Protest diagnostów i techników medycznych w częstochowskim szpitalu

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 31 grudnia 2008 11:50

Protest pracowników laboratorium, rentgena i rehabilitacji w Miejskim Szpitalu Zespolonym im. prof. Witolda Orłowskiego nie nabrał wielkiego rozgłosu. Jedynie na drzwiach laboratoriów zawisły kartki z informacją, że akcja trwa protestacyjna trwa w godz. 8.00-9.00. Jak podaje GW dyrektor szpitala nie spotkał się z protestującymi.

We wtorek (29 grudnia) w szpitalnej świetlicy zebrało się ok. 25 osób - członkowie Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii. Nie pracowali przez godzinę (wykonywano tylko badania związane z ratowaniem życia). Ten protest był kolejną próbą powiadomienia dyrekcji, że zarabiają za mało.

Zdaniem protestujących, dyrektor nie traktuje personelu laboratoriów, rentgena i rehabilitantów na równi z lekarzami i pielęgniarkami. Od II półrocza 2007 roku omijają ich kwartalne podwyżki podstawy pensji, które dostają  tylko lekarze (po 400 zł) i pielęgniarki (po 150 zł). Podniesiono im pensje - o 170 zł w październiku tego roku i zaproponowano nam jednorazowy dodatek - 150 zł. Zarabiają, tzw. personel wyższy - średnio 1750 zł brutto, średni - 1550 zł brutto. Dla porównania pielęgniarki szpitalne otrzymują w tym roku po 2 tys. zł podstawowej pensji, a w przyszłym dostaną po 3 tys.

- To w oparciu o nasze badania i spostrzeżenia lekarz wystawia diagnozę, on sam nie patrzy w mikroskop - twierdzą protestujący. - Bez naszej pracy nie dojdzie np. do żadnej operacji.

Największe rozgoryczenie związane jest oczywiście z płacami. Tym bardziej, że na Tysiąclecie docierają informacje o podwyżkach w drugim częstochowskim szpitalu podlegającym marszałkowi - Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im Najświętszej Maryi Panny. - Tam diagnostyka i fizjoterapia ma po 3 tys. zł podstawowej pensji - twierdzą związkowcy z Tysiąclecia.

Ale uwagi protestujący mają także co do warunków panujących w pracowni transfuzjologicznej. W rentgenie są dwa stare aparaty, tylko warunkowo dopuszczone do eksploatacji przez sanepid. W ciemni brakuje wentylacji, Laboratorium co prawda ma nowoczesny sprzęt ale narzeka na braki kadrowe. Rehabilitacja, mająca ok. 150 pacjentów dziennie, ma z kolei wiekowe urządzenia, nierzadko mające 30 lat. Zamówienia nowego sprzętu nie są uwzględniane  na liście zakupowej szpitala.

Dyrektor szpitala, Andrzej Kubat nie znalazł czasu, by porozmawiać z pracownikami, choć 24 grudnia został pisemnie poinformowany, kiedy odbędzie się akcja protestacyjna.  Protestujący są rozgoryczeni - od listopada dwukrotnie odwołał z nimi spotkania. Na pisma nie odpowiadał przez 40 dni, a innym razem wcale.

Szpital Zespolony ma 721 etatów. Z tego pielęgniarek jest ok. 300 a lekarzy prawie 200. Pracowników laboratorium, rehabilitacji i rentgena jest zaledwie 60. Nie dysponują więc praktycznie żadną „siłą”. Z tego powodu nie wypowiadają się pod swoimi nazwiskami a pisma do dyrekcji podpisują wszyscy. - Jesteśmy związkiem zbyt małym, by chroniło nas prawo i gdyby dyrektor chciał nas zwolnić, mógłby to zrobić -twierdzą.

19 grudnia oba związki złożyły w dyrekcji szpitala pismo z wiadomością, że oczekują na termin negocjacji płacowych. 22 grudnia sprawa płac była poruszana na radzie społecznej szpitala a dyrektor Kubat oznajmił, że negocjacje przeprowadzi w styczniu, kiedy już będzie wiedział, ile szpital dostanie od NFZ.

W czasie godzinnego, wtorkowego protestu protestująca grupa pracowników szpitala Tysiąclecia postanowiła zawiadomić o swojej sytuacji Urząd Marszałkowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum