Planowanie lekarskich dyżurów w nadchodzące wakacje to prawdziwa łamigłówka

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 20 czerwca 2018 05:53

Od 1 lipca lekarze specjaliści, którzy zadeklarują, że nie będą pracować poza macierzystym miejscem zatrudniania, otrzymają podwyżki - mają zarabiać nie mniej niż 6750 zł brutto. Dla dyrektorów szpitali, w których dorabiają specjaliści, to spory kłopot, gdyż nie będzie można wpisać ich do grafiku dyżurów. I to akurat teraz, w rozpoczynającym się szczycie urlopowym.

Ułożenie grafiku dyżurów lekarskich w szczycie urlopowym może okazać się dużym wyzwaniem; FOT. PTWP

- Sytuacja kadrowa placówek jest różna. Są szpitale, gdzie zabezpieczenie kadrowe nie jest problemem, bo w oddziale pracuje 6 i więcej lekarzy i każdy jest w stanie dyżurować. Ale są też oddziały, które mają 4-5 lekarzy. Wtedy, żeby zabezpieczyć dyżury, muszą posiłkować się lekarzami z innych placówek - tłumaczy dr Grzegorz Mazur, ordynator Oddziału Otorynolaryngologicznego w Szpitalu Wojewódzkim w Bełchatowie.

Ordynator będzie musiał sam przejmować dyżury?
Jego zdaniem w najgorszej sytuacji znajdą się placówki powiatowe położone w pobliżu dużych miast. W nich najczęściej biorą dyżury specjaliści. - Jeśli lekarz pracuje np. w klinice internistycznej w dużym ośrodku, to nie będzie mógł brać dyżurów w pobliskich szpitalach powiatowych. To może być dramat dla tych lecznic, ponieważ nie będą miały zabezpieczania całodobowego. Trzeba będzie albo likwidować szpitale albo łączyć oddziały - przewiduje nasz rozmówca i dodaje, że na domiar złego wszystko rozegra się w okresie urlopowym.

Grzegorz Mazur nie planuje w te wakacje dłuższego wypoczynku. Jego oddział posiłkuje się lekarzami z zewnątrz, a oni w każdej chwili mogą powiedzieć, że kolejnych dyżurów nie wezmą. Wtedy jako ordynator będzie musiał sam przejmować dyżury, żeby zabezpieczyć działanie oddziału.

- Okres urlopowy będzie testem dla placówek, czy są w stanie funkcjonować przy tak ograniczonych zasobach kadrowych. Nie wiem, czy MZ wprowadzając wymóg składania oświadczeń o niepodejmowaniu pracy w innej placówce, wzięło pod uwagę to, że zmiany zasad zatrudnienia mają nastąpić w wakacje - zauważa dr Mazur.

Termin został ustalony
w lutowym porozumieniu ministra zdrowia i lekarzy rezydentów. Obecnie rezydentowi pełniącemu dyżur medyczny (niezależnie od formy specjalizacji) przysługuje wynagrodzenie na podstawie umowy o pełnienie dyżurów, zawartej z podmiotem prowadzącym szkolenie specjalizacyjne lub staż kierunkowy (rozwiązanie to obowiązuje także wszystkich lekarzy odbywających szkolenie specjalizacyjne w innych formach niż rezydentura).

Ma być natomiast tak, że w ramach rezydentury będzie przysługiwało wynagrodzenie za dyżury na podstawie umowy o pracę zawartej z podmiotem prowadzącym szkolenie specjalizacyjne, jednakże wynagrodzenie to ma finansować minister zdrowia.

W sprawie specjalistów uzgodniono natomiast, że podwyżki dostaną ci, którzy nie będą wykonywać tożsamych świadczeń medycznych w innej placówce niż główne miejsce zatrudnienia. Zastrzeżenie to nie dotyczy podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, rehabilitacji medycznej i pracy lekarzy w sektorze prywatnym.

Wielka niewiadoma
W lipcu okaże się, ilu specjalistów zdecydowało na jeden etat i rezygnację z dyżurów poza macierzystym szpitalem. Teraz to wielka niewiadoma, dla dyrektorów szpitali - prawdziwa łamigłówka.

Z odpływem specjalistów liczy się Krystyna Barcik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy, w którym etatowy personel uzupełniają na dyżurach lekarze z Wrocławia.

- Jeśli okaże się, że nie będą mogli dyżurować, to będzie to dla nas poważny problem. Mamy dużo oddziałów zabiegowych, gdzie są dyżury, czasami podwójne, a na anestezjologii mamy nawet 4 lekarzy na dyżurze. Specjalistów chętnie zatrudniam, bo mam gwarancję, że posiadają odpowiednią praktykę i kompetencję - tłumaczy Krystyna Barcik i dodaje, że najtrudniej pozyskać ich do pracy na SOR.

- Brakuje lekarzy także w pomocy świątecznej i nocnej - narzeka dyr. Barcik i wyjaśnia dlaczego: - Ustawa o sieci zobligowała szpitale, nawet te jednoprofilowe, do świadczenia tego rodzaju pomocy. Wzrosło więc zapotrzebowanie na personel medyczny. Efekt jest taki, że podkupujemy sobie lekarzy.

Wakacyjne kalkulacje
W szpitalach wyczuwa się napięcie. Atmosfera nie zapowiada zbliżającej się kanikuły. Lekarze kalkulują, co finansowo bardziej opłacalne - jeden etat czy praca na kontrakcie i dyżury w różnych placówkach.

Nawet jeśli pozostaną na kontraktach, to w pertraktacjach płacowych będą się odnosić do tego, co mogliby zarobić na etacie. To wzmacnia ich pozycję w negocjacjach z dyrektorami. Z kolei dyrektorzy martwią się, czy dostaną pieniądze, żeby im zapłacić. Np. w przypadku szpitala w Legnicy to dodatkowe 2 tys. zł do pensji zasadniczej lekarza.

- Od lipca do końca roku na same wynagrodzenia lekarzy i inne wydatki wynikające z ustawy o najniższym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia potrzebujemy dodatkowo prawie 6 mln zł plus pochodne, czyli w granicach 9 mln zł - informuje nas dyrektor Barcik.

Wskazuje na jeszcze jeden problem kadrowy, który ujawni się w te wakacje. - Mają wejść w życie nowe normy zatrudnienia dla pielęgniarek. Większa obsada pielęgniarska ma być na takich oddziałach, jak np. interna, neurologia - tam, gdzie są cięższe przypadki. Nie będziemy w stanie jej zapewnić, chyba że zmniejszymy liczbę łóżek, ale na to wojewoda się nie godzi.

Przynajmniej na razie nie ma na to zgody. Z prognoz szpitala wynika, że w 2020 r. pozostanie tylko 1/3 obecnego personelu pielęgniarskiego. Dwie trzecie etatowych pielęgniarek przejdzie na emerytury. Kto zajmie się wtedy chorymi?

Kosztowne zdrowie
Zarówno lekarze, jak i pielęgniarki należą do najbardziej przeciążonych pracą grup zawodowych. Marzy im się prawo do urlopów dla poratowania zdrowia. O takie uprawnienie dla lekarzy walczy Grzegorz Mazur, który jest nie tylko ordynatorem w Bełchatowie, ale również wiceprezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi. Był inicjatorem tego pomysłu.

- Nie mamy informacji z MZ, czy sprawa została podjęta. Ale liczymy, że tak się stanie, bo są kolejne apele samorządu lekarskiego o wdrożenie tego projektu - informuje nas Mazur. Wskazuje, że sprawa jest niezwykle istotna, gdyż w Polsce można już mówić o zespole wypalenia zawodowego lekarzy. A problem ten dotyka blisko 40 proc. kadry lekarskiej.

- Tymczasem lekarze jako grupa zawodowa starzeją się. Pracują coraz dłużej ze względu na braki kadrowe, mają po 60, 70 lat. Ale co robić, gdy mamy najniższą w Europie liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców - wyjaśnia. Przekonuje, że pomysł urlopu zdrowotnego jest też sygnałem dla rządzących i społeczeństwa, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, jak w czasie ubiegłorocznych wakacji, gdy odnotowano kilka przypadków zgonów lekarzy w czasie pełnienia dyżurów.

Lekarze zyskają niebawem dodatkowy argument prawny za wprowadzeniem urlopów dla poratowania zdrowia. W projekcie ustawy dot. przyspieszenia wzrostu nakładów na publiczny system ochrony zdrowia i podwyżek wynagrodzeń przewiduje się również objęcie lekarzy wykonujących zawód w publicznym systemie ochrony zdrowia ochroną prawną należną funkcjonariuszowi publicznemu.

Z tego przywileju urlopowego korzystają m.in. nauczyciele, sędziowie czy prokuratorzy. Wykluczenie z niego lekarzy byłoby rażąco niesprawiedliwe.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum