JJ, WOK/Rynek Zdrowia | 04-07-2018 05:55

Porada pielęgniarska zmniejszy kolejki do lekarzy POZ?

Pod koniec czerwca br. wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko przekonywała, że nie każdy pacjent, który trafia do lekarza, musi od razu zostać przez niego przyjęty. - Pacjenci przychodzą, żeby przedłużyć receptę, uzyskać skierowanie na badania, przyjść na badania kontroli cukru czy ciśnienia. Taką poradę może wykonać pielęgniarka - mówiła wiceminister.

FOT. Produnis/Wikimedia Commons

Jak informowała w czasie rozmowy z radiem RMF FM Szczurek-Żelazko, resort z jednej strony chce, aby pielęgniarki były dobrze przygotowane do takich „porad”, a z drugiej - zapewnić odrębne finansowanie dla tego rodzaju świadczeń.

MZ pracuje nad kompetencjami
- Pracujemy nad zmianą rozporządzenia w tej sprawie, projekt niebawem pojawi się w konsultacjach. Chcemy, żeby do końca roku to świadczenie znalazło się w koszyku świadczeń zdrowotnych - zapowiadała wiceminister.

Jak tłumaczyła, pielęgniarki mogłyby, w ramach „porady pielęgniarskiej” wykonywać podstawowe badania osób cierpiących na choroby przewlekłe - na przykład na cukrzycę. Mogłyby przyjmować pacjentów, wykonywać badania fizykalne, zlecać badania kontrolne, decydować o przedłużeniu recepty. Lekarze wykonywaliby wobec pielęgniarek funkcję konsultacyjną. Gdyby pielęgniarka uznała to za konieczne, kierowałaby pacjenta do lekarza.

Aby dowiedzieć się jaki zakres kompetencji i odpowiedzialności zostanie zgodnie z tym pomysłem przekazanych przez lekarzy pielęgniarkom, Rynek Zdrowia zapytał  Ministerstwo Zdrowia. Jak jednak wyjaśniło ministerstwo, obecnie jeszcze trwają prace nad tym projektem i dopiero za kilka, kilkanaście tygodni zostaną podane bardziej szczegółowe informacje.

Co na to lekarze?
Wypowiedź wiceminister Józefy Szczurek-Żelazko, dotyczącą koncepcji porady pielęgniarskiej, pozytywnie ocenia samorząd lekarski.

- Wszystkie próby racjonalizacji systemu opieki medycznej w Polsce, zarówno w sferze jej finansowania, jak i organizacji, oceniamy pozytywnie. Porada pielęgniarska, ale też opieka farmaceutyczna oraz szersze wsparcie asystentów i sekretarek medycznych to korzystne rozwiązania, funkcjonujące w wielu krajach europejskich - stwierdza Krzysztof Madej, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jego zdaniem ważne jednak jest, aby były to kadry profesjonalne, dobrze przygotowane merytorycznie i praktycznie.

- W polskiej ochronie zdrowia mamy świetnie wykształconych specjalistów. Lekarze, pielęgniarki i położne, farmaceuci i przedstawiciele innych zawodów medycznych obciążani są jednak obowiązkami niewymagającymi wysokich kwalifikacji. Aby sytuacja się poprawiła, nie potrzebujemy ministerialnych ogólnych deklaracji, ale precyzyjnych, odpowiedzialnych przepisów i odpowiedniego finansowania. Na obie rzeczy czekamy zarówno my, medycy wszystkich zawodów, jak i nasi pacjenci - dodaje.

Pielęgniarki są na tak
Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od momentu nadania uprawnień pielęgniarkom i położnym w ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej z 11 lipca 2011 roku w zakresie ordynowania leków czy wystawiania recept pod warunkiem ukończenia dodatkowych kursów specjalistycznych, zabiegała o wyodrębnienie i wycenę tzw. porady receptowej dla pielęgniarek i położnych.

- Z informacji jakie posiada Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od prezesa NFZ, pomimo znacznej liczby naszych koleżanek i kolegów, którzy ukończyli kursy w zakresie ordynowania leków i wystawiania recept, nie ma dużego zainteresowania wykorzystaniem nowych umiejętności w swojej zawodowej pracy. Chętniej wykorzystywane są one na potrzeby swoich rodzin, znajomych. Niewątpliwie związane jest to z dużą odpowiedzialnością, ale również brakiem finansowania dodatkowych uprawnień - stwierdza Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Przekonuje ona, że mamy bardzo dobrze wykształconą kadrę pielęgniarska i położniczą, która jest przygotowana do realizacji świadczeń diagnostycznych, zapobiegawczych, leczniczych czy rehabilitacyjnych i mogłaby stanowić doraźny lek na zmniejszenie kolejek.

- Z doświadczenia wiemy, że nie zawsze pacjent zgłaszający się do POZ musi skorzystać z porady lekarskiej. Taką poradę w ramach swoich kompetencji i umiejętności mogłaby udzielić pielęgniarka - zebrać wywiad, zbadać fizykalnie, zmierzyć parametry życiowe, skierować na badania czy zaordynować leki lub przedłużyć receptę. W przypadku wątpliwości pielęgniarka kierowałaby pacjenta na konsultację lekarską. Zapewne taki sposób przyjmowania i obsługi pacjenta pomógłby skrócić kolejki i usprawnić system pracy POZ - dodaje wiceprezes Łodzińska.

Skąd pomysł?
Temat związany z poradą pielęgniarską pojawił się podczas negocjacji w zakresie warunków pracy i płacy z udziałem strony społecznej, czyli Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Podczas rozmów zabiegaliśmy, aby do prac nad świadczeniem „porada pielęgniarska” włączono ekspertów NRPiP. Jednak dowiadujemy się z mediów, że prace już trwają i być może już wkrótce będą przedmiotem konsultacji społecznych. Czekamy zatem na projekt, który będzie dedykowany wyłącznie naszym koleżankom i kolegom, umożliwiając wykorzystanie ich potencjału a nie zmarnotrawi tych zasobów np. na rejestrację pacjentów - stwierdza wiceprezes NIPiP.

Oprócz entuzjazmu, co podkreśla Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, pojawiają się jednak i obawy - jak zostaną przyjęte takie zmiany przez pacjentów. Czy pozytywnie ocenią i zaakceptują sposób udzielania świadczeń przez pielęgniarki?

- Z doświadczenia wiemy, że najtrudniej jest zmienić stereotypy i przyzwyczajenia. W wielu krajach UE, ale również w USA czy Kanadzie tak funkcjonujący system jest standardem, a pielęgniarki i położne zajmują się nie tylko realizacją zleceń lekarskich, ale wykorzystują swoje umiejętności i samodzielność zawodową, aby poprawić dostępność do podstawowych świadczeń, jednocześnie budując prestiż tych zawodów. Pewnie będziemy musieli poczekać, czy tak wprowadzony system sprawdzi się i czy przyjmie je nasze społeczeństwo - podsumowuje Mariola Łodzińska.

Model szwedzki, czyli sieć pielęgniarek kardiologicznych
Między innymi o roli pielęgniarek w szwedzkim systemie opieki nad pacjentami kardiologicznymi rozmawiali eksperci podczas ostatniej Konferencji Sekcji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (Kraków, 15-16 czerwca 2018 r.).

Dr Tomasz Baron z Uppsala University prezentował zasady funkcjonującego w Szwecji modelu opieki nad pacjentami z niewydolnością serca (NS). Zwracał uwagę, że w jego centrum znajduje się sieć pielęgniarek wyspecjalizowanych w zakresie dalszego prowadzenia chorych z niewydolnością serca (po wcześniejszych konsultacjach lekarskich).

- Oczywiście bardzo ważnym elementem tego modelu jest podstawowa i specjalistyczna opieka nad pacjentami z NS. System jest tak zorganizowany, że pierwsza wizyta pacjenta z niewydolnością serca u lekarza trwa godzinę, a druga wizyta - pół godziny - informował Tomasz Baron.

U lekarza rodzinnego przyjmuje także pielęgniarka
- Nie ma bezpiecznego pacjenta bez bezpiecznego lekarza. Z tego powodu priorytetowym celem polityki zdrowotnej musi stać się inwestowanie w kadrę medyczną, powstrzymanie jej emigracji oraz racjonalne jej wykorzystanie - mówił niedawno Rynkowi Zdrowia dr Jacek Kozakiewicz, były prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.

W tym kontekście również przytoczył szwedzki model organizacji lekarzy rodzinnych i dużej roli, jaką pełnią w nim pielęgniarki: - Moja znajoma mieszkająca w Szwecji podejrzewała u siebie nadciśnienie. Poszła do lekarza rodzinnego, ale została przyjęta przez pielęgniarkę. Ta zaprosiła pacjentkę do wyciszonego, zaciemnionego pomieszczenia i po kwadransie wykonała pomiar ciśnienia - wspomina dr Kozakiewicz.

Dodaje, że takie postępowanie powtórzono za tydzień i dwa, aby wyniki były rzeczywiście miarodajne. - Dopiero wtedy pacjentka została skierowana do lekarza rodzinnego. „I co powiedział lekarz rodzinny?” - zapytałem. „Na razie telefonuję i czekam na termin wizyty” - odpowiedziała spokojnie znajoma - relacjonuje nasz rozmówca.

- Ten przykład pokazuje, że w wielu sytuacjach powinniśmy, jako społeczeństwo, zmniejszyć presję wywieraną na środowisko lekarskie. Nie oczekujmy w obecnej sytuacji polskiej ochrony zdrowia, że wszyscy otrzymają wszystko o każdej porze dnia i nocy, bo to w naszych realiach niemożliwe - podkreślał dr Kozakiewicz.