Po tragedii Kamila: Kiedy wzywać śmigłowce ratunkowe?

Autor: emma/Rynek Zdrowia • • 30 lipca 2008 10:51

12-letni Kamil przebywający na koloniach został przygnieciony bramką na boisku, a dyspozytorka pogotowia nie chciała wysłać ambulansu. Chłopiec zmarł. Nikt nie pomyślał o wezwaniu śmigłowca ratunkowego. Komentarze w mediach dowodzą, że można było uratować dziecko dzięki szybszemu działaniu. Winę za tragedię zrzuca się też na zbyt skomplikowany system.

– Nie zawinił system. Są procedury, trzeba umieć z nich skorzystać - tak minister zdrowia Ewa Kopacz oceniła  w TVN24 tragiczną historię, która wydarzyła się w Małopolsce. Minister  uznała, że wydarzenia związane z wypadkiem w Szczawniku, "to zwykły błąd człowieka", na pewno nie błąd systemu ochrony zdrowia.

– Najlepsze ustawy nie zwalniają pracowników pogotowia od myślenia - mówiła minister, jednocześnie dodając, że nie podejrzewa dyspozytorki o działanie w złej woli. – Może miała wcześniej historię, że została bez środka transportu? - próbowała dociekać Kopacz. Chociaż z drugiej strony "trudno uznać za uzasadnioną wątpliwość, że w ciągu kilku godzin zdarzy się jakiś masowy wypadek", a tak właśnie tłumaczyła niemożność wysłania ambulansu dyspozytorka.

Minister była również krytyczna wobec postępowania lekarzy, którzy próbowali dostać od dyspozytorki karetkę. Jej zdaniem należało jak najszybciej zadzwonić po śmigłowiec.

- Dziwię się, że nie skorzystano z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - mówiła, dodając, że procedura jego zamówienia wcale nie jest skomplikowana, jak myślą niektórzy. - Jeśli wykonanie telefonu jest skomplikowaną procedurą, firmy telekomunikacyjne powinny zbankrutować - podsumowała minister.

Pogotowie nie dotarło także w niedzielę (27 lipca) do chorego na serce turysty, który wypoczywał w Krynicy Morskiej. Mężczyznę do szpitala zawiózł syn, bo karetki z tego rejonu były u innych pacjentów.  65-letni emerytowany górnik z Dolnego Śląska w niedzielę poczuł się tak źle, że rodzina postanowiła wezwać karetkę. Wypoczywający razem z nimi lekarz stwierdził, że może to być migotanie przedsionków.

Na szczęście dojechali do szpitala. Tam pan Zenon otrzymał natychmiastową pomoc. Teraz  czuje się już lepiej, ale musiał zostać pod opieką lekarzy.

Za ratownictwo medyczne na Pomorzu odpowiada Urząd Wojewódzki, który tak rozdziela karetki, żeby w jak najkrótszym czasie dojechały do chorego. Przez dwa letnie miesiące NFZ kontraktuje dodatkowe samochody, by zapewnić opiekę tysiącom turystów, którzy przyjeżdżają na Hel i Mierzeję Wiślaną. Do 54 "całorocznych" ambulansów doszły dwa sezonowe - w Łebie i Krynicy Morskiej, za kilka dni ma się też pojawić w Ustce.

- Ale może zdarzyć się tak, że wszystkie karetki z okolicy są w terenie – powiedział Gazecie Wyborczej Maciej Merkisz z wydziału zarządzania kryzysowego w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim. - I wtedy rolą dyspozytora jest tak zorganizować pomoc, by karetki dotarły jak najszybciej do chorego, a nie chory sam do szpitala. Należy ustalić, skąd może przyjechać pogotowie i je wysłać. Wyjaśminy, co stało się w Krynicy Morskiej. Takie sytuacje są niedopuszczalne.

O komentarz dotyczący funkcjonowania systemu i trybu wzywania śmiglowca ratunkowego poprosiliśmy dr. Marka Sechna, członka zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, pracowika Kliniki Medycyny Ratunkowej i Oddziału Ratunkowego we Wrocławiu:

– Sprawa jest prosta, jeśli wzywamy śmigłowiec na miejsce wypadku i wtedy rzeczywiście wystarczy telefon. Inaczej jest jak w tym pierwszym przypadku, gdy chodzi o transport między szpitalami – tłumaczy dr Marek Sechn. – Lot jest wówczas płatny i płaci za niego szpital wzywający śmigłowiec.  Koszt wynosi około 7-8 tysięcy złotych, a więc sporo.

– Koszt zależy też od odległości, bo jeśli jazda samochodem potrwałaby około 30 minut, to nie opłaci się czasowo wzywać śmigłowca, bo on w warunkach polskich nie ląduje na dachu szpitala, tylko w pewnej odległości i tego pacjenta trzeba tam dowieźć karetką lub na wózku i to też trwa – zaznacza dr Sechn. – Tak więc sama procedura wezwania śmigłowca nie jest trudna, tylko co potem...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum