Postępowanie sanacyjne w Szpitalu Giżyckim. Czy inni pójdą tym śladem?

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 11 czerwca 2018 20:55

Sądzę, że układ jaki zawarliśmy z wierzycielami jest otwarciem nowej drogi dla innych zadłużonych szpitali realizujących program naprawczy. Nasze doświadczenie pozwala wskazać plusy, jak i ryzyka postępowania sanacyjnego - mówi nam Agnieszka Biała, zarządca restrukturyzacyjny Szpitala Giżyckiego Sp. z o.o.

Agnieszka Biała, zarządca restrukturyzacyjny Szpitala Giżyckiego Sp. z o.o. Fot. PTWP/Michał Oleksy

Układ zawarty z wierzycielami jest elementem postępowania sanacyjnego w Szpitalu Giżyckim Sp. z o.o., które zostało podjęte 1 marca 2017 r. To pierwszy taki przypadek w ochronie zdrowia. Postępowanie sanacyjne, jako szczególny rodzaj postępowania układowego, wprowadziła Ustawa Prawo restrukturyzacyjne obowiązująca od stycznia 2016 r. Zadłużenie szpitala wynosi obecnie 17,6 mln zł. Dzięki pozytywnej decyzji wierzycieli, będzie możliwy dalszy proces naprawczy w szpitalu, któremu groziła upadłość.

Rynek Zdrowia: - Podczas Zgromadzenia Wierzycieli, które odbyło się 24 maja br. w Sądzie Rejonowym w Olsztynie, układ z wierzycielami uzyskał 91 proc. poparcia według siły głosów (liczonej w zależności od wielkości należnego wierzycielowi długu). Jak należy odczytać taką wiadomość?
Agnieszka Biała:
- To bardzo dobra wiadomość. Jestem wdzięczna wierzycielom, którzy wzięli udział w Zgromadzeniu i zagłosowali na „tak”. To wyraz myślenia o tym, że szukanie rozliczenia przez upadłość nie jest najlepszym z możliwych rozwiązań.

Czytaj też: Giżycko: szpital zawarł układ z wierzycielami w ramach postępowania sanacyjnego

Zawarliśmy układ w postępowaniu sanacyjnym. Ta procedura nie funkcjonuje dotąd w kraju dobrze, sanacje które się otwierają nie dochodzą do skutku. U nas było inaczej. Sądzę, że poprzez ponad roczną współpracę z wierzycielami i przebieg postępowania budujemy praktykę, standard, który później - mam taką nadzieję - będzie służyć kolejnym szpitalom, także i innym spółkom.

- Z warunków zawartego układu wynika m.in., że dostawcy-wierzyciele, którzy nadal współpracują ze szpitalem, otrzymają spłatę należności w 100 proc. w ciągu 4 lat, ci którzy już nie współpracują - w 70 proc. w ciągu 18 miesięcy od uprawomocnienia się układu. Co sprawiło, że wierzyciele zaufali tym warunkom?
- Szpital przez wszystkie miesiące postępowania płacił terminowo bieżące zobowiązania wobec dostawców, co zdecydowanie przełożyło się na sam wynik głosowania za układem. Szpital pokazał, że wykonuje plan restrukturyzacji. Z punktu widzenia wierzycieli oznaczało to, że warto poczekać na zwrot własnych pieniędzy, warto szpitalowi pomóc, jednocześnie nadal zyskując benefity wynikające z kontynuacji współpracy.

- Układ został osiągnięty drogą żmudnych negocjacji. Jakie są podstawowe doświadczenia płynące z postępowania sanacyjnego w Szpitalu Giżyckim, takie które warto przekazać innym placówkom?
- Dotyczą przede wszystkim ryzyk, które pojawiają się w takim postępowaniu. Jednym z nich jest zdominowanie rynku w sektorze szpitalnym przez jednak - moim zdaniem - dość zamknięty krąg dostawców leków, usług czy wyrobów medycznych.

Otwarcie procesu restrukturyzacji, wierzyciele odbierają jako pierwszy krok ku upadłości, a później, gdy proces restrukturyzacji wydłuża się o kilka miesięcy - tak jak w naszym przypadku - przestają przystępować do przetargów. Tak postąpiły z nami duże firmy, nie przystępując do przetargów dość istotnych dla wykonania poziomu przychodów szpitala. To powodowało, że konieczne były zakupy z wolnej ręki, a to wymagało przedpłacania, na co trzeba mieć pieniądze. Jeszcze istotniejsze jest to, że zakupy z wolnej ręki są prowadzone bardzo często w oparciu o wyższą cenę.

Taka sytuacja utrudnia kontrolowanie poziomu kosztów, co niestety wpływa na wynik. Wniosek jest taki, że warto zatem zmierzać do jak najszybszego finału procesu sądowego w postępowaniu sanacyjnym.

- Jak wynika z warunków układu Powiat Giżycki, będący zarazem i właścicielem szpitala, ale i największym wierzycielem, otrzyma spłatę wierzytelności z tytułu czynszu dzierżawnego w wysokości 20 proc. w terminie 3 miesięcy od uprawomocnienia się układu. Pozostała wierzytelność do spłaty została podporządkowana spłacie wszystkich dostawców. Inni wierzyciele wynegocjowali lepsze warunki...
- Moje stanowisko jako zarządcy restrukturyzacyjnego było takie, że nie można liczyć na zawarcie układu sięgając wyłącznie do kieszeni wierzycieli komercyjnych, bo do ugody po prostu nie dojdzie. Podobne stanowisko reprezentowała Rada Wierzycieli.

Tu pojawiło się kolejne ryzyko. Co do zasady, w postępowaniu sanacyjnym właściciel restrukturyzowanego podmiotu nie ma prawa głosu, ale to rozwiązanie dotyczy spółek, a urząd powiatowy spółką nie jest. Zatem powiat będąc właścicielem szpitala i jego największym wierzycielem miał prawo głosu. Doszło do sytuacji patowej, jeśli chodzi o rozkład głosów. Prawo restrukturyzacyjne w tym wypadku chyba nie zostało dobrze napisane.

Żeby układ był zawarty, zwolennikom takiego rozwiązania potrzebna jest minimalna siła głosu na poziomie 67 procent. Zatem łatwo wykroczyć poza 33 proc. negatywnych głosów, co uczyni układ niemożliwym. Taka sytuacja niekorzystna może pojawić się właśnie gdy właściciel szpitala ma prawo głosu i jest jednocześnie dużym wierzycielem oraz nie zgadza się z innymi wierzycielami i zarządcą restrukturyzacyjnym co do tego, jak ma przebiegać rozliczenie z wierzycielami.

Powiat Giżycki dysponował ponad 25 proc. w sile głosu, co stwarzało sytuację patową. Do samego końca trwały negocjacje dotyczące tego na jakich warunkach układ może być zawarty, czy jest on akceptowany przez właściciela, a także przez pozostałych wierzycieli. Trudno zatem osiągnąć dobre porozumienie między właścicielem a wierzycielami. To też jest dla oddłużania szpitali w ramach postępowania sanacyjnego istotne ryzyko.

- Każdy proces naprawczy szpitala potrzebuje pieniędzy. Skąd je wziąć, jeśli nie ma ich samorząd z budżetem poddanym rygorom finansów publicznych?
- Rozwiązania prawa bankowego są niestety niespójne z prawem restrukturyzacyjnym. To też jest kolejna przeszkoda w procesie oddłużeniowym.

Aby szpital funkcjonował długoterminowo i mógł się rozliczyć z wierzycielami, to wsparcie finansowe jest konieczne. A tego nie da się osiągnąć samymi siłami szpitala i samorządu. Tym bardziej, że wierzyciele nie chcą czekać wiele lat na zwrot długów, w sytuacji gdy dostarczyli leki lub usługę, od których zapłacili podatki, pensje i ZUS swoim pracownikom i wielu z nich z tego powodu ma problemy płatnicze, finansowe.

Prawo bankowe mówi, że bank może wspomóc firmę, która jest w restrukturyzacji, ale realnie banki mogą ewentualnie rozważać taką możliwość już kiedy jest zawarty układ. Zarówno zarządzający szpitalem, jak i właściciel muszą się przygotować na trudności wynikające zwłaszcza z braku gotówki, szczególnie w okresie co najmniej roku, kiedy do zawarcia układu jeszcze nie dochodzi.

- Sieć szpitali wsparła proces naprawczy?
Zryczałtowane finansowanie wprowadzone ustawą o sieci szpitali bardzo pomaga w procesie naprawczym. Szpital Giżycki uzyskał dotąd 12-procentowy wzrost przychodów, przy wzroście kosztów tylko o 2 proc.

Teraz łatwiej zarządzać budżetem, niezależnie od tego, jakie wyniki finansowe osiągną poszczególne oddziały. Staramy się spełniać oczekiwania społeczne, pamiętając jednak, że szpital nie powinien przynosić strat. Możemy prowadzić oddziały, które co do zasady nie są rentowne, ale są potrzebne społeczności. Mamy zawieszoną pediatrię, sądzę, że będziemy ją reaktywować, bo łatwiej teraz, mając układ z wierzycielami, pozyskać lekarza ordynatora.

- Z informacji jakie docierały do mediów wynikało, że konsorcjum, które zabezpiecza interesy płacowe lekarzy w Szpitalu Giżyckim nie akceptowało działań zarządcy restrukturyzacyjnego. Ostatecznie porozumienie osiągnięto?
- W szpitalu od kilku lat nie przeprowadzano konkursów na kontraktowaną pracę lekarzy. Umowy aneksowano, co powodowało niekontrolowany wzrost kosztów wynagrodzenia kadry medycznej. Konkursy były koniecznością, by można było prowadzić postępowanie sanacyjne nie łamiąc prawa. Porozumienie z konsorcjum lekarzy powiodło się dopiero za trzecią próbą. Początkowo nasze negocjacje wyglądały bardzo źle.

Porozumienie udało się uzyskać w ostatniej chwili, dopiero w warunkach złożonego wniosku o umorzenie postępowania. Konsorcjum lekarzy bardzo merytorycznie zaczęło się interesować wszelkimi aspektami sanacji, zarówno działaniami po stronie zarządcy jak i po stronie powiatu, wynikami finansowymi, wszelkimi dokumentami procesowymi. Szukało rozwiązania, które pomogłoby szpitalowi w zawarciu układu z wierzycielami, a z drugiej strony, długoterminowo zapewniłoby pracę lekarzom, przy zachowaniu pełnego zakresu usług medycznych w szpitalu.

- Ile lat potrwa proces sanacji?
- Będzie trwał kilka lat. Natomiast ten pierwszy milowy krok jakim jest zawarcie układu z wierzycielami w oparciu o postępowanie sanacyjne powoduje, że sytuacja szpitala się stabilizuje. Szpital podlega ochronie przed egzekucją komorniczą, a to pozwala na naprawę finansów i w konsekwencji na wykonanie układu.

Karencja po zawarciu układu jest głównym atutem, jaki daje proces sądowy w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Uważam, że tak przygotowane prawo jest ogromną pomocą dla szpitali. I w tym kierunku warto podążać, projektując zapowiadane rozwiązania, według których państwo miałoby udzielać pomocy szpitalom w procesie naprawczym.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum