Praca z koronawirusem w kryzysie kadrowym - lepiej "po dobroci" niż nakazem?

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 15 kwietnia 2020 06:00

Jest szansa, że wojewodowie rzadziej będą sięgali bezpośrednio po nakazy pracy dla lekarzy i pielęgniarek w szpitalach, w których występują braki kadrowe. - Są w gronie lekarzy koledzy gotowi przyjść z pomocą takim szpitalom, ale nie zgadzają się na stosowanie rozwiązań siłowych - mówi nam Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Prezes OIL w Warszawie: - Są w gronie lekarzy koledzy gotowi przyjść z pomocą takim szpitalom z brakami kadrowymi, ale nie zgadzają się na stosowanie rozwiązań siłowych. Fot. Shutterstock

Nie wszyscy lekarze i pielęgniarki respektują skierowania do pracy w szpitalach, w których zakażenia koronawirusem wśród personelu i pacjentów doprowadzają do braków kadrowych. Po takie narzędzie był zmuszony sięgać już wielokrotnie wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł.

"Decyzje mają rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że lekarze powinni stawić się do wykonywania pracy. Za niewykonanie tego obowiązku grozi kara grzywny" - podawał zespół prasowy wojewody mazowieckiego w specjalnym komunikacie, gdy wojewoda jeszcze 24 marca skorzystał ze swoich uprawnień, kierując lekarzy do pracy w Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu, w którym doszło do fali zakażeń SARS-CoV-2 i konieczności ewakuacji szpitala. Podkreślono, że decyzje wydawane są na podstawie art. 47 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Pod rygorem, ale na zwolnieniu
"Na osoby niewypełniające decyzji nakładane będą kary administracyjne (od 5 do 30 tys. zł). Ponadto Wojewoda będzie kierował wnioski do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej" - przypomina Urząd Wojewódzki.

Na Mazowszu lista placówek, do których wojewoda był zmuszony kierować kadrowe wsparcie w oparciu o rygor natychmiastowej wykonalności obejmuje już 14 jednostek. "W związku z obecną sytuacją epidemiologiczną w województwie mazowieckim, do wtorku 14 kwietnia br. Wojewoda skierował do podmiotów leczniczych, domów pomocy i zakładów opiekuńczo-leczniczych 130 osób, w tym: pielęgniarki i pielęgniarzy, neurologów, internistów, anestezjologów i opiekunów" - poinformował zespół prasowy wojewody mazowieckiego.

Dotychczas do pracy stawiło się łącznie 20 osób - wynika z oficjalnych danych przekazanych przez Mazowiecki Urząd Wojewódzki. Większość spośród osób, które nie zgłosiły się do pracy, przedstawiło zwolnienia lekarskie - poinformował nas UW. Jak podała rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego Ewa Filipowicz, wojewoda nałożył już pięć kar pieniężnych w wysokości 5 tys. zł, a kara podlega natychmiastowemu wykonaniu.

Szczególnie trudna sytuacja kadrowa dotyczy m.in. przekształconego w zakaźny Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, w którym łącznie od początku walki z epidemią odnotowano 210 przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, zarówno wśród pacjentów, jak i personelu.

- Nadal bardzo duży odsetek personelu przebywa albo  na zwolnieniach lekarskich, albo na opiece nad dziećmi, albo na kwarantannach. Oprócz 3 pielęgniarek z 16 osób oddelegowanych do pracy w naszym szpitalu przez wojewodę mazowieckiego, nie zgłosił się nikt poza tym - przekazała nam we wtorek (14 kwietnia) Karolina Gajewska, specjalista ds. kontaktów z mediami.

"Pozbawić prawa wykonywania zawodu natychmiast!" - napisał jeden z użytkowników Twittera po lekturze informacji prasowych o niestawianiu się lekarzy wzywanych do szpitali w kryzysie kadrowym. "Skierowanie do zwalczania epidemii jest kwestią indywidualną danego lekarza oraz Wojewody, niestety część decyzji jest wydana bezprawnie" - odpowiadała użytkownikowi we wpisie Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie, dodając, że "uchylanie się od słusznych decyzji administracyjnych jest niedopuszczalne, tak jak niedopuszczalne jest wysuwanie pochopnych wniosków".

Jakie zatem są wnioski i przebieg zdarzeń, który - jak na razie - doprowadził do wspomnianej wcześniej sytuacji?

Najpierw spór o RODO
Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, były minister zdrowia i były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, jeszcze w marcu w piśmie skierowanym do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie - przewidując konieczność administracyjnego kierowania lekarzy do pracy w szpitalach - zwrócił się z prośbą o dane z okręgowego rejestru lekarzy: imię, nazwisko, pesel, specjalizacja, adres, telefon.

W piśmie od wojewody przywołana została ustawa o zapobieganiu zakażeniom i zwalczaniu chorób zakaźnych z 2008 roku. - W ustawie jest luka i nie ma tam nic o samorządach zawodowych - utrzymywała warszawska Izba.

- Nie mogłem bez podstawy prawnej w dobie RODO podawać panu wojewodzie wrażliwych danych. W związku z tym chcąc pomóc wojewodzie podjąłem konsultacje w Ministerstwie Zdrowia i otrzymałem odpowiedź, która się zgadzała z interpretacją przedstawioną przez nas. Wynikało z niej, że minister zdrowia w nawiązaniu do ustawy o izbach lekarskich (art. 39) ma właściwe prerogatywy by uzyskać rejestr lekarzy. Minister zwraca się do Naczelnej Rady Lekarskiej i dostaje cały centralny rejestr do ręki, po czym - jak rozumiem - może go przekazać wojewodzie - tłumaczy Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Dodaje: - Odpisałem wojewodzie, przytaczając opinię ministerstwa oraz informując, że nie mogę przekazać danych lekarzy, także ze względu na odpowiedzialność karną jaka na mnie ciąży.

Atmosfera zagrożenia?
Na tym korespondencja z wojewodą się zakończyła, po czym nastąpiło - jak ocenia szef ORL w Warszawie - "chaotyczne kierowanie przez wojewodę lekarzy do pracy w szpitalach". Chaosu ma dowodzić fakt, że skierowania administracyjne do pracy otrzymali w woj. mazowieckim m.in. lekarz po 60. r.ż. i lekarka w ciąży przebywająca na zwolnieniu lekarskim.

Samorząd miał też zastrzeżenia do trybu w jakim lekarze są wzywani do stawienia się w szpitalach. Do samorządu napłynęły informacje, także spoza województwa warszawskiego, z których miało wynikać, że policja docierała do lekarzy z nakazami nawet o północy, co obserwowali sąsiedzi. - Taki siłowy i chaotyczny tryb wykonywania decyzji administracyjnych nie służy nikomu, podważa zaufanie do organów państwa, podkopuje morale i wprowadza atmosferę zagrożenia - przekonuje Łukasz Jankowski.

Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie zaproponowała w Urzędzie Wojewódzkim i w NFZ, że znajdzie ochotników, lekarzy którzy sami zechcą pracować w szpitalach ogarniętych kryzysem kadrowym w woj. mazowieckim. - Ale stawiamy dwa warunki - podkreśla prezes OIL w Warszawie.

Walizka dla medyka
Tłumaczy: - Lekarze powinni otrzymywać zestaw sprzętu ochronnego, który myśmy nazwali "walizką medyka": na przykład 10 maseczek, 5 kombinezonów, ze dwie przyłbice indywidualne, ochraniacze na buty. Lekarz powinien też dostać dodatkowe ubezpieczenie wykupione przez wojewodę, na takiej zasadzie na jakiej otrzymali je pracownicy szpitali jednoimiennych.

Czytaj też: Prezes ORL w Katowicach apeluje do lekarzy o wsparcie szpitali, w których brakuje personelu

We wtorek (14 kwietnia) do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie dotarły dwa pisma - jedno skierowane przez wojewodę Konstantego Radziwiłła, drugie - podpisane przez Michała Dzięgielewskiego p.o. dyrektora Mazowieckiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, zastępcę dyrektora ds. medycznych.

Wojewoda zaapelował do lekarzy - prosząc OIL o rozkolportowanie informacji - by zgłaszali zamiar pracy w szpitalach bezpośrednio na adres Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (tę prośbę zawiera ponowiony w piśmie apel, który wojewoda wystosował wcześniej do lekarzy i pielęgniarek).

Dyrektor mazowieckiego oddziału NFZ poprosił natomiast lekarzy ochotników o pomoc w organizacji doraźnego zabezpieczenia pracy oddziałów. Poinformował też w imieniu wydziału zdrowia UW, że lekarze deklarujący chęć pomocy lekarze zostaną zaopatrzeni w stosowne środki ochrony indywidualnej, zaś ich oddelegowanie odbędzie się po uprzednim ustaleniu szczegółów i możliwości działania w konkretnej sytuacji.

Na ochotnika
- Tak się wstępnie umawialiśmy, zatem zabieramy się za organizowanie ochotników - powiedział Rynkowi Zdrowia prezes Jankowski. - Po nastrojach, które są dzisiaj w środowisku lekarskim widzę, że jest grupa kolegów gotowych nieść pomoc. Nie zgadzają się natomiast na siłowe traktowanie przez administrację - powiedział.

Jak przyznał Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie nie ma informacji, poza kilkoma, które docierały od lekarzy otrzymujących wadliwe decyzje, jakie powody rozstrzygnęły o tym, że część lekarzy nie stawiła się do pracy pomimo nakazu. Nie napłynęły dotąd żadne skargi na lekarzy.

- Jeżeli doszło do sytuacji, że lekarz otrzymał decyzję zgodnie z prawem i się nie zgłosił do pracy bez wyjaśnienia, to jako Izba nie możemy i nie będziemy go bronić - powiedział Łukasz Jankowski.

Rozwiązania, w których dla łagodzenia kryzysu kadrowego w szpitalach w czasach epidemii koronawirusa stawia się na profesjonalistów - ochotników, administracja wojewódzka chce zastosować również wobec pielęgniarek.

Wojewoda w apelu do lekarzy oraz pielęgniarek i położnych przesłanym do okręgowych izb podziękował za trwanie przy pacjentach mimo trudnej sytuacji oraz jednocześnie zaapelował o zgłaszanie się chętnych osób - by kierować je do placówek, w których są braki kadrowe.

"Proszę Państwa o zgłaszanie swojej gotowości do podjęcia pracy w takich jednostkach do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (wczk@mazowieckie.pl). Z takiej grupy Lekarzy i Lekarzy Dentystów, Pielęgniarek i Położnych, chętnych do podjęcia się pomocy w miejscach szczególnie zagrożonych brakiem personelu, pozwolę sobie korzystać w pierwszej kolejności. Z góry dziękuję!" - napisał wojewoda.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum