Prof. Maciej Banach: dobry menedżer szpitala jest otwarty na pomysły pracowników

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 13 stycznia 2020 18:47

- Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele jest wokół ludzi dobrej woli, którzy chcieliby wesprzeć dany szpital. Fundacja daje narzędzie do takiego wsparcia, uruchamia pewien kanał. Staje się też marketingową platformą do prezentowania, co dobrego dzieje się w placówce - mówi prof. Maciej Banach, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Prof. Maciej Banach; FOT. PTWP

- Przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi działają dwie fundacje - Fundacja Na Rzecz Rozwoju ICZMP i Fundacja Think-Tank "Innowacje dla Zdrowia". Czy aktywność w tym obszarze to gra warta świeczki?
Prof. Maciej Banach, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi: - W 2014 roku, kilka miesięcy po objęciu przeze mnie funkcji dyrektora, wymyśliłem i założyłem Fundację Na Rzecz Rozwoju ICZMP, która działa na rzecz naszych pacjentów, pierwotnie dzieci z wadami wrodzonymi, co później rozszerzyliśmy na dzieci w chorobami metabolicznymi i rzadkimi, a także kobiety z ciążami powikłanymi. Przyjęliśmy od samego początku, że musimy i będziemy realizować różne aktywności.

Z jednej strony jest to współpraca z innymi fundacjami, firmami, zachęcanie do wsparcia; z drugiej inicjowanie bezpośrednich działań dobroczynnych. Mamy za sobą pięć bali charytatywnych (na ostatnim było prawie 350 osób), od trzech lat organizujemy też biegi charytatywne wokół Matki Polki. Przez pięć lat działania fundacji udało nam się zebrać ponad milion złotych. Środki przeznaczyliśmy na sprzęt dla radiologii, kardiologii, kardiochirurgii, otolaryngologii i okulistyki.

Kolejną inicjatywą jest Fundacja Think-Tank "Innowacje dla Zdrowia", która odpowiada na potrzeby współpracy instytutów działających w obszarze ochrony zdrowia i kojarzenia ich z partnerami biznesowymi. Wszak dużo mówimy o innowacjach, ale tych realnych, które pojawiają się na rynku, są wdrożone i wykorzystywane, jest jak na lekarstwo. Fundacja jest oparta o sześć głównych instytutów badawczych „pokrywających” najważniejsze specjalizacje medyczne. W projekt zaangażowało się prawie pół setki firm działających w obszarze medycyny, pomagają też instytucje rządowe - mamy patronat kancelarii premiera oraz wielu resortów. Celem jest wspólna praca nad grantami, badaniami oraz możliwość implementowaniem na rynek gotowych, innowacyjnych produktów.

Matka Polka jako instytut badawczy jest w tych projektach albo inicjatorem, albo konsorcjantem. Korzyść to usankcjonowana współpraca zarówno między grupami badawczymi, jak i firmami oraz dodatkowe przychody. Po pond pięciu latach pracy w Instytucie mamy w portfolio projekty o wartości niemal 100 mln zł. Dotychczasowy „czysty” zysk dla naszego Instytutu to 16 mln zł - i to tylko z samego faktu pozyskania środków. Jestem pewien, że Think-Tank „Innowacje dla Zdrowia” działający realnie od początku 2018 r. zwielokrotni te liczby.

- Szpital może założyć własną fundację czy stowarzyszenie, prowadzić zbiórkę bez fundacji, korzystać ze wsparcia fundacji zewnętrznych, pozyskiwać prywatnych darczyńców czy sponsorów, ba - są nawet firmy, którym można pozyskanie sponsorów/darczyńców zlecić... Co poradziłby Pan dyrektorom szpitali, którzy chcą się w tym gąszczu możliwości odnaleźć?
- Koszty funkcjonowania szpitali znacząco ostatnio wzrosły, m.in. przez podwyżki płac. Jest wielu dyrektorów, którzy poza środkami z kontraktu z NFZ bazują tylko na potencjalnym wsparciu od organu nadzorującego szpital. Jeżeli go nie otrzymują, narzekają, zadłużają lecznicę i de facto czekają na rycerza na białym koniu, który przybędzie i wręczy przysłowiową walizkę pieniędzy. Uważam, że nawet w tak trudnych realiach warto powalczyć o coś więcej. Trzeba być takim trochę menedżerem-wariatem, który nie boi się odważnych, niesztampowych decyzji.

Jeżeli chcemy być skuteczni nie tylko w zaspokajaniu bieżących potrzeb, ale także w dbaniu o rozwój zarządzanego podmiotu, to - poza efektywniejszym kodowaniem, wymyślaniem nowych procedur do kontraktowania z NFZ - trzeba otworzyć się na nowe pomysły - własne, ale i kadry. Ich kopalnią jest niewątpliwie obszar działań charytatywnych. Nie bójmy się robić „burzy mózgów”, czerpmy z potencjału, który tkwi w pracownikach szpitala.

Ludzi można wykorzystać (w dobrym tego słowa znaczeniu) właśnie w organizowaniu działań dobroczynnych, w pozyskiwaniu funduszy. Przykład? W zarządzie wspomnianego think-tanku jestem ja, są też: dyrektor finansowa Matki Polki, kierownik biura promocji i rozwoju, szefowa związku pielęgniarek i położnych… Do tego jest rada fundatorów - różnych przedstawicieli biznesu, nauki - która jest organem doradczym, ale jednocześnie jej członkowie są tzw. ambasadorami fundacji.

- Czyli pierwszym krokiem w wyjściu poza „szablon” może być założenie fundacji działającej na rzecz szpitala?
- Jak najbardziej. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele jest wokół ludzi dobrej woli, którzy chcieliby wesprzeć dany szpital. Fundacja daje narzędzie do takiego wsparcia, uruchamia pewien kanał. Staje się też marketingową platformą do prezentowania, co dobrego dzieje się w placówce. Oczywiście lecznica może zbierać pieniądze na własne konto, bez fundacji, ale wówczas „element charytatywności” jest z reguły znacznie słabszy. Ponadto dla wielu firm wykazanie, że działają prospołecznie, jest łatwiejsze właśnie w przypadku współpracy z fundacją.

- A co z zewnętrznymi organizacjami pozarządowymi? Warto się do nich zwracać o pomoc?
- Zdecydowanie. Matka Polka współpracuje z bardzo wieloma z nich - to fundacje TVN-u, Polsatu, Orlenu, Radia Zet, oczywiście także WOŚP. Warto podkreślić, że ich działalność nie ogranicza się jedynie do wspierania dużych podmiotów medycznych. Rozpatrywany - bardzo merytorycznie - jest każdy wniosek, także małych, lokalnych lecznic. Bywa, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, iż przy niektórych dużych firmach/koncernach działają fundacje i są otwarte na udzielanie pomocy. Nawet jeśli nie dają pieniędzy czy sprzętu „wprost”, to dysponują wolontariuszami, którzy świadczą różnego typu prace - począwszy od usług opiekuńczych, a skończywszy na remontowych.

- Takie fundacje mają jednak wewnętrzne kryteria udzielania pomocy. Nie są one ujednolicone. Na dodatek dobroczynnych organizacji jest cała masa. Jak dyrektor ma znaleźć wspólny mianownik w pozyskiwaniu od nich środków?
- Każda fundacja ma cele statutowe, które należy znać. Aplikacja o środki, sprzęt, powinna być z nimi zbieżna. Dla przykładu WOŚP każdego roku ma inny cel zbiórki. Składane zapotrzebowanie powinno się z nim pokrywać.

- Pojawiają się sygnały, że wiele placówek zakłada fundacje po to, by mogły pobierać dopłaty od pacjentów za usługi nieobjęte koszykiem świadczeń gwarantowanych. Przykładem mogą być szpitale ginekologiczno-położnicze, które pacjentkom - w zamian za wykupienie „dobrowolnej” cegiełki przyszpitalnej fundacji - oferują możliwość wyboru położnej czy skorzystania z sali jednoosobowej. Jak Pan ocenia takie praktyki?
- To dla mnie sytuacje niedopuszczalne - wątpliwe prawnie i niezgodne z definicją dobroczynności. Fundacja, której celem i sensem istnienia jest pojęcie charytatywności, działa w oparciu o tzw. gest, dobrą wolę, czystą chęć wsparcia szczytnej idei. Nie może być tak, by na tym polu realizować jakiekolwiek formy wzajemności - że ktoś coś za swój gest otrzymuje, że wpłata to de facto „dobrowolny przymus”, której celem jest obejście prawa, a nie potrzeba pomocy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum