Pielęgniarki wyszły ze spotkania ‘’ostatniej szansy’’, bo minister zdrowia kogoś doprosił

Autor: KG • Źródło: Rynek Zdrowia17 maja 2021 20:04

Pielęgniarki z OZZPiP przerwały spotkanie ‘’ostatniej szansy’’ z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

Pielęgniarki wyszły ze spotkania ‘’ostatniej szansy’’, bo minister zdrowia kogoś doprosił
To miało być nasze spotkanie, a minister zdrowia doprosił gości - wskazują przedstawiciele związku pielęgniarek i położnych. Fot. Archiwum
  • 13 maja do posiedzenia Zarządu Krajowego OZZPiP dołączyli minister zdrowia Adam Niedzielski i wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski
  • Ministrowie oczekiwali od pielęgniarek rezygnacji z głoszonych postulatów i stanowisk związanych z poprawą warunków pracy i płacy
  • Wywołało to oburzenie i dezaprobatę strony związkowej
  • Rozmowy w poniedziałek (17 maja) w Ministerstwie Zdrowia pielęgniarki i położne z OZZPiP traktowały jako ''spotkanie ostatniej szansy''

Jak powiedziały po wyjściu z budynku resortu zdrowia w poniedziałek (17 maja) szefowe Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, minister zdrowia ''doprosił'' na spotkanie z pielęgniarkami przedstawicielkę Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) Urszulę Michalską oraz przedstawicielkę NZSS Solidarność Marię Ochman.

- Rzeczywiście w tej konwencji spotykamy się w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, ale to był nasz wniosek o spotkanie. Ustawa o związkach zawodowych gwarantuje nam prawo do spotkań z ministrem konstytucyjnym bez obecności innych związków zawodowych - podnosiła Krystyna Ptok.

Dodała, że przekazała ministrowi zdrowia, iż jeśli się kogoś doprasza do spotkania - to z tymi, z którymi ustalone było spotkanie, należy to uzgodnić.

"Spotkanie nie wniosło niczego dobrego"

- Spotkanie nie wniosło niczego dobrego. Przerwaliśmy je, żeby uzgodnić z Zarządem Krajowym OZZPiP, w jakim kierunku mamy iść. Postanowiłyśmy, że należy przekierować rozmowy dotyczące spraw pielęgniarek i położnych na Radę Dialogu Społecznego - mówiła Ptok. 

Dodała: - Skoro mieliśmy gości w postaci innych związków zawodowych, to należy doprosić do rozmów pracodawców, którzy też mają wiele do powiedzenia, ponieważ do dzisiaj nieznana jest formuła przekazania środków do ogólnej puli kontraktów. Nie znają tego pracodawcy, my tego nie znamy, dlatego obawa, że pielęgniarki, ratownicy medyczni i lekarze te środki będą mieli uszczuplone po 1 lipca. 

Szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zaznaczyła, że "dla pielęgniarek zawsze brakuje pieniędzy" i przypomniała, że "jutro (jest) zarząd krajowy związku". 

Ptok zapytana, czy pielęgniarki, które są w sporach zbiorowych, wycofają się z nich, zaznaczyła, że "ta szansa była dzisiaj". - Jutro w zarządzie krajowym będzie rozmowa. Dziś wszyscy powiedzieli, że należy wyjść z ministerstwa i nie kontynuować rozmów w tej formule - podsumowała. 

Pierwsze spotkanie także zakończone fiaskiem

- Ministrowie zdrowia Niedzielski i Miłkowski oczekują od OZZPiP rezygnacji z postulatów. Związek pielęgniarek postawił szefowi MZ ultimatum - informowała 13 maja Krystyna Ptok.

w tym dniu o godz. 14. do posiedzenia Zarządu Krajowego OZZPiP dołączyli minister zdrowia Adam Niedzielski i wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.

‘- Ministrowie wykazali się zaskakującym niezrozumieniem sytuacji zawodowej pielęgniarek i położnych i w swoich wystąpieniach twierdzili, że oczekują od Związku rezygnacji z dotychczas zgłoszonych postulatów i stanowisk związanych z poprawą warunków pracy i płacy pielęgniarek i położnych. Wywołało to oburzenie i dezaprobatę strony związkowej - mówiła po spotkaniu Krystyna Ptok.

Szefowa OZZPiP wskazała, że największy w Polsce związek zawodowy zrzeszający pielęgniarki i położne ma świadomość, że sytuacja kadrowa pielęgniarskiego środowiska jest dramatyczna, ‘’co stało się jeszcze bardziej widoczne w czasie pandemii". - Nasza grupa zawodowa poniosła największe ofiary - podsumowała. 

Jak wygląda typowy dzień pielęgniarki?

W rozmowie z Jackiem Wykowskim jedna z nich opowiedziała o typowym dniu pracy. Pielęgniarka ma 10-letni staż pracy. Pracuje w dwóch szpitalach. Na onkologii i internie. - Podczas 12 godzin pracy na dyżurze mamy łącznie 30-40 minut, które musimy podzielić na posiłki, załatwienie potrzeb fizjologicznych - wylicza. Dochodzi też psychiczne zmęczenie. - Bywają dyżury w czasie których umiera czterech pacjentów- dodaje.

Ile zarabia? - Ze wszystkimi dodatkami, pracami zmianowymi, nocnymi, świątecznymi - ok. 3600 zł „na rękę” na etacie w jednym szpitalu. Cztery lata temu zarabiałam 2 tys. zł netto – i wówczas to była stawka – powiem wprost – uwłaczająca. Bo jak za to wynająć mieszkanie i przeżyć? Teraz jest lepiej, ale i tak dorabiam. To dodatkowe dyżury medyczne na moim oddziale - opowiada.

Pracuje też na umowę-zlecenie w innym, mniejszym szpitalu, gdzie otrzymuje ok 3500 zł netto. - W sumie zarabiam więc niecałe 8 tys. zł, pracując średnio 230-240 godzin miesięcznie - wylicza.

Co zrobić, by pielęgniarkom i położnym pracowało się lepiej?

O to zapytała wyborcza.pl pielęgniarza i dwie pielęgniarki: Macieja Latosa, Karolinę Zarzycką i Weronikę Nawarę. Na liście ich priorytetów są:

- Uznanie pielęgniarek i pielęgniarzy za partnerów w procesie leczenia
- Pożegnanie się ze stereotypami
- Upoważnienie ich do samodzielnego działania
- Wprowadzenie rezydentury dla pielęgniarek
- Zapewnienie odpowiednich zarobków
- Udostępnienie pomocy psychologa
- Możliwość swobodnego wypowiadania się nt. warunków, organizacji pracy

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum