Dziennik Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 28-01-2019 09:58

Podwyżki dla rezydentów obracają się przeciwko nim?

Wywalczone przez rezydentów podwyżki i warunki pracy obracają się przeciwko nim. Ponieważ dyżury zostały włączone do umów o pracę, rezydenci nie mogą już dyżurować na kontrakcie, bo - zgodnie z kodeksem pracy - nie można wykonywać dla pracodawcy tej samej działalności na podstawie stosunku pracy i umowy cywilnoprawnej.

Lekarze, którzy dopiero zaczynają specjalizację, mają szansę nie spędzić w szpitalu ani jednej nocy Fot. Shutterstock

Jeśli szpital chce, by lekarz w trakcie specjalizacji dyżurował więcej niż 40 godzin miesięcznie opłacanych przez resort zdrowia, musi za nie dać więcej niż przed podwyżką, stosownie do podstawy wynagrodzenia. W efekcie część szpitali dyżury obsadza specjalistami, a 40 godzin finansowanych przez ministerstwo rozbija np. na osiem pięciogodzinnych dyżurów - informuje Rzeczpospolita.

Efekt jest taki, że młodzi lekarze pracują przez osiem dni w miesiącu do godz. 20, a ci, którzy dopiero zaczynają specjalizację, mają szansę nie spędzić w szpitalu ani jednej nocy. W ten sposób maleją ich szanse na zdobycie niezbędnego doświadczenia, ponieważ to właśnie w nocy, kiedy w szpitalu jest mniej specjalistów i osób do pomocy, młody lekarz musi działać samodzielnie.

Po ministerialnych podwyżkach doświadczeni specjaliści na kontrakcie dostają za dyżury mniej niż rezydenci. Dyrektorzy rozwiązują problem pozbawiając rezydentów dyżurów.

Więcej: www.rp.pl