Protest pielęgniarek w olsztyńskim szpitalu. Dyrekcja: pikieta była "nielegalna"

Autor: PAP, RMF FM/Rynek Zdrowia • • 29 maja 2019 11:32

Pielęgniarki i położne ze Szpitala Wojewódzkiego w Olsztynie zorganizowały w środę (29 maja) pikietę w budynku szpitala, domagając się wzrostu zatrudnienia tej grupy zawodowej. Dyrekcja szpitala uznała protest za nielegalny. Twierdzi, że w szpitalu jest odpowiednia liczba personelu.

Protest pielęgniarek w olsztyńskim szpitalu. Dyrekcja: pikieta była "nielegalna"
Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Grupa pielęgniarek i położnych pikietowała na korytarzu prowadzącym z holu budynku do schodów i wind na oddziały szpitalne. Pikietujące miały flagi i transparenty wyrażające wotum nieufności wobec dyrekcji placówki. Wspierała je grupa pacjentów. Wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu wojewódzkim Barbara Bonisławska powiedziała dziennikarzom, że powodem protestu jest sytuacja kadrowa pielęgniarek i położnych.

- Jest nas za mało. Pracujemy ponad siły, co stwarza zagrożenie dla nas i dla pacjentów. Apelujemy od wielu miesięcy do dyrekcji szpitala o wzrost zatrudnienia, ale nasze prośby pozostają bez odpowiedzi - mówiła Bonisławska.

Przytoczyła wyniki ankiet przeprowadzonych wśród pielęgniarek i położnych. Mówiła, że wynika z nich, że w szpitalu brakuje co najmniej 43 etatów w tej grupie personelu. Dodała, że docierają do nich sygnały, że pielęgniarki i położne chcą się zatrudniać w szpitalu, składają podania o przyjęcie do pracy, ale słyszą, że nie ma na razie etatów i potrzeby ich zatrudnienia.

- A my naprawdę pracujemy ponad siły. Grozi to katastrofą personelu pielęgniarskiego w tym szpitalu - mówiła Bonisławska.

Zastępca dyrektora ds. lecznictwa dr Jerzy Górny powiedział, że pikieta pielęgniarek i położnych była "nielegalna i niezapowiedziana".

- Pikieta została zorganizowana w ciągu komunikacyjnym. Działalność taka zakłóca pracę szpitala i grozi konsekwencjami dla pacjentów. Takie działania są nielegalne - powiedział Górny i dodał, że szpital wojewódzki "jest jednym z najbezpieczniejszych w regionie, ma wiele dyplomów i certyfikatów".

- Ponad normę spełniamy wskaźniki zatrudnienia. Oczywiście brakuje pielęgniarek, ale w naszym szpitalu jest odpowiednia ich liczba do zabezpieczenia funkcjonowania placówki - powiedział dr Górny.

Szpital podaje, że zatrudnia 560 pielęgniarek. Zdaniem związkowców, którzy deklarują, że należy do ich organizacji 510 pielęgniarek i położnych, liczba ta nie oddaje realiów, ponieważ uwzględnia panie na długotrwałych zwolnieniach lekarskich, urlopach macierzyńskich i wychowawczych.

- Z naszego rozeznania wynika, że na każdym oddziale brakuje po 3-4 pielęgniarki - powiedziała Bonisławska.

Pielęgniarki i położne przekazały swoje stanowisko dyrekcji szpitala i marszałkowi woj. warmińsko-mazurskiego.

Po zakończeniu pikiety dyrekcja szpitala przesłała oświadczenie, w którym podano, że "dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie uznaje spór z zarządem Związku Pielęgniarek i Położnych za bezprzedmiotowy (...), ponieważ roszczenia pielęgniarek i położnych nie mieszczą się w definicji ustawowej sporu zbiorowego". Zarzuty nazwano "oderwanymi od rzeczywistej sytuacji".

"Dyrekcja zwróciła się do Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego z wnioskiem o rozpatrzenie wieloletniego sporu z zarządem OZZPiP i zdiagnozowanie źródła konfliktu. Jednocześnie powiadomiliśmy o tym fakcie sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Ponadto szpital cotygodniowo składa obligatoryjną informację do urzędu wojewódzkiego o aktualnej sytuacji w tym zakresie" - napisano w oświadczeniu.

Joanna Kiewisz-Wojciechowska (PAP)

Ministerstwo Zdrowia domaga się pilnego wyjaśnienia sytuacji w placówce od dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie - dowiedział się reporter RMF FM Michał Dobrołowicz. Chodzi przede wszystkim o to, czy pacjenci mogą liczyć w szpitalu na odpowiednią pomoc.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko podkreśla, ze w województwie warmińsko-mazurskim jest wiele pielęgniarek chętnych do pracy. Tylko dyrektorzy nie do końca aktywnie podchodzą do rozwiązania tego problemu, gdy uwidaczniają się braki - twierdzi.

Resort domaga się wyjaśnień nie tylko od dyrekcji placówki, ale też od szefostwa wojewódzkiego oddziału NFZ.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum