdy w UE jest to tylko 4 proc. Tymczasem zakupy stanowią w naszych szpitalach średnio 30 proc. ich budżetów, a na oddziałach chemioterapii jest to nawet 80-90 proc. - mówił Szumowski, dodając, że „wprowadzenie pewnych mechanizmów - pozwalających lecznicom zaoszczędzić przy zakupach do 10-proc. wydatków - może przynieść systemowi bardzo duże pieniądze”.

1,2 oferenta na jeden przetarg
Podające te dane minister zdrowia posługiwał się najprawdopodobniej danymi z raportu Urzędu Zamówień Publicznych obejmującego 2016 rok, w którym wskazano, że na jeden przetarg publiczny przeprowadzony w ochronie zdrowia przypadało 1,2 oferenta.

- Analiza rynku zamówień publicznych prowadzi do wniosku, że Polska stała się „ofiarą własnego sukcesu” - wyraźnego wzrostu gospodarczego, który odbija swoje piętno nie tylko na mniejszej ilości składanych ofert, ale również ich wyższych cenach. Wykonawcy zaczynają umacniać swoją pozycję rynkową w kluczowych gałęziach, zmniejszają rywalizację konkurencyjną - przekonuje prof. Maciej Banach, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Wskazuje, że wielu zamawiających, nie tylko z branży medycznej, spotkało się z brakiem ofert lub z jedną ofertą, znacznie przewyższającą możliwości finansowe lecznicy.

1,2 oferenta na przetarg to jednak tzw. duże, statystyczne dane. W poszczególnych szpitalach są one różne. Iwona Łobejko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu podaje konkretne przykłady postepowań przetargowych w zarządzanym przez siebie szpitalem z końca ubiegłego roku.

- 29 grudnia na transport pacjentów złożone zostały 3 oferty, 27 grudnia na dostawę sprzętu medycznego - 5 ofert, 21 grudnia na dostawę leków - 1-3 oferty, 15 grudnia , także na leki - 1-3 oferty, 29 listopada - przetarg na przeglądy aparatury medycznej (w zależności od zakresu) - od 2 do 5 ofert - wylicza. - Owszem, zdarzył się też jeden oferent przystępujący do przetargu dotyczącego sprzętu jednorazowego (kardiologia inwazyjna), który miał miejsce 19 grudnia - informuje.

- Musimy pamiętać, że rynek medyczny jest specyficzny, leki są chronione patentami, dlatego bardzo często określone specyfiki może dostarczyć tylko jeden sprzedawca - mówi dyrektor Łobejko.

Dodaje: - Podobnie bywa ze sprzętem, szczególnie tym nowoczesnym. Jednak są i prostsze usługi: transport, catering, sprzątanie, ochrona itp. Tu już o oferty powinno być łatwiej. Ale mówię to z perspektywy dużego szpitala zlokalizowanego w relatywnie dużym mieście i ludnym województwie. Jak jest w mniejszych szpitalach, szczególnie jeśli są w mniejszych ośrodkach - takiej wiedzy już nie mam - przyznaje Iwona Łobejko.

Czytaj także: Kumulowanie szpitalnych zakupów nie zawsze daje oszczędności

Mechanizmy oszczędnościowe
Mówiąc o „pewnych mechanizmach”, mających zapewnić szpitalom i całemu systemowi oszczędności minister miał zapewne na myśli zakupy grupowe i zakupy centralne, które - jak do tej pory - nie sprawdziły się w ochronie zdrowia na szerszą skalę, ze względu na chociażby odrębna specyfikę i ogromne zróżnicowanie potrzeb poszczególnych szpitali.

- Zmiany w procedurach przetargowych i stworzenie nowych możliwości zaoszczędzenia środków finansowych to bardzo dobra perspektywa dla szpitali publicznych w Polsce, zwłaszcza tych największych, dokonujących zakupów na dużą skalę lub zakupów niezwykle kosztownych - stwierdza Dariusz Kaczmarek, dyrektor naczelny Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. NMP w Częstochowie.

- Fundamentalne wydaje się założenie zawarte w wypowiedzi ministra - odbiurokratyzowanie. Rzeczywista analiza potrzeb placówki nie może zostać zastąpiona wypełnianiem dziesiątek dokumentów. Budzi nadzieję wizja zakupów centralnych opartych na modelu biznesowym - stwierdza dyrektor Kaczmarek.

- To może nieco odciążyć placówki publiczne, bo jest oczywiste, że „duży gracz” może znacznie więcej. Z drugiej jednak strony niełatwo jest taką wypowiedź komentować w kontekście wzrastających stawek podatku VAT na aparaturę medyczną, a zwłaszcza na usługi outsourcingowe. Taki stan rzeczy nie poprawi raczej kondycji finansowej podmiotów leczniczych - dodaje szef częstochowskiego szpitala.

Więcej wad niż zalet?
Sceptycznie do oszczędnościowych mechanizmów zakupowych podchodzą organizacje skupiające producentów i pracodawców przemysłu medycznego.

- Producenci i duże firmy dystrybucyjne zrzeszone w naszej organizacji bardzo sceptycznie podchodzą do tego pomysłu. Zapowiadane grupy zakupowe i zakupy centralne mają więcej wad niż zalet. W wielu segmentach rynku nie ma już przestrzeni do obniżenia ceny bez spadku jakości. Przemysł dostarcza bowiem nie tylko nowoczesne rozwiązania, ale pełni też istotną rolę w edukacji białego personelu, ponosząc koszty szkolenia - zauważa Wojciech Szefke, prezes Technomedu - Organizacji Pracodawców Przemysłu Medycznego.

Jego zdaniem wdrożenie w praktyce, zarówno zakupów centralnych, jak i grup zakupowych, doprowadzi do ograniczenia liczby podmiotów funkcjonujących na rynku wyrobów medycznych i zabije wolną konkurencję. - Powstanie swoistego rodzaju rynek oligopolistyczny. W dłuższej perspektywie doprowadzi to albo do ograniczenia oferty rynkowej, albo do spadku jakości - przekonuje prezes Szefke.

Zdaniem Witolda Włodarczyka, dyrektora generalnego Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed mechanizmy oparte na grupach zakupowych warte są rozważenia. Sprawdzają się przy zawieraniu umów na standaryzowane, proste produkty, takie jak dostawa energii, środki czystości, narzędzia administracyjne albo leki.

- Z ostrożnością podchodzić należy jednak do specjalistycznych wyrobów medycznych. Stopień komplikacji procedur medycznych oraz kompetencje i preferencje operatorów, które są przecież istotnym czynnikiem bezpieczeństwa pacjenta, wpływają na fakt, że „jednym zakupem” jest bardzo trudno zaspokoić zapotrzebowanie kilku szpitali - podkreśla.

Dialog techniczny zbyt rzadko stosowany
Jak wskazuje dyrektor Włodarczyk, już dzisiaj są dostępne mechanizmy, które pozwalają szpitalom zaoszczędzić przy zakupach. Pierwszym jest opracowanie odpowiedniej metodyki zakupowej i redukcji kosztów długookresowych.

- W ramach takiej metodyki warto położyć nacisk na kryteria pozacenowe, uwzględniające koszty pośrednie, serwis, gwarancję, dostępność szkoleń, dodatkowe efekty terapeutyczne itp. W ramach europejskiej organizacji MedTech, której Izba Polmed jest członkiem, wypracowano nowoczesne metodyki zakupowe, które każdy polski szpital może wdrożyć - zapewnia dyrektor Włodarczyk.

- Innym, dostępnym rozwiązaniem jest szersze wykorzystanie instrumentów elektronicznych w postępowaniach przetargowych. Prawo zamówień publicznych zapewnia odpowiednie regulacje i nie są potrzebne żadne zmiany w tym zakresie. Większość szpitali prowadzi jednak postępowania w oparciu o standardowe procedury - dodaje.

Włodarczyk wskazuje, że wciąż zbyt rzadko stosuje się tryb tzw. dialogu technicznego, który umożliwia transfer wiedzy pomiędzy przemysłem a sektorem ochrony zdrowia i tym samym daje szansę znalezienia oszczędności systemowych już w toku konkurencyjnej wymiany poglądów

Przepisy nie są takie złe
Z tezą, że istnieje potrzeba wprowadzenia nowych rozwiązań w obowiązującym systemie, by zmienić rzeczywistość przetargową i jej wskaźniki, o których mówił w swoim wystąpieniu minister Szumowski, nie zgadza się prezes Technomedu.

- Obecnie jednostki lecznicze mają narzędzia prawne, aby w sposób obiektywny pozyskać wiedzę z rynku i rzetelnie opisać przedmiot zamówienia. Jest nim dialog techniczny umożliwiający nie tylko przetestowanie oferowanych produktów, ale i pozyskanie informacji o cechach produktów. Niestety, nadal narzędzie to nie jest w pełni wykorzystane - mówi Szefke.

- Oczywiście dostrzegamy problemy, jakie mają szpitale w opisie przedmiotu zamówienia. Szczególnie w zakresie praktycznego określenia pozacenowych kryteriów oceny ofert - dodaje.

- Jako organizacja producentów i dużych dystrybutorów staramy się prowadzić dialog z Urzędem Zamówień Publicznych także w tym zakresie. Liczymy, iż w przyszłości uda nam się opracować rekomendacje dla zamawiających, gdyż te funkcjonujące na rynku mają charakter szczątkowy i nie mogą być zastosowane w praktyce - podsumowuje Wojciech Szefke.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze