KL, portalsamorzadowy.pl/Rynek Zdrowia | 02-04-2019 16:10

Protest szpitali powiatowych przed MZ: nasze placówki są spychane przez resort na margines

Wzrost kwoty ryczałtu o 15 proc., wypłacenie rekompensaty za wzrost kosztów świadczeń medycznych spowodowanych decyzjami płacowymi ministra zdrowia czy pełne finansowanie świadczeń ratujących życie - z takimi postulatami 2 kwietnia manifestowali dyrektorzy i pracownicy szpitali powiatowych przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia. Do protestujących wyszli przedstawiciele resortu, na ręce których złożono petycję skierowaną do ministra Łukasza Szumowskiego.

Na zdjęciu budynek Ministerstwa Zdrowia. Fot. archiwum

Protestowali m.in. przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, Związku Powiatów Polskich oraz przedstawiciele zawodów medycznych. Domagali się m.in. poprawy sytuacji finansowej szpitali powiatowych i podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia, których nie objęły wcześniejsze porozumienia.

"Nasze szpitale umierają powoli" - między innymi z takimi hasłami pod resortem zdrowia przy ulicy Miodowej 15 zgromadziło się we wtorek od godziny 13 około 200 pracowników szpitali powiatowych z całej Polski.  Uczestnicy zgromadzenia domagali się, by na spotkanie z nimi wyszedł wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Podkreślali przy tym, że sytuacja w reprezentowanych przez nich placówkach jest "dramatyczna".

Zebrani domagali się 15-procentowego wzrostu wyceny wszystkich procedur realizowanych przez szpitale funkcjonujące w ramach sieci. Propozycją ministerstwa był 5-procentowy wzrost procedur z zakresu interny, SOR i NPL.

W opinii przedstawicieli szpitali oznacza to zbyt mały wzrost finansowania lecznic, bo zaledwie na poziomie ok. 3 proc.

Zła wycena świadczeń
Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, podkreślał, że kolejne negocjacje z resortem pokazują, że nie ma on pomysłu na poprawę funkcjonowania szpitali. W jego ocenie placówki powiatowe w polityce resortu są spychane na pobocze. Wszystko to sprawia, że szpitale zadłużają się w rekordowym tempie.

Dyrektorzy szpitali powiatowych podkreślali z kolei, że ich placówki są na skraju bankructwa. Wskazywali, że zła wycena świadczeń doprowadziła tylko w 2018 roku do zadłużenia na 500-600 milionów złotych. Przypomnieli, że w styczniu minister zdrowia zapowiadał podwyżki, jednak informacje płynące z NFZ o braku pieniędzy na ten cel dowodzą, że deklaracje resortu nie mają pokrycia.

Z danych udostępnionych przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali wynika, że kryzys szpitali spowodowanych został spowodowany dramatycznym wzrostem kosztów oraz zablokowaniem możliwości wzrostu przychodów.

Jak wskazuje OZPSP ryczałty dla szpitali funkcjonujących w sieci, wyliczone na podstawie wykonania roku 2015, aktualnie nie wystarczają na pokrycie kosztów ich funkcjonowania, w związku z czym  większość szpitali w Polsce zakończyła ubiegły rok stratami.

Razem z dyrektorami szpitali protestowali ich pracownicy i przedstawiciele innych zawodów medycznych. Ci wskazywali, że bez poprawy finansowania działalności szpitali także ich postulaty płacowe zostaną nie rozwiązane. Dyrektorzy zaś odpowiadali, że chcieliby lepiej opłacać personel i mieć środki na poprawę ich warunków pracy. Dlatego dzisiaj przyszli razem manifestować, bo poprawa finansowania szpitali to ich wspólny cel.

Czytaj: Fizjoterapeuci po studiach zarabiają 2,2 - 2,4 tys. zł. Dlatego manifestują

Zebrani przynieśli petycję skierowaną do ministra Łukasza Szumowskiego. Po blisko godzinie do protestujących wyszli przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, wśród nich wiceministrowie Sławomir Gadomski oraz Maciej Miłkowski.  Organizatorzy protestu wręczyli im petycję z postulatami. -Prowadzimy dialog i dalej będziemy go prowadzić, musimy przeanalizować sytuację, a to rozmowa na wielkich liczbach - powiedział. Podkreślił, że Ministerstwo Zdrowia zamierza "szczegółowo przeanalizować" petycję, a rozmowy będą kontynuowane.

W petycji do ministra zdrowia manifestujący wnioskowali m.in. o wzrost kwoty ryczałtu na rok 2019 o 15 proc., wyrównanie wzrostu kosztów świadczeń szpitalnych za 2018 rok; wypłacenie rekompensaty wzrostu kosztów świadczeń medycznych spowodowanych decyzjami płacowymi ministra zdrowia, zmianę wyceny świadczeń z uwzględnieniem kosztów ponoszonych przez placówki (np. te związane z wynagrodzeniem personelu medycznego), czy o pełne finansowanie świadczeń ratujących życie.
Wśród postulatów znalazł się też zapis dotyczący zabezpieczenia środków finansowych dla pozostałych grup zawodów medycznych, które nie zostały uwzględnione w dotychczasowych regulacjach podwyżkowych.

Po odebraniu petycji przez przedstawicieli MZ organizatorzy podkreślili, że "poczyniono pewne rozmowy wstępne" i obecnie zamierzają czekać, jak rozwinie się sytuacja. Manifestacja, nad bezpieczeństwem której czuwało kilka zastępów policji, zakończyła się ok. godz. 14.

Protest poparł również Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Jak czytamy w komunikacie OZZL "ostatnia seria doniesień prasowych o tragicznych wydarzeniach w niektórych szpitalach, zwłaszcza na szpitalnych oddziałach ratunkowych nie jest kwestią przypadku, ale dowodzi, że kryzys publicznej ochrony zdrowia nasila się. Jest on (...) wynikiem znacznego niedofinansowania, pogarszających się warunków leczenia i diagnozowania chorych oraz narastającego deficytu kadr medycznych".

Finanse w opłakanym stanie
7 marca eksperci ZPP przedstawili przygotowaną przez Związek analizę danych z 98 szpitali pochodzących z ankiet zebranych przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Wynika z niej, że w porównaniu do roku 2017 tylko 12 proc. jednostek biorących udział w badaniu poprawiło wynik finansowy, w 88 proc. jednostek uległ on pogorszeniu.

- W 2017 r. jednostki biorące udział w badaniu zakończyły rok finansowy z ogólnym ujemnym wynikiem finansowym (-77 841 133 zł), natomiast w roku 2018 szpitale te zanotowały ogólny ujemny wynik finansowy opiewający na sumę -256 505 651 zł. Co oznacza, że w badanych jednostkach suma ujemnych wyników finansowych wzrosła trzykrotnie - informuje prezes ZPP Andrzej Płonka.

- Co więcej, można zauważyć również pogorszenie się sytuacji finansowej podmiotów leczniczych, które jeszcze na koniec 2017 r. odnotowały dodatni wynik finansowy, a rok 2018 r. zamknęły ze stratą. Dotyczyło to 24 jednostek biorących udział w badaniu - podaje ZPP.

- W 2018 r. nastąpił wzrost udziału kosztów osobowych w ogólnych kosztach prowadzenia działalności przez podmioty lecznicze z 61 proc. do 63 proc.. Ponadto koszty wynagrodzeń rosną w szybszym tempie niż inne koszty (w 2018 w porównaniu do 2017 o 13 proc.). Jest to ważny wskaźnik, bowiem świadczy o tym, jak duży wpływ na kondycję finansową podmiotów leczniczych mają decyzje w sprawie wzrostu wynagrodzeń - wskazywali przedstawiciele ZPP.