PAP/Rynek Zdrowia | 14-07-2018 09:13

Podkarpacie: zarząd województwa chce uczestniczyć w negocjacjach we wszystkich podległych mu szpitalach

Zarząd województwa podkarpackiego jest uprawniony i chce uczestniczyć w procesie negocjacyjnym nie tylko w KSW nr 2 w Rzeszowie, ale we wszystkich szpitalach, dla których jest organem założycielskim - powiedział w piątek (13 lipca) członek zarządu Stanisław Kruczek.

Fot. archiwum

Członek zarządu Stanisław Kruczek, odpowiedzialny za służbę zdrowia, zaznaczył na piątkowym briefingu prasowym: "chcemy również, aby to, co zostanie wynegocjowane w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2, posłużyło do rozciągnięcia - ale ze strony nas, jako organu prowadzącego - na negocjacje ze związkami zawodowymi w innych placówkach wojewódzkich".

Jak wyjaśnił, jako zarząd są uprawnieni i chcą "uczestniczyć w procesie negocjacyjnym nie tylko w KSW nr 2 w Rzeszowie, ale we wszystkich szpitalach, dla których są organem założycielskim".

Wypowiedź członka zarządu województwa oznacza, że ustalenia, które zapadną podczas negocjacji w należącym do marszałka szpitalu klinicznym będą miały wpływ na także na rozwiązania płacowe dla innych szpitali wojewódzkich, m.in. Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu, gdzie również pielęgniarki masowo biorą zwolnienia lekarskie i nie przychodzą do pracy.

Mediacje bez przełomu
Przypomnijmy, że w czwartek (12 lipca) w największym szpitalu w regonie - Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie (KSW nr 2) rozpoczęły się mediacje między tamtejszym związkami zawodowymi, pozostającymi z pracodawcą w sporze zbiorowym, a dyrekcją, z udziałem wyznaczonego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niezależnego mediatora. Mediacje trwały kilka godzin i nie przyniosły porozumienia. Przerwano je do środy w przyszłym tygodniu.

Tamtejsze związki zawodowe oświadczyły w piątek, że prowadzą mediacje we własnym imieniu, w ramach własnego sporu zbiorowego z pracodawcą i nie czują się uprawnione do mediowania w imieniu innych, autonomicznych związków zawodowych z innych szpitali.

Wydane w piątek oświadczenie przez organizacje związkowe przy KSW nr 2 w Rzeszowie miało związek z zapewnieniem marszałka województwa Władysława Ortyla, że rozwiązania płacowe i organizacyjne, które zostaną wypracowane ze związkami zawodowymi w KSW nr 2 w Rzeszowie w czasie prowadzonych mediacji, będą mieć zastosowanie we wszystkich szpitalach wojewódzkich.

"Nie czujemy się uprawnieni do negocjowania (prowadzenia mediacji) w imieniu związków zawodowych z innych szpitali. Ponadto przepisy nas do tego nie uprawniają. Sytuacja każdego ze szpitali i ich pracowników jest inna" - napisali w oświadczeniu.

Negocjacje w cieniu zadłużenia
Członek zarządu województwa Stanisław Kruczek powiedział, że wszystkie postulaty zgłaszane przez strony związkowe dotyczą strony finansowej i będą miały wpływ na przyszłe prognozy związane z wynikami szpitali.

Wyliczył, że postulaty zgłaszane przez związki zawodowe w KSW nr 2 dotyczą kwoty łącznie ponad 20 mln zł w skali roku.

- Kwota 400 czy 500 złotych podwyżki wydaje nam się na jedną osobę nieduża, ale w skutkach przy zatrudnionych 2,2 tys. pracowników daje to już bardzo dużo, bo jak obliczyliśmy, ok. 20 mln złotych. Dlatego ta kwota podwyżki musi być bezpieczna zarówno dla szpitala jak i pracowników oraz pacjentów. I o to toczy się spór - tłumaczył Kruczek.

W jego ocenie, jest "blisko porozumienia". - Dlatego, że restrukturyzacja, która została przez ostatnie 3 lata na Podkarpaciu przeprowadzona, spowodowała, że akurat szpital kliniczny nr 2, który był trzeci pod względem zadłużenia w Polsce, w roku 2017 zbilansował swoją działalność, przez m.in. ciężką pracę dyrektora, ale również i załogi, co daje w tym roku dodatni bilans, który jest możliwy do rozdysponowania na wynagrodzenia, ale musi być pod kontrolą - mówił Kruczek.

- Myśmy nigdy nie powiedzieli, jako zarząd, że nie będzie podwyżek. Chcemy usiąść ze związkami do pewnego sporu, który będzie sporem o wynagrodzenia, ale sporem ciągłym. Chcemy go uzależnić od możliwości finansowych - deklarował.

- Naszym celem jest przede wszystkim dobro pacjenta, żeby pacjent był leczony w oparciu o najlepsze standardy, wiedzę, umiejętności personelu. Ważne jest też zadowolenie personelu przede wszystkim z finansów. I to jest proces, do którego w tej chwili dążymy. Nie jesteśmy po różnych stronach. Wszystkim stronom uczestniczącym (w rozmowach) zależy na dobru szpitala, na dobru pacjenta, ale zbyt wygórowane żądania mogłyby przywrócić tę złą historię, czyli zadłużenie - dodał Kruczek.

Potrzebne są "wyliczenia i odpowiedzialność"
Obecny na piątkowym briefingu członek zarządu woj. Piotr Pilch podkreślił, że trzeba myśleć też o pozostałych placówkach.

- Negocjując ze szpitalem nr 2 w Rzeszowie musimy myśleć także o innych placówkach, które są dla nas równie ważne. I to nie ogranicza negocjacji tylko do tego jednego szpitala. Jako zarząd myślimy całościowo. Zależy nam na wszystkich pracownikach we wszystkich naszych placówkach - mówił Pilch.

Kruczek przypomniał, że w KSW nr 2 trwa drugi spór - z lekarzami, który również pociąga za sobą konsekwencje finansowe.

Z kolei Pilch przypomniał o porozumieniu zawartym kilka dni temu w Warszawie. - To również będzie miało wpływ na wysokość wynagrodzeń także i naszych pielęgniarek na Podkarpaciu. To są realne pieniądze, bo włączenie tych środków do podstawy wynagrodzeń ma istotny wpływ na zarobki pielęgniarek - zaznaczył Pilch.

Odpowiadając na pytanie dziennikarzy o to, jak długo mogą potrwać negocjacje w KSW nr 2 Kruczek powiedział, że strony dały sobie czas na policzenie. - Dlatego, że chcemy, aby każdy postulat zgłoszony przez związki zawodowe został przeliczony w kontekście możliwości finansowych placówki, której dotyczy i ten czas jest właśnie po to - podsumował Kruczek.

Dodał, że potrzebne są wyliczenia i odpowiedzialność, aby znowu nie wpędzić szpitali w długi.

Ta też strajkują
Od kilkunastu dni w kilku szpitalach na Podkarpaciu personel medyczny, głównie pielęgniarki, masowo biorą zwolnienia lekarskie i nie przychodzą do pracy.

Chodzi o szpitale: Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie (największy szpital w regionie), Wojewódzki Szpital im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu oraz szpital powiatowy w Mielcu. W poniedziałek dołączył szpital powiatowy w Stalowej Woli, a w środę - Szpital Miejski w Rzeszowie.

Według danych uzyskanych w urzędzie wojewódzkim w Rzeszowie, w czwartek absencja w Mielcu wyniosła 93 osoby na 488 pielęgniarek i położnych ogółem, w szpitalu wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie - 151 na 1021 pielęgniarek i położnych ogółem, w Tarnobrzegu 173 na 405 pielęgniarek i położnych ogółem, w Stalowej Woli 114 na 434, w miejskim w Rzeszowie - 24 na 272.

W związku z tą sytuacją jeszcze w ubiegłym tygodniu szpitale wstrzymały planowe przyjęcia pacjentów. szpitalne oddziały ratunkowe przyjmują tylko pacjentów w stanach bezpośredniego zagrożenia życia.

PAP - Agnieszka Pipała