Pielęgniarkom podwyżki się nie należą? Pielęgniarz przyznaje: nie ma przekonujących argumentów

Autor: Katarzyna Gubała • Źródło: Rynek Zdrowia   • 27 sierpnia 2021 07:09

Podwyżki dla pielęgniarek? - Co komunikuje związek zawodowy pielęgniarek w tej sprawie? "Jest nas mało, więc musimy zarabiać więcej". To ma być argument? - komentuje Mariusz Mielcarek, pielęgniarz, wydawca portalu dla pielęgniarek.

Pielęgniarkom podwyżki się nie należą? Pielęgniarz przyznaje: nie ma przekonujących argumentów
Wynagrodzenia pielęgniarek od lat budzą ogromne kontrowersje - są po prostu zbyt niskie Fot. AdobeStock
  • Poparcie dla podwyżek dla pielęgniarek zależy od naszych osobistych doświadczeń, a te nie zawsze są dobre - mówi pielęgniarz Mariusz Mielcarek
  • Wynagrodzenia pielęgniarek są tak różne, że nie można powiedzieć nic konkretnego, a na pewno nie to, że pielęgniarka w Polsce zarabia średnio 6,5 tys. złotych, bo to są bzdury kompletne - wskazuje
  • Wciąż nie ma przekonywujących argumentów na to, że pielęgniarki powinny zarabiać więcej - zaznacza
  • Argumenty Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych są nietrafione - dodaje

Pielęgniarkom podwyżki się nie należą?

Nasz ubiegłotygodniowy tekst pod prowokacyjnym tytułem: Lekarzom i pielęgniarkom podwyżki się nie należą. Rząd przekonał do tego Polaków wywołał falę komentarzy. W związku z tym o ocenę dlaczego, tak trudno medykom przekonać Polaków do swoich racji, poprosiliśmy przedstawiciela tego środowiska. 

Sprawdź: Ile powinna zarabiać pielęgniarka? "Więcej ma fryzjer i ogrodnik"

***

O tym, ile zarabiają pielęgniarki i czy podwyżki się im należą - rozmawiamy z Mariuszem Mielcarkiem, pielęgniarzem, specjalistą w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej terapii, wydawcą portalu dla pielęgniarek.

Rynek Zdrowia: Jeden publicystów wyraził zdanie, że rządowi udało się przekonać społeczeństwo, że niski poziom usług publicznych jest związany z bardzo złą jakością pracowników, którzy są w tym sektorze zatrudnieni. Dotyczy to nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek. A jeśli ta jakość jest zła, to możemy myśleć, że podwyżki płac im się nie należą. Czy Pan się z tym zgadza?

Mariusz Mielcarek: Niestety zbyt duża liczba Polaków ma złe wrażenia ze spotkań z ochroną zdrowia, również z pielęgniarkami. Weźmy za przykład kwestię dotarcia do POZ w czasie pandemii. Przychodnie lekarzy rodzinnych zamknięto, a lekarze wysyłali na pierwszy front pielęgniarki. To one musiały otworzyć drzwi albo odbierać telefony i tłumaczyć ludziom, dlaczego nie mogą wejść do środka. Na pielęgniarki wylał się hejt. Podobnie było w szpitalach.

Inna sprawa - trzeba być uczciwym, że pielęgniarki różnie się zajmują pacjentami i różnie się do nich odnoszą. Część pacjentów ma złe doświadczenia. Więc przez pryzmat takich spotkań, ktoś może się zastanawiać, dlaczego mam się upominać o wyższe wynagrodzenie dla pielęgniarek skoro one tak mnie potraktowały. Po drugiej stronie są doświadczenia dobre - wtedy wyzwala się w nas myślenie: ciężko pracują, to naprawdę odpowiedzialna, wymagająca praca, pielęgniarki powinny więcej zarabiać.

Czytaj również: Krystyna Ptok o strajku medyków: "System jest coraz bardziej niebezpieczny dla pacjentów"

Rynek Zdrowia: Jest Pan aktywnym zawodowo pielęgniarzem pracującym w szpitalu. Czy Pana zdaniem pielęgniarki, pielęgniarze, położne powinny zarabiać więcej? A jeśli więcej, to o ile?

Mariusz Mielcarek: - Gdy teraz do Polski chce przyjechać ukraińska pielęgniarka i pyta mnie, ile zarobi w Polsce, to odpowiadam jej: nie wiem. Stawki wynagrodzeń są tak różne, że nie można powiedzieć nic konkretnego, a na pewno nie to, że pielęgniarka w Polsce zarabia średnio 6,5 tysięcy złotych, bo to są bzdury kompletne.

Ja pracuję w szpitalu covidowym przez 350 godzin w miesiącu. 350 godzin to dwa etaty, więc jeśli mówimy o zarobku na etacie pielęgniarskim, to muszę moje zarobki od razu podzielić na pół, a potem o jedną trzecią, bo jestem na umowie kontraktowej. To jest moja prawda.

Pielęgniarka w przychodni w małej miejscowości przyniesie ''na rękę'' 2,3 tys. zł i powie: zarabiam beznadziejnie. I to też będzie prawda o zarobkach pielęgniarek. Różnice w ich uposażeniach są kolosalne. Zwłaszcza w przypadku pielęgniarek po liceach medycznych - tu mogą one sięgać nawet 45 proc.

Jeśli młoda pielęgniarka, która zaczyna pracę, jest wdrażana do niej przez pielęgniarki, które pracują w placówce przez 20, 30, 40 lat - i ona zarabia więcej niż one, to jest to absurdalny pomysł. Nie ma tu prostej odpowiedzi, oprócz tej, że każdy z nas, ludzi, chce zarabiać więcej.

Jeżeli chodzi o brak poparcia dla podwyżek pielęgniarek, to gdy swojego czasu strajkowali nauczyciele i nie stawili się w pracy, pielęgniarki narzekały tylko, że nie mają z kim zostawić dziecka. I lał się hejt na nauczycieli. Nie było życzliwego spojrzenia środowiska pielęgniarskiego na żądania tamtej grupy zawodowej. Czy możemy zatem oczekiwać wsparcia naszych żądań płacowych ze strony nauczycieli?

W Polsce uwielbiamy slogany, np. nauczyciel nic nie robi i jeszcze ma dwa miesiące wolnego. To totalna bzdura, bo mam nauczycieli w rodzinie i wiem, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Z drugiej strony pielęgniarki od nauczycieli mogą usłyszeć, że to one nic nie robią, tylko kawę piją i plotkują, a pacjenci są bez opieki. Ta kwestia dotyczy nie tylko pielęgniarek i nauczycieli, ale wielu innych grup zawodowych.

Sprawdź: Psychiatria w tarapatach. Trzy pielęgniarki odeszły, siedem jest na zwolnieniu

Rynek Zdrowia: - Jak zatem pielęgniarki mają wznieść się ponad to i przeforsować wzrost wynagrodzeń i poparcie dla swoich działań?

Mariusz Mielcarek: - Przede wszystkim nie ma przekonywujących argumentów na to, że pielęgniarki powinny więcej zarabiać. Zwróćmy uwagę na to, co komunikuje związek zawodowy pielęgniarek: nas jest mało, więc musimy więcej zarabiać. To ma być argument?

Związek zawodowy powinien przedstawiać zawód pielęgniarki w taki sposób, aby nikt nie miał wątpliwości, że pielęgniarka to profesjonalista, że ponosi ogromną odpowiedzialność, że powinna pracować na jednym etacie i musi być wypoczęta i skoncentrowana. Tymczasem przez ostatnie lata słyszymy od związku pielęgniarek argumenty, że pielęgniarek jest mało, są przemęczone, w wieku przedemerytalnym, umierają zbyt młodo oraz że są słabo wynagradzane.

Czytaj także: Pielęgniarki oburzone podwyżkami dla polityków. Ptok: "Może chcą nas upodlić"

Rynek Zdrowia: - Warto zauważyć, że w tej 260-tysięcznej grupie polskich pielęgniarek jest pielęgniarka po liceum medycznym, pracująca w powiatowym szpitalu, który jest największym pracodawcą w jej regionie oraz np. młoda pielęgniarka pracująca w nowoczesnym specjalistycznym szpitalu w wielkim mieście. Zatem pod hasłami ‘’wynagrodzenia pielęgniarek’’ czy ‘’warunki pracy pielęgniarek’’ kryją się bardzo różne realia.

Mariusz Mielcarek: - Tak, i czasem zapominają o tym albo nie dostrzegają tego same pielęgniarki. Zdarza się, że pielęgniarki piszą, że idą do DPS pracować po 20 zł za godzinę, a odpowiada im hejt koleżanek, że się poniżają, sprzedają, że brakuje im godności zawodowej.

Ale przecież dla pielęgniarki, która pracuje w szpitalu powiatowym i obok ma DPS, w którym może dorobić 100 godzin, tj. 2000 zł - to naprawdę sporo dla domowego budżetu. Czy można ją krytykować, że poszła tam pracować za 20 zł za godzinę? To jej miasteczko, wszyscy ją tam znają i doceniają jej pracę również w tym miejscu.

Rynek Zdrowia: - W dyskusji o wynagrodzeniach pielęgniarek pojawia się też słynne 6,5 tys. zł Adama Niedzielskiego. Według ministra zdrowia z ankiet wynikało, że tyle miała zarabiać średnio przed pandemią polska pielęgniarka.

Mariusz Mielcarek: - 6,5 tysiąca złotych to już prawie legenda, ale jest w niej ziarno prawdy.

Czytaj też: Niedzielski o strajku medyków: To nie te czasy, kiedy medycy zarabiali mało

Problem w tym, że minister Niedzielski wysłał do 600 zakładów leczniczych, które są szpitalami, ankiety, w których miały one podać wynagrodzenia za styczeń 2020 r. Dostał odpowiedzi z 10 proc. zakładów. Jakie zakłady chętniej mu odpowiedziały? Można przypuszczać, że te lepiej zarządzane i lepiej zarabiające. Jeśli w tych 10 proc. odesłanych ankiet jest 90 proc. klinik i instytutów z dużych miast - to wyszła taka suma.

Minister zdrowia powinien zebrać ankiety od wszystkich szpitali i przeanalizować zarobki w różnych rodzajach placówek albo nie wysyłać żadnych ankiet i zwrócić się o twarde dane do NFZ, który płaci szpitalom za świadczenia.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oburza się, ponieważ minister Niedzielski powiedział, że pielęgniarki zarabiają 6,5 tys. zł albo że zarabiają już nie takie małe pieniądze. Ale czy OZZPiP przekazał rzetelną informację do mediów o tym, ile zarabiają pielęgniarki?

Gdybym był przewodniczącym związku, zadzwoniłbym do 50 szpitali w Polsce i poprosił po 20 pielęgniarek z każdego z nich o paski z zarobkami. Potem podzieliłbym je na szpitale powiatowe, wojewódzkie, specjalistyczne i wyliczył dokładnie, ile zarabiają pielęgniarki w tych placówkach. Gdyby przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok zebrała takie dane, mogłaby usiąść przed kamerami i powiedzieć: mam tu paski 1000 pielęgniarek z 50 szpitali i wychodzi na to, że rząd kłamie.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum