Poradnia w Słupsku zamknięta do odwołania. Brak lekarzy

Autor: oprac. PG • Źródło: GP24.pl, Rynek Zdrowia10 maja 2021 10:07

- Poliklinika zamknięta do odwołania. Brak personelu lekarskiego - brzmi komunikat na stronie poradni POZ w Słupsku. Pacjenci oburzeni.

Poradnia w Słupsku zamknięta do odwołania. Brak lekarzy
W Słupsku poradnia przy Al. 3-go Maja 96 nie działa od 1 kwietnia
  • Poradnia przy Al. 3-go Maja 96 w Słupsku nie działa od 1 kwietnia 
  • Pracujące w poradni pielęgniarki odsyłają do innych placówek
  • Placówka mierzy się z problemami kadrowymi od listopada

O sprawie napisał "Głos Pomorza", do którego zgłosili się oburzeni pacjenci. - Mam już drugi raz podejrzenie zachorowania na Covid, a nie mogę uzyskać teleporady i leków, choć mówię pani w rejestracji, że się duszę. Za każdym razem w rejestracji odsyłają do nocnej i świątecznej pomocy doraźnej - cytuje jedną z pacjentek gp.24.pl. - Nawet na wypisanie recepty na stałe przyjmowane leki trzeba w Poliklinice czekać dwa tygodnie - sama tyle ostatnio czekałam - tłumaczy kobieta.

Pacjenci z poradni odsyłani do innego POZ

Pielęgniarki, z którymi rozmawiał "Głos Pomorza", na pytanie, czy można się zapisać do lekarza, odpowiadają: "Lekarza żadnego teraz nie mamy i nie wiadomo, kiedy będzie. Najlepiej pójść do przychodni POLO na Wileńską - tam odchodzą nasi pacjenci i wiemy, że tam zapisują do lekarza".

Jak donosi portal gp24. pl problem z lekarzami w przychodni przy al. 3 Maja jest od listopada, gdy zmarł jeden z lekarzy. Opiekę nad pacjentami przejęła inna słupska placówka, w której teoretycznie przyjmuje 3 lekarzy. Teoretycznie, bo ich godziny pracy nie składają się nawet na jeden cały etat. 

W odpowiedzi na pytanie dziennikarzy o to co dalej z placówką i pacjentami, rzecznik MSWiA odpowiada, że "zostały podjęte wszelkie możliwe działania, by zatrudnić nowych lekarzy".

Szpital w Legnicy: 54 tys. miesięcznie na tzw. kontrakcie  

W kwietniu w Rynku Zdrowia pisaliśmy o Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy, który od bezskutecznie poszukiwał lekarza medycyny ratunkowej, oferując 54 tys. zł. miesięcznie na tzw. kontrakcie. 

Zapytaliśmy wówczas rzecznika szpitala, dlaczego na ogłoszenie nie ma chętnych? - Główną przyczyna jest niedobór tego typu specjalistów na rynku. Jest to też bardzo trudna fizycznie i psychicznie praca; są osoby, które nie chcą do niej wracać "za żadne pieniądze". Poziom odpowiedzialności za decyzje, które się podejmuje, jest olbrzymi - powiedział nam Tomasz Kozieł, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. 

Rzecznik odnosił się wówczas również do kwoty, jaką oferuje szpital. 

- Polecam przeczytać ogłoszenie. To oferta wariantowa i najwyższa stawka obowiązuje w przypadku zaoferowania powyżej 240 godzin miesięcznie. To półtora etatu. Czyli za półtora etatu oferujemy 54 tysiące miesięcznie, na kontrakcie, od którego pracownik musi odprowadzić ZUS, podatki, ubezpieczenie, w tym m.in. ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, pokryć koszty szkoleń. Wówczas to nie wygląda już tak kolorowo - mówił Tomasz Kozieł. 

Przyznał, iż z jego wyliczeń wynika, że gdyby lecznica zaoferowała "taką stawkę na etacie", to pracownik dostałby "na rękę" 17,5 tys. zł miesięcznie. - Dalej ta kwota szokuje, czy już nie? - zapytał. - Co do pracy na kontrakcie, w zakresie czasu pracy jednego etatu, to 36 tys. zł brutto miesięcznie. Od tego trzeba odjąć ZUS (z założenia ten minimalny, z którego "nie ma emerytury") i 19 proc. podatek. Zostaje jakieś 27 tys. złotych "na rękę" - wyliczył Kozieł.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum