Podział środków na leczenie: czy algorytm zabiera biednym, a daje bogatym

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 20 marca 2009 06:50

Czy mechanizm przeliczania algorytmu podziału środków finansowych NFZ na poszczególne oddziały Funduszu, w którym jeden z parametrów wiąże się z przeciętnym dochodem na gospodarstwo domowe, ma sens, w sytuacji, gdy wskaźnik ten nie ma żadnego związku z realnym kosztem wytworzenia świadczenia medycznego w danym województwie?

Pytanie to zadają od blisko dwóch lat dyrektorzy szpitali i samorządowcy z tych regionów Polski, gdzie dochód na gospodarstwo domowe jest najniższy, m. in. z Lubelskiego, Podkarpackiego, Świętokrzyskiego i Warmińsko-Mazurskiego. I trudno się dziwić, że pytają. Do oddziałów NFZ w tych województwach trafiają bowiem zaniżone kwoty na leczenie, co przekłada się w prosty sposób na sytuację finansową lecznic i ogranicza dostęp pacjentów do świadczeń.

Ryszard Śmiech, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, który wygrał właśnie sprawę o zwrot nadwykonań w kwocie blisko 11 mln zł, licząc z odsetkami, podkreśla, że występował na drogę sądową nie przeciwko lubelskiemu oddziałowi płatnika, ale przeciwko Centrali.

Nie dla wszystkich?

– Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ otrzymuje po prostu za mało środków - mówi portalowi rynekzdrowia. pl dyrektor Śmiech. - Pieniądze, którymi dysponuje, nie starczają na pokrycie realnych kosztów leczenia, a co dopiero na zwroty za nadlimity. Źródłem permanentnego niedofinansowania szpitali w naszym województwie jest właśnie algorytm podziału środków, bardzo krzywdzący dla najbiedniejszych regionów. W zupełnie innej sytuacji jest np. bogate Mazowsze. Kontaktujemy się z dyrektorami warszawskich placówek i wiemy, że środki za nadwykonania odzyskują bez problemu.

Choć mogłoby wydawać się oczywiste, że pacjenci z Lubelskiego i Mazowieckiego powinni być leczeni tak samo dobrze, okazuje się, że oczywiste to wcale nie jest.

– Kiedy podniosłem sprawę algorytmu na sejmowej Komisji Zdrowia, usłyszałem, że w Warszawie trzeba oferować świadczenia medyczne na odpowiednim poziomie – wspominał podczas lutowej konferencji regionalnej Rynku Zdrowia w Lublinie Krzysztof Tuczapski, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o.

Krytycznie algorytm postrzega się w  szpitalach na Warmii i Mazurach. Tam problem jest identyczny, jak w Lubelskiem.

– Ponieważ mamy jeden z najniższych dochodów na gospodarstwo domowe w kraju, NFZ w Olsztynie dostaje najmniej - podkreślał Mirosław Pampuch, starosta olsztyński, podczas lutowego spotkania samorządowców z województwa warmińsko-mazurskiego z wiceministrem zdrowia Markiem Haberem. – Ze społecznego punktu widzenia to niesprawiedliwe. A w dodatku nielogiczne: dlaczego dorzuca się środków tym, którzy mają dosyć, a ujmuje tym, którzy są stale niedofinansowani?

Czy liczby kłamią?
Przyjrzyjmy się liczbom. Dane GUS dotyczące przeciętnego dochodu na jedną osobę w gospodarstwie domowym pochodzą z 2007 r. (danych z roku 2008 na razie brak). Najniższy dochód: 668 zł, odnotowano w Podkarpackiem. 749 zł to dochód na osobę w Świętokrzyskiem, 751 zł w Lubelskiem i 807 zł w Warmińsko-Mazurskiem. Dla porównania: w Mazowieckiem jest to kwota 1165 zł, w Pomorskiem 993 zł i w Dolnośląskiem 920 zł.

Co mówią dane źródłowe ze sprawozdań z wykonania planu finansowego za 2008 r? Najniższe środki przypadające na leczenie jednego ubezpieczonego ma Podkarpackie i jest to kwota 1187 zł. 1231 zł odnotowano w Świętokrzyskiem, 1275 zł w Lubelskiem i 1236 w Warmińsko-Mazurskiem. Dla porównania: na leczenie jednego ubezpieczonego na Mazowszu przypadało w ub. r. 1398 zł, w Śląskiem 1353 zł, w Małopolskiem 1337 zł, w Pomorskiem 1288 zł i w Dolnośląskiem 1289 zł.

Skąd taki podział?
Algorytm podziału środków w ramach NFZ został wprowadzony w ustawie z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Konkretyzacja tych przepisów znalazła się w rozporządzeniu ministra zdrowia z 18 września 2007 r. w sprawie szczegółowego trybu i kryteriów podziału środków między centralę i oddziały wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia z przeznaczeniem na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej dla ubezpieczonych.

Zgodnie z ustawą, podstawą podziału środków jest liczba ubezpieczonych w danym oddziale wojewódzkim NFZ. Uwzględnia się przy tym ryzyko zdrowotne, określone dla grup wyróżnionych pod względem płci i wieku. Podział środków korygowany jest dodatkowo wskaźnikiem wynikającym z różnych kosztów tego samego świadczenia w różnych oddziałach Funduszu oraz wskaźnikiem wynikającym z liczby i rodzaju wykonanych świadczeń wysokospecjalistycznych w relacji do liczby tych świadczeń w roku poprzednim.

W 2005 r. wprowadzono zasadę korygowania podziału środków uwzględniającą migrację pacjentów zarejestrowanych w danym oddziale NFZ do świadczeniodawców z innych oddziałów Funduszu. Rozporządzenie w tej sprawie było mocno krytykowane, m.in. dlatego, iż wskaźnik migracji był ustalany na podstawie danych o migracji w latach poprzednich, nie uwzględniał zatem istotnych zmian.

Ostatnia, równie mocno krytykowana zmiana przepisów, dokonała się w 2007 r. Od tego czasu przy podziale środków w ramach NFZ brane są pod uwagę przeciętne miesięczne dochody gospodarstwa domowego, przypadające na jedną osobę. Są one publikowane w Roczniku Statystycznym Województw Głównego Urzędu Statystycznego, przy czym dane uwzględniane w danym roku finansowym dotyczą okresu sprzed dwóch lat - co wynika z rytmu badań i publikacji wyników.

Będą zmiany?

Krzysztof Suszek, dyrektor Biura Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia tak zaspokaja naszą ciekawość:
„Wysokość środków przypadających na jednego ubezpieczonego ma niewiele wspólnego z algorytmem, ponieważ wynika z równego podziału środków, niezależnie od stanu zdrowia ubezpieczonych, wieku, płci oraz innych czynników” –  pisze w odpowiedzi na pytania portalu rynekzdrowia. pl. „Gdyby ustawodawca chciał wprowadzić zasadę równego podziału środków, wyraźnie zapisałby w ustawie, że są one dzielone w zależności od liczby ubezpieczonych w poszczególnych oddziałach Funduszu. Kwestia ta jest jednak bardziej złożona i wymaga skomplikowanych rozwiązań. Wskazują na to również doświadczenia innych krajów, np. Holandii, Niemiec, Czech lub Słowacji.”

Dyrektor Suszek poinformował także, że w związku z licznymi uwagami i protestami  dotyczącymi algorytmu podziału środków, w Ministerstwie Zdrowia został powołany zespół roboczy z udziałem przedstawicieli NFZ, który zajmuje się analizą działania algorytmu. Po zakończeniu prac zespołu planowane jest przygotowanie zmian legislacyjnych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum