Prywatny sektor medyczny dobrze odrobił lekcję po pierwszej fali epidemii

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 22 grudnia 2020 09:11

Dostępność prywatnych placówek medycznych - nie tylko w czasie pandemii - jest korzystna dla pacjentów, gdyż w ten sposób te podmioty odciążają i uzupełniają publiczny system opieki zdrowotnej - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia Marcin Fiedziukiewicz, prezes zarządu Kliniki.pl SA.

Prywatny sektor medyczny dobrze odrobił lekcję po pierwszej fali epidemii
Marcin Fiedziukiewicz (z lewej) w rozmowie z Rynkiem Zdrowia; FOT. PTWP

- Pandemia COVID-19 wydłużyła czas oczekiwania na wiele procedur medycznych w publicznym systemie. Czy z tego powodu obserwujecie większe zainteresowanie pacjentów korzystaniem z usług z prywatnych placówek medycznych, z którymi współpracuje Grupa Kliniki.pl?
- Od jesieni 2020 r. odnotowujemy rekordowe zainteresowanie pacjentów procedurami medycznym w prywatnych podmiotach. W tym kontekście duże zaskoczenie stanowiły dla nas świadczenia realizowane w niepublicznych placówkach, które dotychczas były zarezerwowane przede wszystkim dla publicznego sektora, na przykład operacje przepukliny, pęcherzyka żółciowego czy kamieni nerkowych.

Powodem tego zainteresowania z jednej strony są, między innymi kolejki - choć oczywiście nie wszędzie one występują - do leczenia finansowanego w ramach NFZ. Jako Kliniki.pl chcemy pokazywać, że dostępność komercyjnych placówek medycznych - nie tylko w czasie pandemii - jest korzystna dla pacjentów, gdyż w ten sposób te podmioty odciążają i uzupełniają publiczny system opieki zdrowotnej.

Z drugiej strony pamiętajmy, że w pierwszym okresie epidemii, od połowy marca do końca kwietnia, obserwowaliśmy duże zaskoczenie tą nową sytuacją wśród niepublicznych placówek; wiele z nich zostało wtedy zamkniętych lub odwoływano w nich wizyty. Oczywiście towarzyszyły temu również obawy pacjentów, którzy, nie chcąc ryzykować zakażeniem, często sami rezygnowali z wcześniej planowanych wizyt i zabiegów.

Z naszych doświadczeń wynika natomiast jednoznacznie, że prywatny sektor medyczny bardzo dobrze odrobił lekcję po pierwszej fali epidemii. Jesienią, wśród około 800 placówek, z którymi współpracujemy, na palcach jednej ręki mogłem policzyć te, które np. z powodu kwarantanny personelu przerwały swoją działalność. Widzimy, że placówki prywatne świetnie przygotowały się do tzw. drugiej fali koronawirusa i są bezpieczne dla pacjentów, m.in. testując ich przed stosowanymi procedurami.

- Na czym, oczywiście w dużym skrócie, polega Państwa model platformy współpracującej z wieloma prywatnymi placówkami medycznymi?
- Działamy na rynku już osiem lat, umawiając pacjentów na wizyty, różnego rodzaju zabiegi, w tym bardziej zaawansowane, a także m.in. na badania w obszarze diagnostyki obrazowej. Następnie rozliczamy się ze świadczeniodawcami za zrealizowane usługi.

Dysponujemy więc sporą wiedzą dotyczącą zakresu świadczeń, których od naszych partnerów oczekują pacjenci. Bardzo ważne jest to, że - co do zasady - nie umawiamy pacjentów online, ale w zdecydowanej większości telefoniczne, dzięki naszemu call center, które kieruje pacjenta do właściwego ośrodka medycznego. Łączymy też pacjentów bezpośrednio z placówkami.

Taka bezpośrednia rozmowa ma dla chorych duże znaczenie, szczególnie przy bardziej złożonych zabiegach. Umawianie się w takich przypadkach przez kalendarz online nie jest optymalnym rozwiązaniem. Istotne jest to, że zawsze wiemy, czy dana wizyta lub operacja miała miejsce, czy też została odwołana lub przełożona.

- Kliniki.pl nie są jedynym polskim podmiotem działającym w sektorze medycznym, który m.in. swoje rozwiązania teleinformacyjne zamierza lub już stosuje we Włoszech. Dlaczego właśnie włoski rynek wydaje się atrakcyjny dla rozwoju tego rodzaju przedsięwzięć?
- Jeszcze przed pandemią przeprowadziliśmy szeroką analizę rynków w kilku krajach. Uznaliśmy bowiem, że nasz model jest już przygotowany do próby rozpoczęcia ekspansji zagranicznej. Wybraliśmy więc rynki, które są zbliżone pod względem sposobu funkcjonowania do komercyjnej ochrony zdrowia w naszym kraju.

Współpracujemy w Polsce z najważniejszymi graczy w tym sektorze, jednak większość naszych klientów to małe i średnie klinki, a takie właśnie podmioty dominują na wspomnianym włoskim rynku medycznym. Nie jest on tak bardzo „korporacyjny” jak np. Niemcy lub Francja. Pamiętajmy ponadto, że Włochy są drugim największym w Europie rynkiem w zakresie medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej.

Planowana ekspansja na rynku włoskim (a w dalszej perspektywie - także w kolejnych krajach) jest jednym z powodów, dla których spółka Grupa Kliniki.pl SA, do której należeć będzie włoski serwis, zdecydowała się na poszukiwanie funduszy w nowatorskim modelu crowdsourcingu udziałowego. Część pozyskanych środków będzie także przeznaczona na rozwój platformy technologicznej - przede wszystkim w kierunku jej dalszej automatyzacji, opartej na algorytmach sztucznej inteligencji (AI).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum