Pionierski projekt samorządowców z Wielkopolski: chcą połączyć trzy szpitale

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 18 lipca 2019 06:00

W łączeniu szpitali nie ma nic nadzwyczajnego. Robiły to urzędy marszałkowskie i władze samorządowe dużych miast. Gdy jednak chcą to zrobić ze swoimi szpitalami trzy samorządy powiatowe, sprawę trzeba uznać za zupełnie wyjątkową i zapytać, czy skórka warta jest wyprawki i czy fuzje małych lecznic mają sens.

Pionierski projekt samorządowców z Wielkopolski: chcą połączyć trzy szpitale
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Konsolidację zapowiadają zarządy powiatu grodziskiego, wolsztyńskiego i nowotomyskiego w województwie wielkopolskim. Ma dotyczyć Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Wolsztynie, SPZOZ w Grodzisku Wielkopolskim i SPZOZ w Nowym Tomyślu.

O ile w przypadku łączenia szpitali marszałkowskich czy miejskich mamy do czynienia z jednym podmiotem założycielskim, o tyle w przypadku powiatów jest 3 właścicieli szpitali, są 3 rady powiatowe, 3 zarządy powiatowe, 3 dyrekcje SPZOZ-ów, 3 załogi szpitali i wreszcie 3 grupy mieszkańców - potencjalnych pacjentów.

Żeby przeprowadzić fuzję powiatowych lecznic, dobrze byłoby, gdyby wszyscy mówili jednym głosem. Zadanie jest więc trudniejsze, bardziej skomplikowane.

Nieprzetartym szlakiem
- W historii działania NFZ, czyli od 2003 roku, nie miało jeszcze miejsca połączenie się równorzędnych szpitali. W tym czasie zdarzały się jednak przejęcia jednych podmiotów przez inne - zauważa Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, była wiceminister zdrowia i była prezes Funduszu.

Czy warto iść tym nieprzetartym szlakiem? Czy konsolidacja to teraz właściwy kierunek reformowania niedofinansowanych i zadłużonych szpitali powiatowych?

Marcin Brambor, wicestarosta nowotomyski, prawnik, jeden z inicjatorów przedsięwzięcia, mówi nam, że powodem, dla którego pomysł został podchwycony przez samorządowców z innych powiatów były przypadki podbierania sobie lekarzy i proponowania im coraz wyższych stawek.

- W gronie samorządowców zaczęliśmy zastanawiać się nad ustaleniem wspólnej polityki płacowej. Od słowa do słowa, padł pomysł, żeby pójść o krok dalej i połączyć trzy powiatowe szpitale tworząc jednostkę, którą roboczo nazywam Regionalnym Centrum Zdrowia.

Dodaje: - Wszyscy dopłacamy do szpitali. My dopłaciliśmy 2,8 mln zł, podobnie pozostałe powiaty. Wszyscy borykamy się też z problemami kadrowymi.

Szpitale powiatowe oddalone są od siebie o dwadzieścia kilka kilometrów, wszystkie są w sieci szpitali, mają te same oddziały. Zakresy świadczeń dublują się np. w przypadku oddziałów ginekologiczno-położniczych. W Nowym Tomyślu notują zaledwie 37 porodów miesięcznie - ani to ekonomicznie uzasadnione, ani bezpieczne (kadra medyczna zatraca umiejętności).

- W to miejsce można by utworzyć inny oddział. Chcemy zaoferować dodatkowe usługi specjalistyczne, rezygnując ze świadczeń, które w konkretnym szpitalu są nierentowne - zapowiada Marcin Brambor i zaznacza, że trzeba będzie zlecić niezależnej instytucji obiektywną analizę, co i gdzie należałoby zlokalizować i jakie będą skutki finansowe. - Musimy przecież mieć mocne argument dla rad powiatów. Najwcześniej pierwsze działania mogą być podjęte we wrześniu w formie uchwał intencyjnych rad powiatów - wyjaśnia.

Czy szpitale subregionalne to przyszłość?
Najważniejsze argumenty już zostały przedstawione. Pod patronatem Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zorganizowano niedawno konferencję nt. sytuacji służby zdrowia, w której oprócz zarządów poszczególnych powiatów uczestniczyli również dyrektorzy szpitali.

- Płynął z niej podstawowy wniosek - współpraca jest niezbędna. Na poziomie starostów i zarządów powiatów doszliśmy do przekonania, że stworzymy na zachodzie Wielkopolski Regionalne Centrum Zdrowia - relacjonuje wicestarosta nowotomyski i wskazuje na oszczędności wynikające z połączenia. Są to m.in. możliwość dokonywania grupowych zakupów, stworzenie wspólnej sterylizatorni, łatwiejszy dostęp do środków na inwestycje.

''Wśród najważniejszych korzyści wymienia się - prócz efektów ekonomicznych - przede wszystkim wzrost jakości usług, zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców powiatów czy wreszcie możliwości stabilnego rozwoju systemu ochrony zdrowia. Marzeniem lokalnych samorządowców jest bowiem, by mieszkańcy na terenie trzech powiatów mogli otrzymać specjalistyczne wsparcie i pomoc na takim poziomie, aby nie musieli wyjeżdżać do innych szpitali'' - można przeczytać na stornie powiatu nowotomyskiego.

We wspomnianej konferencji uczestniczył Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich i Związku Miast Polskich. Chwali oddolną inicjatywę zarządów powiatów i podkreśla, że jest ona warta powielania.

- To prawda, że asumptem były problemy kadrowe. Ale trzeba patrzeć na sprawę nie tylko z punktu widzenia zarządzania kryzysem, ale także z szerszej perspektywy - to jest racjonalne dostosowanie się do tego, co stanie się w przyszłości. Na przetrwanie i rozwój będą miały szanse większe jednostki - szpitale subregionalne, tzn. takie, które mogą zapewnić świadczenia dla co najmniej dla 150 tys. mieszkańców. Zrobiłem analizę, z której wynika, że w najbliższych latach w tych trzech powiatach przybywać będzie mieszkańców, przy czym zmieni się struktura wiekowa - informuje nas Marek Wójcik.

Jak wynika z danych GUS, powiat nowotomyski ma ponad 75 tys. mieszkańców, grodziski prawie 52 tys., a wolsztyński - ponad 57 tys. Regionalne Centrum Zdrowia zapewniałoby więc bezpieczeństwo zdrowotne 184 tys. mieszkańców.

Warto obserwować pionierów
- W przypadku dwóch lub więcej placówek, które podejmują decyzję o połączeniu się w jeden podmiot, to z pewnością pomysł na wzmocnienie tych dziedzin, w których dany szpital czuje się ''pewniej''. Nowy podmiot, w skład którego wchodzą zainteresowane połączeniem szpitale, może dzięki temu stać się bardziej konkurencyjny w stosunku do innych placówek. Dlatego fuzja, jako pomysł na pewnego rodzaju wyspecjalizowanie się każdego z połączonych szpitali, może mieć korzystny wpływ na jakość udzielanych pacjentom świadczeń - komentuje plan samorządowców Agnieszka Pachciarz.

Zastrzega jednak: - Musimy pamiętać, że fuzji między takimi placówkami nie należy traktować jako pomysłu na zwiększenie wartości umowy z publicznym płatnikiem.

Agnieszka Pachciarz ocenia również efekty podobnych działań (łączenia bądź przejmowania szpitali).

- Ostatnio, przed wejściem w życie tzw. sieci szpitali w 2017 roku, Szpital Kardiologiczno - Rehabilitacyjny w Kowanówku stał się częścią Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Połączenie to było szansą dla ''Kowanówka'' na wejście do ''sieci'' i możliwość udzielania świadczeń w ramach umowy z NFZ - przypomina.

- Mamy też działania polegające na zmianie zakresu działania i wyspecjalizowaniu się w dziedzinie, w której szpital jest lub ma szansę być bardzo dobry. Np. szpital w Wyrzysku (jeden z dwóch szpitali w powiecie pilskim) zaprzestał działania w zakresie ginekologiczno-położniczym, a znakomicie rozwinął rehabilitację neurologiczną. Z kolei Szpital Neuropsychiatryczny w Kościanie zrezygnował z oddziału neurologicznego, w którym nie miał pododdziału udarowego, a rozwinął leczenie uzależnień. Zatem mamy bardzo dobre przykłady zmian zakresu działalności w Wielkopolsce z pożytkiem dla pacjentów i przy wsparciu NFZ. W wymienionych przypadkach nie mówimy jednak o połączeniu równorzędnych podmiotów - zastrzega szefowa WOW NFZ.

Nie ulega wątpliwości, że ewentualne połączenie szpitali powiatowych napotka na wiele przeszkód: organizacyjno-prawnych, finansowo-ekonomicznych, politycznych, psychologiczno-społecznych, ambicjonalnych i innych. Nie jest powiedziane, że plan się powiedzie. Warto jednak śledzić działania samorządowców z Wielkopolski, bo tworzenie szpitali o subregionalnym zasięgu wydaje się być procesem, który czeka całe polskie szpitalnictwo.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze