Polacy coraz częściej wybierają prywatne usługi medyczne

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 16 czerwca 2016 13:37

Coraz więcej Polaków płaci za prywatną opiekę medyczną. W ciągu roku liczba osób, które wykupiły polisy zdrowotne, wzrosła pięciokrotnie. Nic dziwnego, skoro na wizytę w publicznej placówce trzeba czekać kilka miesięcy.

FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Od kilku lat Polska jest w ogonie Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, który porównuje system ochrony zdrowia w krajach europejskich z punktu widzenia pacjenta-konsumenta. Powód? Kiepski dostęp do dobrej jakości opieki zdrowotnej.

Nic dziwnego, że pacjenci źle oceniają polską służbę zdrowia, jeśli na wizytę do państwowego ortopedy trzeba poczekać średnio prawie rok. Do okulisty czy laryngologa - ponad pół roku. Na wizytę u kardiologa lub endokrynologa pacjenci czekają ok. pięciu miesięcy. Tak wynika z danych fundacji Watch Health Care.

- Jaka jest jakość usług i dostęp do świadczeń w publicznej służbie zdrowia, to pacjenci wiedzą najlepiej. Od razu widać, że brak jest planowania, koordynacji, nie wiadomo, kto tak naprawdę odpowiada za to, żebyśmy dostali się do lekarza - mówi Gazecie Wyborczej były minister zdrowia Marek Balicki.

- Obecnie najprostszym sposobem na szybkie leczenie jest zgłoszenie się do izby przyjęć. Jeśli choroba wymaga natychmiastowego leczenia, a na wizytę czekać musimy trzy miesiące, to nie ma innego wyjścia - dodaje.

Wtóruje mu Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń: - Publiczny system ochrony zdrowia jest niewydolny, a to przekłada się na rosnące zainteresowanie prywatnymi ubezpieczeniami zdrowotnymi.

Dlatego coraz więcej osób nie chce stać w kolejkach do państwowego lekarza i miesiącami czekać na wizytę. Mimo że prywatne abonamenty i ubezpieczenia zdrowotne nie zapewniają pełnej opieki lekarskiej - zwłaszcza w nagłych wypadkach czy poważnych operacjach - to przybywa Polaków decydujących się za nie płacić.

Ubiegły rok był rekordowy pod względem sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych. Na polisy zdrowotne wydaliśmy rekordowe 400 mln zł. To kwota aż o jedną piątą wyższa niż rok wcześniej. Jeszcze szybciej przybywało kupujących takie ubezpieczenia. W rok ich liczba wzrosła z 850 tys. do 1,2 mln osób.

Większość stanowią ubezpieczenia zdrowotne, które swoim pracownikom i ich rodzinom zapewniają firmy. Ale jednocześnie coraz więcej Polaków decyduje się kupić ubezpieczenie na własną rękę. Pod koniec ubiegłego roku było już 174 tys. takich osób. To aż pięć razy więcej niż rok wcześniej!

- Doświadczyliśmy już komfortu, jaki dają prywatne ubezpieczenia zdrowotne, i doceniliśmy ich wartość. Stąd wzrost liczby klientów indywidualnych. Dlatego przybywa ofert ze strony towarzystw ubezpieczeniowych. Ich różnorodność pozwala dziś na zakup polisy także klientom mniej zamożnym - mówi Dorota M. Fal, doradca zarządu ds. ubezpieczeń zdrowotnych PIU.

Przybywa też abonamentów medycznych, które w odróżnieniu od polis nie zapewniają dostępu do kilkudziesięciu różnych, niepowiązanych ze sobą przychodni, tylko do konkretnej firmy, w której kupujemy abonament. Największemu na rynku Lux Medowi przybyło w ubiegłym roku 100 tys. klientów i ma ich w sumie 1,6 mln - z czego 900 tys. to klienci abonamentowi. Drugi na rynku Medicover ma ich pół miliona.

Jednak i tu z komfortem jest coraz gorzej. Nasi czytelnicy skarżą się często, że przychodnie firm prywatnych "niczym się nie różnią od publicznych". Jest tłoczno, duszno, a na wizytę do specjalisty trzeba czekać kilkanaście dni. Prezes Lux Medu Anna Rulkiewicz i Michał Kraszewski, doradca strategiczny Medicoveru, przyznają, że z problemem braku lekarzy będzie musiała sobie radzić cała branża medyczna. Według danych OECD aktywnych zawodowo lekarzy jest 2,2 na 1000 mieszkańców - najmniej w Unii Europejskiej.

Jednak zdaniem jednego z ekspertów rynku ochrony zdrowia, który chce pozostać anonimowy, problem kolejek nie wynika z braku lekarzy, ale ze złego zarządzania. - W prywatnych firmach ci, którzy płacą za wizytę, są umawiani na jak największą ich liczbę tylko po to, by zainkasować od nich jak najwięcej pieniędzy - mówi ekspert. - Z drugiej strony takie wydłużanie kolejek ma zniechęcić tych pacjentów, którzy wizytę mieliby w ramach abonamentu.

Taki zabetonowany układ mogłoby zmienić wejście nowego dużego gracza. Do skoku w sektor usług zdrowotnych szykuje się grupa PZU. Oprócz tradycyjnych ubezpieczeń firma już od roku sprzedaje abonamenty połączone ze współpłaceniem za wizyty. To jedna z najtańszych opcji prywatnego leczenia na rynku.

Roczny koszt abonamentu wynosi 199 zł. W zamian dostajemy 50-proc. zniżkę za wizyty u lekarzy 16 specjalizacji, np. ginekologa, kardiologa czy endokrynologa, oraz 20-proc. rabat na badanie krwi czy USG.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum