Pielęgniarki z Wyszkowa nie dostały podwyżek. Obietnice przy porozumieniu były falstartem?

Autor: PAP, RZ/Rynek Zdrowia • • 17 września 2015 14:50

Pielęgniarki z Wyszkowa twierdzą, że porozumienie z dyrekcją szpitala nie jest realizowane i, że nie dostały podwyżek. W Sejmie zorganizowano z nimi konferencję prasową. Wcześniej w mediacje pomiędzy dyrekcją szpitala a pielęgniarkami zaangażował się sam minister zdrowia prof. Marian Zembala, doprowadzając do podpisania porozumienia.

Pielęgniarki z Wyszkowa nie dostały podwyżek. Obietnice przy porozumieniu były falstartem?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

W czwartek (17 września) w Sejmie poseł Henryk Kowalczyk (PiS) zorganizował konferencję prasową z udziałem pielęgniarek ze szpitala powiatowego w Wyszkowie.

Przewodnicząca tamtejszego związku zawodowego pielęgniarek Jadwiga Pyt powiedziała, że zgodnie z podpisanym w czerwcu porozumieniem miały one otrzymać 700 zł podwyżki do wynagrodzenia zasadniczego.

31 sierpnia dyrekcja szpitala zaprosiła pielęgniarki na spotkanie, by - jak przekazywała Pyt - "po raz kolejny pochylić się nad treścią tego porozumienia". 

- Na takie spotkanie nie mogłyśmy pójść, ponieważ dopuściłybyśmy do kolejnych negocjacji nad tym porozumieniem - wyjaśniała i przyznała, że dyrekcja ponowiła zaproszenie 7 września, jednak z niego również nie skorzystały.

Co obiecał minister?
Pielęgniarki powiedziały, że we wrześniu nie otrzymały oczekiwanych podwyżek.

- Pan minister zdrowia Marian Zembala, kiedy do nas przyjechał do Wyszkowa, zapewniał mnie, że podpis ministra pod takim dokumentem jest największą gwarancją tego porozumienia  - mówiła Pyt.

Podczas ubiegłotygodniowej (1o września) manifestacji pielęgniarek w Warszawie pielęgniarki z Wyszkowa zwróciły się do ministra zdrowia z prośbą o pomoc.

W piśmie datowanym na 14 września br. kierowanym do Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych w Wyszkowie dyrektor szpitala Cecylia Domżała oświadczyła, że uchyla się od skutków prawnych jednego z zapisów porozumienia, w którym zobowiązała się do podwyższenia wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek o 700 zł.

Dyrektor wyjaśnia, że podpisując porozumienie, była przekonana, że na obiecaną podwyżkę będzie składało się 300 zł finansowane przez szpital i 400 zł, które będą zapewnione przez "rozwiązania prawne przygotowywane w Ministerstwie Zdrowia".

Szpital nie ma pieniędzy
Domżała dodaje, że dotychczas rozwiązania te nie weszły w życie, a szpital nie dostał pieniędzy, które umożliwiłyby sfinansowanie podwyżki w wysokości zapowiadanej w porozumieniu.

Jednocześnie dyrektor zapewnia, że podwyższenie wynagrodzenia o 300 zł, które miał zapewnić szpital, "jest nadal aktualne i realizowane".

- Gdyby nie osobiste i publiczne zapewnienia ministra zdrowia o szybkim wdrożeniu rozwiązań prawnych finansujących 400 zł miesięcznej podwyżki dla pielęgniarek, nigdy bym takiego porozumienia nie podpisała, ponieważ przerasta ono możliwości finansowe Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wyszkowie - dodaje Domżała.

Tego nie było w porozumieniu
Komentując pismo dyrekcji szpitala Pyt podkreśliła, że pielęgniarki oczekują pełnej kwoty obiecanych podwyżek.

- Nie ma takich zapisów w porozumieniu, że to ministerstwo jest odpowiedzialne za te pieniądze. Płatnikiem naszym bezpośrednim jest dyrekcja szpitala i dyrekcja szpitala takie porozumienie z nami spisała. Oczekujemy tej wypłaty - mówiła Pyt.

 - Szpital wyszkowski stoi na krawędzi strajku, jeśli pielęgniarki będą nadal tak lekceważone, jak było do tej pory - mówił poseł Kowalczyk i apelował do ministra zdrowia, aby "dopilnował porozumienia, które sam podpisał".

- Minęły już trzy miesiące i oprócz tych jednorazowych wypłat, które w porozumieniu zostały zawarte, niestety stabilnych rozwiązań nadal nie ma - dodał poseł.

W czerwcu w Szpitalu Powiatowym w Wyszkowie (woj. mazowieckie) odbył się strajk płacowy pielęgniarek. Kilka przedstawicielek związku zawodowego zostało zwolnionych dyscyplinarnie. W rozmowy między pielęgniarkami a dyrekcją szpitala włączył się minister zdrowia prof. Marian Zembala.

21 czerwca pielęgniarki poinformowały o podpisaniu porozumienia, w wyniku którego m.in. cofnięto wypowiedzenia dyscyplinarne, a także zapowiedziano podwyżki.

Do protestu pielęgniarek w Wyszkowie doszło w czasie, gdy rozmowy w sprawie ogólnokrajowych podwyżek dla pielęgniarek reprezentujące je OZZPiP oraz NIPiP toczyły z resortem od miesięcy.

O podwyżkach tylko centralnie
Jako niedawno podkreślał minister Marian Zembala (wypowiedź z 3 września - red.), sam zaproponował na początku swojego urzędowania rozwiązania "nie tylko łagodząc jako mediator strajk pielęgniarek w Wyszkowie, ale określając potrzebę podwyżki dla pielęgniarek w kraju na poziomie możliwym do zrealizowania, czyli średnio o 300 zł, ze zróżnicowaniem, w zależności od doświadczenia, umiejętności i kompetencji".

Minister podczas ogólnopolskiego protestu pielęgniarek i położnych w czwartek (10 września) w Warszawie zaproponował podwyżki dla tej grupy zawodowej o 1600 zł w ciągu czterech lat (4 razy po 400 zł). Z kolei Zarząd Krajowy OZZPiP ogłosił uchwałę ws. rozpoczęcia ogólnokrajowego pogotowia strajkowego.

Protestujące domagały się 1500 zł podwyżki (po 500 zł przez trzy lata) i poprawy warunków pracy. Wśród postulatów OZZPiP jest też m.in. żądanie określenia niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na poszczególnych oddziałach przy kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych z NFZ.

Jak poinformowało portal rynekzdrowia.pl biuro prasowe Ministerstwa Zdrowia, resort nie będzie odnosił się do informacji przekazanych podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie na temat podwyżek dla pielęgniarek z Wyszkowa.

- Planowane są dalsze rozmowy z pielęgniarkami w sprawie podwyżek - podano w biurze prasowym, zaznaczając, że rozmowy dotyczą rozwiązań ogólnokrajowych i toczyć się będą po obu stronach na szczeblu centralnym.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze