Pielęgniarki wygrywają w sądzie: szpital ma zapłacić wyrównanie. To pierwszy taki wyrok

Autor: oprac. ML • Źródło: Rynek Zdrowia/Rzeczpospolita.pl08 grudnia 2022 15:30

Sąd Rejonowy w Łomży nakazał szpitalowi "dopłacić" do pensji pielęgniarkom z tytułem magistra i specjalizacją. Takie żądanie wysunęło 36 pań ze szpitala w Wysokiem Mazowieckiem - pisze Rzeczpospolita. Wyrok jest nieprawomocny.

Pielęgniarki wygrywają w sądzie: szpital ma zapłacić wyrównanie. To pierwszy taki wyrok
Pielęgniarki i położne przed zmianą ustawy w lipcu protestowały pod Sejmem RP. Fot. PAP/Albert Zawada
  • 36 pielęgniarek wniosło pozwy do sądu, dochodząc zapłaty 500 zł do wypłaty za lipiec
  • W 18 przypadkach sąd nakazał wypłatę tej kwoty pod rygorem natychmiastowej wykonalności, a wyroki zapadły bez rozprawy - pisze Rzeczpospolita
  • Szpital w Wysokiem Mazowieckiem będzie składał odwołanie

18 wyroków na korzyść pielęgniarek specjalistek

Rzeczpospolita.pl przywołuje wyrok Sądy Rejonowego w Łomży (Sygnatura akt: IV P-upr 63/22). 36 pielęgniarek ze szpitala w Wysokiem Mazowieckiem zwróciło się do Temidy z pozwem przeciwko Szpitalowi Rejonowemu, który po wejściu w życie zmian w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach nie wypłaca pracownicom zgodnego z regulacjami wynagrodzenia. Zażądały dopłaty do lipcowej pensji.

Póki co sąd bez przeprowadzenia rozprawy przyznał racje połowie z 36 pielęgniarek, które zaskarżyły sprawę do sądu. szpital chce się odwoływać.

"Płace w szpitalach nie są ustalane w sposób sprawiedliwy, nie zależą bowiem od okoliczności obiektywnych, takich jak wykształcenie, staż pracy czy doświadczenie. Pracodawcy dowolnie przyporządkowują pracowników do grup zawodowych. Na ich decyzje wpływa w głównej mierze sytuacja finansowa. Tak nie powinno być w państwie prawa" - pisze Rzeczpospolita powołując się na uzasadnienie wyroku sądu.

Przypisane do siódmej grupy

Poszło o wynagrodzenie zasadnicze. Pielęgniarki pracują w szpitalu w Wysokiem Mazowieckiem jako specjalistki. Mają tytuł magistra i specjalizację, np. z zakresu pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki.

Do momentu wejścia w życie zmian w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia, czyli do 1 lipca, były zaszeregowane w siódmej grupie zawodowej. Do tej grupy zaliczane były właśnie pielęgniarki z tytułem magistra, które uzyskały tytuł specjalisty.

"Szpital w zeszłym roku przesłał do NFZ wykaz pracowników wraz z wymaganymi kwalifikacjami. Powódki zostały w nim wyszczególnione jako osoby z tytułem magistra i specjalizacją. Wtedy jednak NFZ wypłacał środki na wynagrodzenie konkretnego pracownika. Obecnie, kiedy przekazywane przez NFZ środki nie są już przypisane do konkretnego pracownika, okazuje się, że pracodawca wymaga od pielęgniarek niższych kwalifikacji. W ten sposób chce uniknąć znacznych podwyżek pensji" - tak na łamach Rzeczpospolitej wyjaśnia sytuację Teresa Kaczyńska-Kochaniec, adwokat reprezentujący pracownice szpitala.

Nie było zmiany na "papierze"

W lipcu, gdy nowe regulacje weszły w życie, szpital z pracownicami nie zawarł żadnego porozumienia zmieniającego warunki płacy, pielęgniarki nie otrzymały również wypowiedzeń zmieniających i nadal są specjalistkami. Ich status w lipcu regulowany był zatem przez rozporządzenie ministra zdrowia "w sprawie kwalifikacji wymaganych od pracowników w podmiotach leczniczych na stanowisku „specjalista pielęgniarka” - posiadały tytuł magistra na kierunku pielęgniarstwo i miano specjalisty. Zatem, jak zawyrokował sąd, takie pielęgniarki powinny być szeregowane od lipca w drugiej grupie.

 - Wynagrodzenie powinno być więc ustalane przy użyciu współczynnika 1,29. Jednak we wrześniu szpital przedstawił pracownicom aneksy do umów o pracę, na podstawie których zostały zaszeregowane do piątej grupy zawodowej. W rezultacie do obliczania ich wynagrodzenia zastosowano mniej korzystny współczynnik 1,02 - pisze Rzeczpospolita.pl. Sąd uznał argumenty pielęgniarek domagających się wyrównania pensji,  powołując się na to, że pracodawcy "wymagają na danym stanowisku niższych kwalifikacji niż posiadane przez zatrudnionych. A to wypacza sens ustawy" - zaznacza dziennik.

- Sąd podkreślił, że kwalifikacje grupy siódmej z poprzedniego załącznika i grupy drugiej z obecnego są zbieżne. Pracodawca nie mógł zatem zakwalifikować powódek do innej kategorii, przewidującej odmienne wynagrodzenie, w inny sposób niż poprzez wypowiedzenie lub porozumienie zmieniające. Przedstawione im aneksy nie spełniają tych kryteriów. Nie ma w nich bowiem mowy o tym, że następuje zmiana warunków pracy i płacy. Sąd podkreślił też, że wypowiedzenie zmieniające musi być uzasadnione. A szpital uzasadnienia nie przedstawił - podsumowuje Rzeczpospolita.pl.

Wyrok nieprawomocny. Szpital złoży odwołanie

Szpital broni swoich racji i zamierza złożyć odwołanie. Jak stwierdza dyrektor szpitala Bożena Grotowicz na łamach Rzeczpospolitej, "ustawa nałożyła na pracodawców obowiązek zaszeregowania pracownika do konkretnej grupy i wpisanie tego do umowy o pracę"

- Dokonaliśmy tej czynności zgodnie z wytycznymi ministra zdrowia, wpisując kategorię wykształcenia wymaganego na danym stanowisku, a nie posiadanego. W ubiegłym roku takiego obowiązku nie było. Wymóg posiadania tytułu magistra i jednocześnie specjalisty jest na nielicznych stanowiskach pielęgniarskich – tłumaczy w rozmowie z Rzeczpospolitą Bożena Grotowicz. Sprawę komentuje również Agnieszka Olchin, przewodnicząca regionu podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Mówi, że problem jest powszechny. Szpitale nagminnie płacą pielęgniarkom wg wymaganych, a nie posiadanych kwalifikacji.

 



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze