Polscy lekarze za granicą: padnie emigracyjny rekord?

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 24 października 2016 05:48

Czy w roku 2016 liczba lekarzy wyjeżdżających do pracy za granicę okaże się rekordowa w porównaniu z poprzednimi kilkoma latami? Naczelna Izba Lekarska nie ukrywa, że może się tak zdarzyć. Od dwóch lat trend jest wyraźny - zainteresowanie emigracją rośnie.

Polscy lekarze za granicą: padnie emigracyjny rekord?
Najczęściej na wyjazdy decydują się specjaliści, których coraz bardziej brakuje. Fot. Andrzej Wawok/PTWP

Od stycznia do 31 sierpnia br. NIL wydała 491 zaświadczeń o postawie etycznej lekarzom ubiegającym się o uznanie kwalifikacji w innych krajach UE. Dla porównania, w całym roku 2014 takich zaświadczeń wydano 820, a w 2015 - 836. W latach 2011-13 było ich najwięcej 666 w skali jednego roku.

- Należy jednak pamiętać, że liczba wydanych zaświadczeń nie musi automatycznie oznaczać liczby lekarzy, którzy wyjechali. Można się starać się o zaświadczenie i planować emigrację zarobkową, ale realizacja tych planów to już inna sprawa. Nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować - mówi nam rzeczniczka NIL Katarzyna Strzałkowska.

Dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej nie ma wątpliwości, że rosnąca liczba zaświadczeń przekłada się na coraz liczniejszą grupę lekarzy bliskich podjęcia życiowej decyzji o opuszczeniu Polski.

Dlaczego wyjeżdżają?
- Ich cele mogą być różne: zostały one wykazane przez młodych lekarzy w badaniu przeprowadzonym przez NIL w marcu 2016 roku. Chodzi głównie o wykonywanie zawodu za wyższe niż w naszym kraju wynagrodzenie, ale też o większą liczbę miejsc do odbywania specjalizacji,  w dodatku w lepszych warunkach, bez konieczności wolontariatu i podejmowania dodatkowej pracy - mówi nam dr Hamankiewicz.

Dodaje, że popularne są te kraje, których język jest możliwi do sprawnego opanowania przez polskiego lekarza. Dominuje zatem język angielski, a zaraz za nim - niemiecki.

- Najczęściej - co jest bardzo niepokojące - decydują się na wyjazdy specjaliści, których coraz bardziej brakuje w Polsce - zauważa prezes NRL.

W jego ocenie, do zatrzymania fali emigracji potrzebne jest uporządkowanie spraw związanych ze szkoleniem specjalizacyjnym, ale także ustalenie płacy minimalnej na poziomie trzech średnich krajowych dla specjalisty, dwóch średnich krajowych dla lekarza bez specjalizacji oraz dla rezydenta i jednej średniej krajowej dla stażysty. Kolejna potrzeba to zmniejszenie stopnia biurokracji i sprawozdawczości.

Dr Jacek Kozakiewicz, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach przypomina, że od 2004 r. do 2015 r. Śląska Izba Lekarska wydała 1500 zaświadczeń uprawniających do pracy w krajach Unii Europejskiej. On także zwraca uwagę na dominującą w ostatnich latach tendencję wzrostową: w 2014 roku o dokumenty umożliwiające podjęcie pracy za granicą, ubiegało się 82 lekarzy. W 2015 r. było ich 91. Przez 9 miesięcy 2016 - 85.

Nie tylko pieniądze
- Obserwujemy środowisko przez cały czas, nie tylko przez pryzmat danych pozyskiwanych przez organy SIL. Młodzi lekarze nie ukrywają, że wyraźne zwiększenie ruchu w agencjach pośredniczących, które nastąpiło jesienią, wynika z faktu, że wielu spośród nich kończy w tym czasie staż podyplomowy - zaznacza dr Kozakiewicz.

Dodaje, że głównym kierunkiem, którym są zainteresowani, jest Skandynawia. Np. w Szwecji wynagrodzenie lekarzy sięga 80 tys. koron brutto miesięcznie (35, 8 tys. zł). Firmy rekrutują też do pracy w Danii, Francji, Norwegii, Wielkiej Brytanii i w Niemczech.

Przewodniczący ORL w Katowicach wskazuje, że przyczyną decyzji o emigracji są jednak nie tylko pieniądze. Lekarze wyjeżdżają, ponieważ oczekują krótszego czasu pracy i większych możliwości doskonalenia zawodowego.

- Nie bez znaczenia są także biurokratyczne wymogi NFZ. Lekarze mają dosyć trudnych warunków wykonywania zawodu i złej organizacji ochrony zdrowia w naszym kraju. To nie jest dobrze uporządkowany zbiór, ale lekarz musi w nim funkcjonować - mówi Jacek Kozakiewicz.

- Brakuje narzędzi do właściwej i rzetelnej oceny czynności medycznych, zasad planowania kształcenia i specjalizacji w celu zapewnienia odpowiedniej liczby lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników medycznych. Problemem jest też brak wymiany pokoleniowej wśród lekarzy, na to istotny wpływ miał spadek liczby studentów medycyny w latach 2000-2009 - dodaje.

Koniec studiów i co dalej?
W ocenie przewodniczącego ORL w Katowicach główną przyczyną emigracji absolwentów medycyny jest brak jasnych perspektyw po zakończeniu studiów.

- Młody człowiek chce przede wszystkim inwestować w siebie i wyjazd daje mu tę szansę, podobnie jak na przyzwoity standard życia z możliwością wypoczynku. Emigracja kusi też obietnicą lepszej organizacji pracy, dobrą emeryturą i lepszym prestiżem zawodowym. Jest ponadto ucieczką od opresyjnej biurokracji - wskazuje dr Kozakiewicz.

- Od kilku lat mówimy o emigracji zarobkowo-szkoleniowej. To problem braku możliwości szkolenia specjalizacyjnego w Polsce. Liczba rezydentur przyznawana przez ministra zdrowia jest ciągle niewystarczająca - wyjaśnia.

I przypomina, że według szacunków (Centralny Rejestr Lekarzy) za granicą pracuje obecnie ok. 30 tys. polskich lekarzy, a co roku około 25 proc. absolwentów medycyny wyjeżdża z kraju. Jeśli trend będzie się utrzymywał, za kilkanaście lat lekarzy w Polsce może zabraknąć.

- Już obecnie mamy 2,2 lekarza na 10 tys. mieszkańców - liczbę od kilku lat plasującą nas w ogonie krajów OECD (średnia to 3,2 na 10 tys. mieszkańców) - dodaje.

Jak zaznacza dr Kozakiewicz, jeszcze kilka lat temu można było przypuszczać, że wyjeżdżających z Polski lekarzy zastąpią ci, którzy przyjadą do nas zza wschodniej granicy, ale oni najczęściej traktują nasz kraj jedynie jako przystanek w drodze na zachód Europy. W ciągu ostatnich 10 lat zaledwie 21 z licznego grona występujących do SIL o prawo wykonywania zawodu, nadal przebywa w Polsce. Są to głównie obywatele Ukrainy i Białorusi.

Tak tracimy lekarzy
Z danych SIL wynika, że na wyjazd decydują się głównie anestezjolodzy, patomorfolodzy, chirurdzy (ogólni, plastyczni i klatki piersiowej), radiolodzy, specjaliści medycyny ratunkowej.

- Kluczowe dla powstrzymania emigracji lekarzy jest zwiększenie nakładów na publiczną służbę zdrowia, a co za tym idzie wzrost wynagrodzeń personelu medycznego, zwłaszcza tam gdzie nadal pozostają one rażąco niskie. Ważne jest też stworzenie większych możliwości doskonalenia zawodowego - wymienia dr Kozakiewicz.

Prof. Janusz Kłoczko, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Białymstoku, przywołał podczas wrześniowego Wschodniego Kongresu Gospodarczego przykład swojego byłego asystenta.

- Ten w pełni ukształtowany lekarz z tytułem naukowym doktora po 15 latach zarabiał w szpitalu ok. 3 tys. zł na rękę. Półtora roku temu wyjechał. Właśnie dostałem prośbę o opinię, mój asystent ma zostać ordynatorem chemioterapii w dużym szpitalu. Tak tracimy lekarzy - mówił prof. Kłoczko.

Zaznaczył, że jego były asystent nie ukrywał, iż głównym powodem decyzji o wyjeździe były nie tyle pieniądze, ale fakt, że ich zarobienie wymagało od niego pracy w kilku miejscach. To z kolei skutkowało przemęczeniem i koniecznością całkowitej niemal rezygnacji z życia poza pracą.

Profesor przypomniał, że w ankietach 50 proc. studentów medycyny deklaruje, że rozważa wyjazd do pracy za granicą. Niskie etatowe zarobki lekarzy i konieczność dorabiania powodują, że wielu z nich nie chce pracować w Polsce.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum