Pielęgniarki i położne o uporczywym niestosowaniu ustawy. "To bulwersujący proceder"

Autor: oprac. ML • Źródło: Rynek Zdrowia21 grudnia 2022 15:10

Przepisy Ustawy nie dają podstaw do tego, aby pracownikom, z których kwalifikacji do tej pory pracodawcy korzystali, dokonywać wypowiedzeń warunków pracy i płacy oferując pracę na innym stanowisku za wynagrodzeniem bez uwzględnienia podniesionych kwalifikacji - brzmi stanowisko Naczelnej Izby Pielęgniarek i  Położnych.

Pielęgniarki i położne o uporczywym niestosowaniu ustawy. "To bulwersujący proceder"
Nagminne wypowiedzenia warunków pracy płacy bulwersują NRPiP. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
  • Pracodawcy nadgminnie wręczają wykształconym pielęgniarkom i położnym wypowiedzenia warunków pracy i płacy
  • Ma to związek z  ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, w nowym brzmieniu od 1 lipca 2022 roku
  • W ustawie powstała "furtka" w postaci wprowadzenia kwalifikacji "wymaganych", a nie zaś posiadanych przez pracowników placówek medycznych. W obliczu szukania oszczędności pracodawcy "deprecjonują" kwalifikacje posiadane przez pielęgniarki  i położne, zmieniając im kategorie zaszeregowania
  • Z takim podejściem nie zgadza się od początku Naczelna Rada Pielęgniarek  i Położnych. Przyjęła w tej sprawie oficjalne, obszerne stanowisko
  • Do sądów trafiaja pozwy. Jeden z nieprawomocnych wyroków rozstrzygnął na korzyść skarżących pielęgniarek

Kwalifikacje "wymagane", "posiadane" już niekonieczne

Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, wprowadzona w życie 1 lipca, dała dyrektorom szpitali i przychodni możliwość ustalenia poziomu wynagrodzenia zgodnie z wymaganymi, a nie posiadanymi kwalifikacjami.

Wielu z nich z tej prawnej furtki skorzystało po tym, gdy okazało się, że przekazane im przez Narodowy Fundusz Zdrowia dodatkowe pieniądze to o wiele za mało, żeby nie tylko zrealizować podwyżki wynagrodzeń, ale także poradzić sobie z inflacją, bieżącymi kosztami utrzymania, cenami energii, środków czystości itp.

- Deprecjonowanie naszych kwalifikacji niekorzystnie odbije się na zainteresowaniu wykonywaniem zawodu pielęgniarki i położnej - alarmowała niedawno Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych przypominając, że w systemie jest 5 pielęgniarek na 1000 mieszkańców czyli dwa razy mniej, niż wynosi średnia unijna. Małas prognozowała, że obecny stan prawny może wywołać ponowny ogromny exodus dobrze wykształconej kadry za granicę, bo iw Polsce są ogromne braki. Przypominała też, że w Polsce obowiązują minimalne normy zatrudnienia.

Mocne stanowisko pielęgniarek i położnych

Do Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych  napływają skargi i informacje o działaniach pracodawców, które polegają na wręczaniu wypowiedzeń warunków pracy i płacy pracownikom. Chodzi o to, że w umowach o pracę powinno być jasno wskazane, do jakiej grupy zaszeregowania przyporządkowane jest ich stanowisko pracy.

W przypadku, gdy strony nie doszły ze sobą do porozumienia w tej sprawie, pracodawcy wręczają pielęgniarkom i położnym wypowiedzenia zmieniające warunki zatrudnienia i płacy.

Zatrudnionym dotychczas na stanowiskach magister pielęgniarstwa ze specjalizacją, magister położnictwa ze specjalizacją albo na stanowiskach pielęgniarka specjalista albo położna specjalista oferuje się stanowisko pracy pielęgniarka lub położna z jednoczesną zmianą zakresu obowiązków, lub pozostawiając z tym samym zakresem.  Jak pisze dzisiejsza Rzeczpospolita, sytuacja dotyczy ok. 30 proc. szpitali. A miały to być dla wszystkich, jak je określa resort zdrowia, historyczne podwyżki.

"Do końca czerwca nasze kwalifikacje były uznawane – zarówno wykształcenie magisterskie, jak i specjalizacja. Otrzymywałyśmy 5400 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego. Od pierwszego lipca z takimi kwalifikacjami powinnyśmy otrzymywać 7300 zł wynagrodzenia. Dyrekcja wypłaca nam jednak 5700 zł – mówi Izabela Parzych ze związków zawodowych działających w szpitalu wojewódzkim w Jastrzębiu Zdroju, cytowana przez dzisiejszą Rzeczpospolitą.  

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przygotowała oficjalne stanowisko.

- Przepisy Ustawy nie dają podstaw do tego, aby pracownikom, z których kwalifikacji do tej pory pracodawcy korzystali, dokonywać wypowiedzeń warunków pracy i płacy oferując pracę na innym stanowisku za wynagrodzeniem bez uwzględnienia podniesionych kwalifikacji. Powyższe działania nie wytrzymują krytyki - czytamy w oficjalnym dokumencje NRPiP.

Jak ostrzega Rada, konsekwencje takich posunięć "mogą być daleko idące zarówno dla pacjentów, jak i dla osób, które podejmują decyzje o wyborze zawodu pielęgniarki, położnej, a tym samym dla nas wszystkich, bo każdy z nas wcześniej czy później stanie się pacjentem – zarządzający podmiotami leczniczymi także".

Magister to magister, posiada kwalifikacje

W opinii NRPiP takie działania świadcza o tym, że "pracodawca zamierza nie tylko zdegradować kadrę medyczną, ale także odebrać pacjentom możliwość opieki nad nimi przez personel zgodnie z posiadanymi kompetencjami".

- Taki stan rzeczy doprowadzi w szybkim tempie do ogromnego kryzysu w opiece nad pacjentami, przyczyni się także bezpośrednio do braku motywacji kadry pielęgniarskiej, położniczej do podnoszenia kwalifikacji. Zdobywanie wiedzy i umiejętności przez pielęgniarki, położne stanie się nieopłacalne, nieatrakcyjne, wręcz zbędne, a zarządzający podmiotami leczniczymi staną się ofiarami własnych decyzji na skutek ciążącej na nich odpowiedzialności karnej, cywilnej i zawodowej - ostrzegają pielęgniarki i położne z Rady, które
sprzeciwiają się "uporczywemu niestosowaniu Ustawy". Określają go mianem "bulwersującego procederu", wyrazem braku odpowiedzialności za pacjentów i personel medyczny.

Uzasadnienie w przepisach międzynarodowych

Argumenty przemawiające za racjami pielęgniarek i położnych NRPiP znajduje m.in. w ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej. Stwierdza ona, że  „pielęgniarka i położna mają obowiązek stałego aktualizowania swojej wiedzy i umiejętności zawodowych oraz prawo do doskonalenia zawodowego w różnych rodzajach kształcenia podyplomowego”. Ponadto, jak wskazuje NRPiP zgodnie z ratyfikowana przez Polske Konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy Polska jest zobowiązana do podjęcia niezbędnych kroków w celu zapewnienia personelowi pielęgniarskiemu:

  • wykształcenia i wyszkolenia odpowiadającego wykonywanym funkcjom oraz
  • warunków zatrudnienia i pracy, w tym również perspektyw zawodowych
    i wynagrodzenia, które umożliwiałyby przyciągnięcie personelu do tego zawodu i pozostanie w nim.

Przepisy te Polska ratyfikowała ponad 40 lat temu.

- Należy zatem zadać retoryczne pytanie: Czy obecne działania zarządzających podmiotami leczniczymi są zgodne z powziętymi przez Państwo Polskie zobowiązaniami cztery dekady temu? - pyta NRPiP, która powołuje sie również na regulacje prawa europejskiego, zakładające obowiązek edukacji ustawicznej: Europejską Kartę Społeczną Rady Europy,  Europejskie porozumienie w sprawie szkolenia i kształcenia pielęgniarek oraz Kartę Praw Podstawowych Pracowników i Traktat z Maastricht.

W związku z tym pielęgniarki i położne z Izby działanie w postaci wręczania wypowiedzeń warunków pracy i płacy wykształcomym pracownikom przez pracodawców, powołujących się na to, że kształcenie jest wyłącznie wolą pracownika, a nie wymaganiem pracodawcy, traktują w "kategorii ciekawostki". Bo obliguje je do ksztalcenia również przyrzeczenie zawodowe, a pracodawcy zgodnie z praem pracy mają obowiązek ułatwiac pracownikom podnoszenie kwalifikacji.

- W sytuacji, gdy pracodawca korzystał już z wyższych kwalifikacji zawodowych pracownika, nie może następnie skutecznie twierdzić, że nie są już one potrzebne, ponieważ postanowił zmienić zakres obowiązków pracownikowi. Jest to czynność dokonana jedynie dla pozoru,
w celu wywołania określonych skutków prawnych, tj. przyznania niższego niż należne wynagrodzenia minimalnego na podstawie Ustawy. Tymczasem pozorna czynność jest nieważna na mocy art. 83 Kodeksu cywilnego - wskazuje Rada, apelując o "zaprzestanie praktyk poszukiwania rozwiązań w celu niestosowania Ustawy, narażających bezpieczeństwo prawne podmiotów leczniczych i swoje jako zarządzających, a kiedyś pacjentów".

Sprawy pielęgniarek trafiają do sądów

Przypomnijmy, że niektóre z potraktowanych przez pracodawców pielęgniarek i położnych decydują się na pozwy sądowe. Tak było m.in. w Wysokiem Mazowieckiem, gdzie biały personel nie otrzymał należnej podwyżki.

W lipcu, gdy nowe regulacje weszły w życie, szpital z pracownicami nie zawarł żadnego porozumienia zmieniającego warunki płacy, pielęgniarki nie otrzymały również wypowiedzeń zmieniających i nadal są specjalistkami. Ich status w lipcu regulowany był zatem przez rozporządzenie ministra zdrowia "w sprawie kwalifikacji wymaganych od pracowników w podmiotach leczniczych na stanowisku „specjalista pielęgniarka” - posiadały tytuł magistra na kierunku pielęgniarstwo i miano specjalisty.

Zatem, jak zawyrokował sąd, takie pielęgniarki powinny być szeregowane od lipca w drugiej grupie.  Stąd też Sąd Rejonowy w Łomży nakazał szpitalowi "dopłacić" do pensji pielęgniarkom z tytułem magistra i specjalizacją. Takie żądanie wysunęło tam 36 pań.

Z kolei 28 pracownic Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Dziekanka w Gnieźnie, które otrzymały wypowiedzenie warunków umowy o pracę z propozycją przejścia do grupy 6 z mniejszym wynagrodzeniem niezależnie od ich wyższego wykształcenia, do sądu wysłały pozew. Domagają się zakwalifikowania do grupy 2 wynagrodzeń i wynagrodzenia zgodnego z ustawą.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze