Problemy finansowe szpitali: bardziej brakuje pieniędzy czy pomysłu na system?

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 02 kwietnia 2019 05:59

Nie tylko szpitale powiatowe, których przedstawiciele we wtorek (2 kwietnia) będą protestować przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia, wskazują na coraz większe problemy z bilansowaniem swojej działalności. - W dyskusji o zasadach finansowania lecznictwa szpitalnego, w tym placówek prywatnych, nadal dominują argumenty polityczne - zwracają uwagę eksperci*.

Problemy finansowe szpitali: bardziej brakuje pieniędzy czy pomysłu na system?
FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

- Rozmawiając o miejscu sektora publicznego oraz prywatnego w ochronie zdrowia wciąż jesteśmy w tym samym miejscu, co 20 lat temu, kiedy wprowadzano system powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego (kas chorych - red.). Dotyczy to nie tylko własności placówek, ale również zasad finansowania świadczeń ze środków publicznych i prywatnych, ubezpieczeń dobrowolnych czy współpłacenia - wylicza dr hab. Christoph Sowada, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego UJ CM.

Politycy podzieleni własnością na dwa obozy
Przyznaje, że to smutna refleksja, ale, niestety, taka jest prawda. Zdaniem eksperta ciągle słyszymy te same hasła, tymczasem pacjenta nie interesuje, czy jest leczony w prywatnym, czy publicznym podmiocie. - Chce być leczony jak najlepiej, w możliwie najlepszych warunkach. Kwestie własności placówek w zasadzie nie powinny też obchodzić płatnika, który ma być zainteresowany tym, czy opieka medyczna jest efektywna kosztowo i skuteczna, a nie czy terapię prowadzi szpital prywatny, czy publiczny - podkreśla.

Jego zdaniem dyskusją o własności w ochronie zdrowia najbardziej zainteresowani są politycy, podzieleni na dwa obozy: - Ta trwająca od wielu lat debata ma negatywny charakter - zwolennicy publicznego sektora mówią głównie o tym, co jest złego u prywatnych świadczeniodawców i na odwrót - zaznacza Christoph Sowada, wskazując jednocześnie, że to błędne podejście, stwarzające problemy, a nie przyczyniające się do ich rozwiązywania.

- Nie jest też tak, że oba sektory mają istnieć dla siebie. A wiemy, że czasami tak jest i szpitale publiczne stanowią bezkosztowe zaplecze diagnostyczne dla prywatnych gabinetów. Z drugiej strony nie powinno być tak, że sektor prywatny istnieje dlatego, żeby dobrze działo się w sektorze publicznym. Niestety, tak też się dzieje, nie tylko w Polsce, ale w wielu innych krajach - dodaje.

Dwa sektory, wspólny cel?
Zdaniem szefa Instytutu Zdrowia Publicznego UJ CM oba sektory powinny mieć wspólny cel, czyli zapewnienie bezpiecznej, skutecznej, kosztowo efektywnej medycyny. - Tym celem nie może być natomiast sama maksymalizacja wydatków na ochronę zdrowia. W Europie, jeśli chodzi o szpitalnictwo, dominuje sektor publiczny, ale z drugiej strony zauważalny jest dość szybki rozwój sieci lecznic prywatnych - przypomina.

Wskazuje, że w Niemczech prywatne sieci częściowo obejmują także kliniki uniwersyteckie. Temu procesowi prywatyzowania publicznych placówek klinicznych towarzyszył tam gorący ideologiczny spór. - Tymczasem nic złego się nie stało, wręcz przeciwnie. Ponadto w Niemczech coraz więcej prywatnych szpitali pojawia się w ostatnich latach w mniejszych miejscowościach, na tzw. prowincji - dodaje dr hab. Christoph Sowada.

Informuje, że w Polsce w 2016 r. było 926 placówek prowadzących leczenie szpitalne i mających co najmniej 10 łóżek, z czego 326 to szpitale prywatne. - W tej statystyce niepubliczne ZOZ-y z większościowym udziałem publicznego właściciela, np. samorządu, wliczamy do jednostek publicznych. Oczywiście wśród szpitali prywatnych przeważają placówki mniejsze. Wśród placówek o największej liczbie łóżek zdecydowanie dominują szpitale publiczne - podaje ekspert.

Dla samorządowców szpitale prywatne nie są przeciwnikiem
Z tezą dr. hab. Christoph`a Sowady, że jesteśmy w dyskusji o sektorach publicznym i prywatnym na etapie końca lat 90. ubiegłego wieku nie zgadza się Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich: - Jesteśmy tak naprawdę w miejscu, w którym byliśmy ok. 30 lat temu, także w kontekście ostatnich rozwiązań legislacyjnych i finansowych - zaznacza.

- W 2017 roku placówki prywatne realizowały one ok. 13 proc. świadczeń szpitalnych i ten wskaźnik utrzymuje się w ostatnich kilku latach na podobnym poziomie. Nie szukajmy tego, co różni oba sektory, tylko próbujmy skupiać się na tym, co je łączy. Tym bardziej, że - w mojej opinii - część argumentów dotyczących różnic między podmiotami prywatnymi a publicznymi jest już nieaktualna. Dotyczy to np. poziomu zarządzania szpitalami publicznymi. Ich menedżerowie wiele się nauczyli w tej materii od sektora prywatnego - stwierdza Wójcik.

I dodaje: - Dla samorządowców szpitale prywatne nie są przeciwnikiem. Powiaty nie są szczególne zamożne, dlatego powinny szukać możliwości współpracy z podmiotami niepublicznymi. To konieczność, chociażby ze względu na starzejące się społeczeństwo. Jestem pewien, że m.in. wyceny świadczeń opieki długoterminowej w najbliższych kilku latach pójdą w górę, ponieważ dynamicznie będzie rósł popyt na te usługi. To jedno z pól możliwej współpracy między sektorem publicznym i prywatnym - uważa Marek Wójcik.

Jakość oferty, a nie forma własności
Z nadal dość powszechną opinią, że najtrudniejsze przypadki trafiają przede wszystkim do szpitali publicznych, a nie prywatnych, polemizuje prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Heart of Poland SA (AHP). - Jedyny raport na ten temat opracowany przez Gdański Uniwersytet Medyczny swoją teorię - według której szpitale publiczne, w tym uniwersyteckie, leczą trudniejszych pacjentów niż placówki niepubliczne - oparł o długość hospitalizacji. A przecież dzisiaj zbyt długa hospitalizacja często oznacza złą jakość opieki medycznej - stwierdza prof. Buszman.

Dodaje: - Mogę też udowodnić, przedstawiając stosowne wyliczenia, że w prywatnych ośrodkach kardiologicznych dokładnie ta sama procedura wyceniana jest o ok. 30 proc. niżej niż w placówkach uniwersyteckich, które - w przeciwieństwie do prywatnych placówek - otrzymują publiczne pieniądze m.in. na rozbudowę czy inne inwestycje związane z odtworzeniem infrastruktury.

- W kardiologii ok. 45 proc. ośrodków wszystkich ośrodków hemodynamiki leczących w Polsce zawały serca powstało ze środków prywatnych. Te inwestycje związane z rozbudową sieci ośrodków sercowo-naczyniowych kosztowały łącznie ok. 800-900 mln zł. Dla porównania - na znany publiczny program Polkard w ciągu 18 lat przeznaczono ok. 600 mln zł - przypomina prof. Buszman.

Z kolei poseł Lidia Gądek (PO) podkreśla, że o tym, czy dany podmiot jest potrzebny na rynku powinna decydować jakość jego oferty, a nie forma własności. - Priorytetem każdego rządu nie powinno być upublicznianie świadczeniodawców, ale umożliwianie rozwoju także podmiotom prywatnym lub publiczno-prywatnym, co jest szczególne ważne w przypadku szpitali, które świadczą usługi na wysokim poziomie i przyciągają kadry medyczne. Nie chodzi tylko o płace, ale też o lepsze warunki i dobrą organizację pracy.

Problem finansowania i zasady rozliczania procedur
- Należy rozdzielić obszary, które muszą być finansowane przez budżet państwa oraz budżety samorządowe. To m.in. sfera zdrowia publicznego, profilaktyki, edukacji. Natomiast finansowaniem medycyny naprawczej państwo, w tym publiczny płatnik, powinno dzielić się z obywatelami poprzez wprowadzenie do systemu ubezpieczeń dodatkowych - dodała poseł Lidia Gądek.

Zdaniem Dariusza Madery, dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu, konieczna jest zmiana zasad rozliczania procedur. - Chodzi o umożliwienie szpitalom publicznym i prywatnym funkcjonowania według jednakowych reguł. Dopiero wtedy będziemy mogli mierzyć i porównywać efektywność działania poszczególnych placówek z obu sektorów w miarodajny sposób.

- Szpitale publiczne nadal nie mają możliwości realizowania świadczeń komercyjnych. Z kolei podmioty prywatne nie mogą liczyć na tak szerokie finansowanie w ramach NFZ jak podmioty publiczne - podsumował dyrektor Madera.

* Wypowiedzi zanotowane zostały podczas sesji "Medycyna publiczna i niepubliczna - nadzieje czy zagrożenia?" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum