Potrzebujemy oddziałów rehabilitacji, nie sanatoriów

Autor: Witold Tłustochowicz/Rynek Zdrowia • • 30 czerwca 2013 06:21

Brakuje uzasadnienia do traktowania balneoterapii jako procedury medycznej i opłacania jej przez NFZ - ocenia prof. Witold Tłustochowicz, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Potrzebujemy oddziałów rehabilitacji, nie sanatoriów

Podstawą leczenia zapalnych chorób stawów jest farmakoterapia, która musi być skojarzona - zwłaszcza w okresie zaostrzenia - z odpowiednią rehabilitacją. Tymczasem oddziały reumatologiczne nie są nastawione na rehabilitację, a nieliczne poddziały rehabilitacyjne preferują lepiej płatną rehabilitację neurologiczną. W efekcie istnieje pilna potrzeba umożliwienia pacjentom z zapaleniem stawów dostępu do szybkiej rehabilitacji. Dotyczy to przede wszystkim okresu zaostrzenia choroby.

W przypadku sanatoriów, na które chorzy czekają dwa lata, o szybkiej dostępności mówić nie można. Ponadto sanatoria nie posiadające odpowiedniej kadry lekarzy i pielęgniarek nie przyjmują pacjentów tzw. problematycznych, czyli cierpiących. Dlatego też proponuję do kontraktów szpitalnych na reumatologię dodać związany z nimi kontrakt na rehabilitację. Szpital może utworzyć pododdział rehabilitacji przy istniejącym oddziale reumatologii (taką formę preferowałbym najbardziej) lub zakontraktować rehabilitację w dowolnie wybranym miejscu, np. w sanatorium. Ale faktura za pobyt będzie obciążała szpital, a nie NFZ.

Czytaj też: Konsultanci oceniają lecznictwo uzdrowiskowe: czas skończyć z fikcją

W obydwu przypadkach odpowiedzialnym za proces leczenia powinien być ordynator reumatologii decydujący o roli magistrów rehabilitacji. Nie spotkamy się wówczas ze skandalicznymi praktykami odstawiania leczenia rekomendowanego na całym świecie i zastępowania go balneoterapią, w tym piciem wód. Fizykoterapia, a zwłaszcza balneoterapia, powinny być jedynie dodatkiem do rehabilitacji, ponieważ brakuje obecnie danych potwierdzających, że wnoszą one jakąkolwiek wartość dodaną. Balneoterapia, w opinii ekspertów z Cohrane Collaboration, nie jest lepsza od efektu placebo.

Brak także danych, mimo ponad 2 tysięcy lat tradycji sanatoriów, że pobyt w nich zmniejsza np. liczbę operacji ortopedycznych i powracalność na stałe do pracy (dane ZUS w tym względzie nie oddają stanu faktycznego: dotyczą perspektywy miesięcznej, a nie rocznej,  po trzech miesiącach pacjent znów idzie na zwolnienie).

W mojej ocenie wspomnianych danych nie doczekamy się nigdy, ponieważ brakuje tu uzasadnienia merytorycznego. Dam się przekonać, jeśli powstaną odpowiednie, dobrze zorganizowane i opublikowane badania, w które chętnie się włączę.

Nie ma zatem uzasadnienia do traktowania balneoterapii jako procedury medycznej i opłacania jej przez NFZ. Pobyt w sanatorium nie znajduje się w żadnych rekomendacjach światowych w zakresie reumatologii, dotyczy to także choroby zwyrodnieniowej, dominującej w polskich sanatoriach.

Sądzę, że podobnie postrzegają tę kwestię inni konsultanci - to my mamy określać, do czego przydatne mogą być sanatoria w poprawieniu opieki nad chorym. Natomiast pozostałe miejsca w sanatoriach powinny być wystawione na wolny rynek, ewentualnie stać się przedmiotem ubezpieczeń dodatkowych. NFZ powinien refundować rehabilitację w całości, natomiast fizykoterapię (jeśli będzie w koszyku świadczeń) w ściśle określonym zakresie. Jeśli chodzi o noclegi, wyżywienie, wycieczki, wieczorki, itp. - ten zakres winien być pełnopłatny - ewentualnie pozostawiony do refundacji przez ubezpieczenia dodatkowe, związki zawodowe itp.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum